Schody Radwańskiej
Czwartek, 31 lipca 2014 (18:14)Agnieszka Radwańska błyskawicznie odpadła z turnieju WTA Tour na twardych kortach w kalifornijskim Stanford, co postawiło pod dużym znakiem zapytania jej formę na kilka tygodni przed US Open.
Najlepsza polska tenisistka nie grała od Wimbledonu, na którym w słabym stylu odpadła w 1/8 finału. Było to ogromne rozczarowanie, bo w tej imprezie i na tamtych kortach zawsze spisywała się znakomicie, odnosząc największe sukcesy w karierze. Tym razem jednak wypadła źle i przez kolejne tygodnie pracowała nad tym, by wyeliminować wszystkie niedostatki. Nigdzie nie grała, skupiając się na treningach, a owoce miały przyjść w Stanford. Zawsze wypadała tam dobrze albo nawet więcej niż dobrze. Przed rokiem dotarła do finału, w którym przegrała ze Słowaczką Dominiką Cibulkovą, w 2011 i 2012 roku odpadła w ćwierćfinale, a w 2010 roku w półfinale.
Tym razem w pierwszej rundzie miała wolny los, a w drugiej zmierzyła się z urodzoną w Uzbekistanie reprezentantką USA Varvarą Lepchenko. Wcześniej nie miała z nią żadnych problemów, spotkała się pięć razy i pięć razy ją pokonała. Tym razem jednak zagrała bardzo źle, tylko chwilami prezentując tenis, do jakiego przyzwyczaiła. Przegrała 3:6, 6:3, 4:6 i bardzo szybko pożegnała się z rywalizacją.
Co to oznacza? Zobaczymy, ale forma i wyniki naszej najlepszej tenisistki nie mogą napawać optymizmem. Radwańska nie dość, że nie eliminuje błędów, to jeszcze z każdym turniejem gra coraz gorzej. Jako przyczynę dzisiejszego niepowodzenia wskazała serwis. – Nie podawałam wystarczająco dobrze, ale na korcie nie czułam się jakoś źle. Pierwszy mecz po długiej przerwie zawsze stanowi niewiadomą – powiedziała.
Teraz przeniesie się do Montrealu, potem planuje występ w Cincinnati. Wszystkie te imprezy mają ją przygotować do ostatniego w roku turnieju Wielkiego Szlema, US Open. Zobaczymy, jak w nich wypadnie, czy się przełamie. Patrząc na to, co się z nią dzieje, nie jest to niestety pewne.
Piotr Skrobisz