Kutry staną na redzie
Czwartek, 31 lipca 2014 (09:04)Rybacy zorganizują pikiety w portach bałtyckich w proteście przeciwko projektowi unijnego programu „Rybactwo i Morze” na lata 2014-2020. Żądają odwołania wiceministra rolnictwa Kazimierza Plocke (PO), który odpowiada w resorcie za sprawy rybołówstwa, a więc także za ten projekt.
Załogi kutrów miałyby przeprowadzić akcję protestacyjną w portach Zatoki Gdańskiej i Zatoki Pomorskiej. Nieznany jest jeszcze termin, gdyż związki rybackie konsultują się w tej sprawie ze swoimi członkami. Jeśli to nie pomoże, przygotowane zostaną inne formy protestu.
Armatorzy kutrów obawiają się, że jeśli Program Operacyjny „Rybactwo i Morze” 2014-2020 wejdzie w życie w proponowanym kształcie, to doprowadzi do szybkiego upadku nasze bałtyckie rybołówstwo.
– Bronimy swoich miejsc pracy – przekonują rybacy. Twierdzą, że w dokumencie, który opuścił ministerstwo rolnictwa, zabrakło zapisów dotyczących finansowania większej ochrony zasobów dorsza, śledzia, szprota i innych bałtyckich ryb. Jednym z elementów tej ochrony miałoby być wydłużenie do 3 miesięcy w roku czasu zakazu połowów dorsza, ale za to rybakom powinny przysługiwać rekompensaty. Twierdzą też oni, że powinny zostać szczegółowo rozpisane procedury złomowania kutrów. Ponieważ tego w programie rybackim nie ma, jest on – zdaniem protestujących – oderwany od rzeczywistości.
W liście do ministra rolnictwa rybacy napisali, że w praktyce nie konsultowano z nimi treści tego ważnego dokumentu. I to nie ostatnie zastrzeżenie. „Ogromne zdziwienie musi budzić fakt, że ministerstwo zaplanowało wysłanie Programu Operacyjnego, zbyt powierzchownego, pozbawionego szczegółowych rozwiązań, na trzy miesiące przed wymaganym przez UE terminem. Uważamy, że dotychczasowe działania ministerstwa rolnictwa w tym zakresie są wysoce niewystarczające i w dużej mierze pozorowane, pomimo tego, że polscy rybacy od wielu miesięcy informowali przedstawicieli administracji rybackiej o trudnej sytuacji rybaków” – napisali przedstawiciele rybackich związków.
O sprawie poinformowali również premiera Donalda Tuska. W piśmie wysłanym do szefa rządu zażądali natychmiastowego odwołania wiceministra rolnictwa Kazimierza Plocke, którego obwiniają o spowodowanie całego zamieszania. Wydaje się jednak mało prawdopodobne, aby szef rządu zdymisjonował swojego partyjnego kolegę.
Kazimierz Plocke uważa, że przygotował dobry projekt programu rybackiego. Podczas konferencji w Sejmie przedstawił jego główne założenia. W latach 2014-2020 będziemy mieli na wsparcie rybołówstwa morskiego i śródlądowego 531 mln euro z budżetu unijnego, a wraz z wkładem z budżetu krajowego – 172 mln euro – co da 703 mln euro. Co prawda w latach 2007-2013 był to niemal 1 mld euro, ale w tym siedmioletnim budżecie unijnym znacznie zredukowano nakłady na rybołówstwo. Wiceminister uważa, że te pieniądze dobrze wydamy i przyniosą one określoną korzyść. – Będziemy wspierać te sektory, w których powstaną miejsca pracy oparte o nowe technologie produkcyjne – podkreślił Plocke. I przedstawił siedem priorytetów, jakie wpisano do programu, a są to m.in. promowanie zrównoważonego, innowacyjnego i konkurencyjnego rybołówstwa, wspieranie zrównoważonej, innowacyjnej i konkurencyjnej akwakultury, czy rozwój przetwórstwa.
Rybacy o swoich zastrzeżeniach poinformują także Komisję Europejską, która podejmuje decyzję o zatwierdzeniu każdego unijnego programu. I jeśli podzieli zastrzeżenia rybaków, może odesłać dokument do Polski z żądaniem jego poprawienia.
Krzysztof Losz