Szukamy polskich śladów
Poniedziałek, 3 września 2012 (06:02)Z Wiktorem Węgrzynem, prezesem Stowarzyszenia Międzynarodowy Motocyklowy Rajd Katyński, rozmawia Jacek Dytkowski
Jaki będzie przebieg tegorocznego Rajdu Katyńskiego?
- Taki jak wszystkich poprzednich jedenastu wypraw. Jedziemy szukać polskich śladów. Dotykamy tego, co najpiękniejsze w naszej historii. Chcemy zobaczyć tę Polskę wielką i piękną, którą ciągle odnajdujemy w wielu naszych sercach oraz Polaków na dawnych Kresach.
Dużo Polaków spotykacie podczas podróży?
- Bardzo dużo. Kiedy wjeżdżamy gdzieś i pokazujemy blisko setkę biało-czerwonych chorągiewek, dochodzi do niezwykłych spotkań. Ludziom kręcą się łzy w oczach. Otwierają swoje serca, mówiąc: moja mama czy babcia była Polką. Oczywiście polskość na Wschodzie jest niszczona i zakazana. Ale coś się w tych ludziach przełamuje, gdy widzą nasze motocykle.
Widzę, że oprócz podręcznego bagażu wieziecie coś szczególnego. To prezenty?
- Nasze furgony są nimi wypełnione. To sprzęt sportowy, książki, literatura piękna, dzieła polskich klasyków, elementarze, historia Polski, zabawki dla dzieci. Wieziemy też znicze i wieńce.
W tym roku zbiórka pieniędzy na rzecz Polaków na Kresach Rzeczypospolitej przebiegała nietypowo.
- Tak. Po prowokacji Krzysztofa Matyjaszczyka, prezydenta Częstochowy, który zniszczył duchowy charakter inauguracji sezonu motocyklowego na Jasnej Górze, nie zebraliśmy w kwietniu pieniędzy. Powtarzam, że chodzi o członka Sojuszu Lewicy Demokratycznej, czyli partii w prostej linii pochodzącej od Lenina. Ogłosiłem zatem apel, który skutkował niezwykłym sukcesem. Instytucje, urzędy, prywatni ludzie dzwonią i oferują dary. To przekroczyło moje najśmielsze oczekiwania.
Dziękuję za rozmowę.