• Wtorek, 24 marca 2026

    imieniny: Marka, Katarzyny, Gabriela

Początek strat Polski za wsparcie Kijowa?

Czwartek, 31 lipca 2014 (14:19)

Z dr. Andrzejem Zapałowskim, historykiem, wykładowcą akademickim, ekspertem ds. bezpieczeństwa, prezesem rzeszowskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Geopolitycznego, rozmawia Mariusz Kamieniecki

 

Rosja ogłosiła, że od piątku wprowadza embargo na polskie warzywa i owoce. To zemsta za zaangażowanie Polski w konflikt na Ukrainie?

- Kwestia rosyjskiego embarga na polską żywność była już kilkakrotnie tematem rozgrywek politycznych Rosji z Polską. Najbardziej widoczne było to po polskim zaangażowaniu się w „pomarańczową rewolucję″ na Ukrainie, przed prawie dziesięcioma laty. Polscy rolnicy stracili miliardy złotych, a proeuropejski rząd w Kijowie w niczym zasadniczym w gospodarce nie zrekompensował tego Polsce, nawet w symboliczny sposób. Mało tego, upokarzał nasz kraj poprzez honorowanie katów polskiej ludności na Wołyniu i Kresach Południowo-Wschodnich Rzeczypospolitej.

Dzisiaj mamy do czynienia z podobną sytuacją, dodajmy do tego z sytuacją, która była bardzo przewidywalna. Obawiam się, iż to dopiero początek strat gospodarczych, jakie Polska poniesie poprzez nadmierne wspieranie Kijowa przeciw Rosji, a rekompensat zarówno ze strony Unii Europejskiej, jak i Stanów Zjednoczonych nie będzie.

Jak to jest? Unia Europejska w ramach tzw. zimnej wojny ekonomicznej wprowadza sankcje wobec Rosji, a konsekwencje ponosimy jedynie my, no i może jeszcze Holendrzy.

- Rosja uderza przede wszystkim w tych, którzy stoją na czele krucjaty przeciw niej. Nie wyobrażam sobie, aby Warszawa sprzedawała okręty czy uzbrojenie do Rosji jak to obecnie czynią Francja czy Wielka Brytania, nie zważając na publiczną retorykę antyrosyjską i działania związane z nakładaniem sankcji na Rosję, które tak naprawdę są zagraniami pod publikę i mają znaczenie bardziej propagandowe.

Chodzi o to, aby pokazać, że coś się robi, w rzeczywistości nie robiąc nic, żeby przypadkiem nie zaszkodzić interesom, jakie państwa lokomotywy Unii Europejskiej prowadzą z Rosją. Zarówno Paryż, jak i Londyn czy też Budapeszt patrzą perspektywicznie na Rosję, dlatego robią to, co im pasuje, i interesy prowadzą nadal. Jakby na to nie spojrzeć, Putin rozgrywa tę wojenkę propagandową jak chce.

Minister Sawicki, komentując obecne embargo, powiedział, że polscy producenci przygotowywali się na taką ewentualność. Co polski rząd zrobił, żeby po hodowcach bydła wieprzowego nie dopuścić do kolejnych strat tym razem plantatorów owoców i warzyw?

- Pytanie jest takie: Co rząd mógł zrobić? Przesunął część środków europejskich na rekompensaty dla rolników z kilku regionów Polski i podjął działania na rzecz znalezienia alternatywnych rynków. To jednak za mało. Problem polega na tym, iż podobnie myślało wiele innych państw Unii Europejskiej. Obecnie Ukraina ze względu na konflikt potrzebuje ogromnych ilości wieprzowiny, lecz okazuje się, iż ten niezwykle „przyjazny” Polsce kraj robi dokładnie to samo, co Rosjanie i ponownie wprowadza embargo na naszą wieprzowinę.

Ta sytuacja jest z politycznego i gospodarczego punktu widzenia wprost niewiarygodna. Ukraina zmierza do Unii, dopiero co ratyfikowała stowarzyszenie, a nie respektuje europejskich norm. To polska wieprzowina może być sprzedawana na rynkach europejskich, a na Ukrainie nie? To kompromitacja obecnego rządu i jego relacji z Kijowem!

Czy można z naszego „kłopotu” zrobić problem europejski?

- W Unii Europejskiej jest mowa o politycznej solidarności, ale tak naprawdę są to tylko niewiele znaczące deklaracje słowne, bo w rzeczywistości w dziedzinie gospodarki nic takiego jak solidarność nie istnieje.

Jak można robić problem europejski z sankcji w stosunku do jakiegoś państwa członkowskiego w sytuacji licytacji przez państwa poszkodowane sankcji wobec Moskwy? To się samo wyklucza. Żaden poważny i samodzielny rząd w Unii Europejskiej nie będzie walczył o naszą wieprzowinę czy owoce. Przecież jeżeli te sankcje zmuszą Polskę do ograniczenia produkcji w tych sektorach, to tym lepiej będzie to rokowało na przyszłość dla rolników we Francji czy w Niemczech.

Konkurencja i walka o rynki zbytu nawet wewnątrz Unii jest bezwzględna. Z nami nikt się nie będzie liczył. Rząd Donalda Tuska, zajmując tak zdecydowane stanowisko wobec sytuacji na Ukrainie, powinien sobie zdawać z tego sprawę. Jeżeli tego nie zrobił, to świadczy tylko o nieudolności ekipy, która dziś rządzi Polską.

A zatem o żadnej solidarności państw Unii wobec Polski nie może być mowy?

- W mojej ocenie, jakiekolwiek wsparcie – jeżeli w ogóle możemy o czymś takim mówić – będzie możliwe tylko poprzez rekompensaty w postaci dodatkowych dopłat dla poszczególnych państw z budżetu Wspólnej Polityki Rolnej.

Na to się jednak nie zanosi, zwłaszcza że obywatele państw Wspólnoty poprzez ostatnie głosowanie w wyborach do Parlamentu Europejskiego dali wyraźnie do zrozumienia, iż trzeba ograniczać wsparcie w tym zakresie. Tak czy inaczej z problemem, jaki zgotowaliśmy sobie, możemy pozostać sami.

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki