• Wtorek, 24 marca 2026

    imieniny: Marka, Katarzyny, Gabriela

Skandalicznie niskie ceny skupu

Wtorek, 29 lipca 2014 (15:57)

Przed ministerstwem rolnictwa protestowali wczoraj sadownicy, którzy w ten sposób wyrażali swoje niezadowolenie z powodu drastycznie niskich cen skupu. Ich sytuacja jest rzeczywiście bardzo trudna, ceny owoców nie pokrywają nie tylko kosztów produkcji, ale nawet kosztów zbioru. Z czego ci ludzie mają brać środki, żeby dokładać do produkcji?

Według danych Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej przytaczanych przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, w Polsce nie wzrosła powierzchnia uprawy czarnej porzeczki ani wiśni, które najbardziej dotknął spadek ceny. Zatem nie jest to problem braku rozsądku ze strony rolników i nadmiernej ilości uprawianej plantacji. 

Problemem zasadniczym jest to, że Polska sprzedała zakłady przetwórstwa owocowo-warzywnego firmom międzynarodowym, których siedziby zarządów mieszczą się w różnych krajach świata. Funkcjonowanie na polskim rynku jest dla nich tylko elementem pewnej gry rynkowej. Kiedy rozmawiałem z dyrektorami niektórych zakładów, podkreślali oni, że zamiast płacić polskim producentom, wolą kupować tańsze owoce czy warzywa chociażby z Australii, Nowej Zelandii, Chin czy Ameryki Południowej. Takie są właśnie konsekwencje sprzedaży polskiego przemysłu rolno-spożywczego międzynarodowym koncernom.

Na kpinę zakrawa fakt, że te zakłady otrzymały znaczną pomoc publiczną ze środków unijnych w ramach programu rozwoju obszarów wiejskich. Pomogliśmy się im rozwinąć, przy czym krajowy rynek w ogóle na tym nie korzysta. Jaki był sens wspierania zakładów, które teraz chcą przerabiać owoce sprowadzane z innych krajów?

Minister rolnictwa zgłosił do UOKiK wniosek o sprawdzenie, czy nie ma tzw. zmowy cenowej. Nawet gdyby takowa istniała, to jest ona praktycznie nie do udowodnienia – nie ma dokumentów ani nagranych rozmów, z których wynikałoby, że szefowie tych firm umawiają się co do wysokości płaconej ceny. Mimo wszystko należy domniemywać, że skoro ceny są zbliżone, to rzeczywiście jest jakiś wspólny front przetwórców.

Istnieje specjalny unijny fundusz interwencji rynkowej, który pomaga rolnikom, kiedy pojawiają się spadki cen niezawinione przez producentów spowodowane dekoniunkturą rynkową czy też paniką na rynku. Rząd polski powinien twardo domagać się wsparcia z tego funduszu. Ponadto rolnicy powinni organizować się w grupy producenckie. Pojedynczy producent nic nie znaczy na rynku, dlatego trzeba tworzyć grupy, które będą mogły wchodzić w sektor przechowalnictwa i przetwórstwa. Trzeba zrobić wszystko, żeby przetwórstwo w Polsce zostało przekierowane do grup producenckich, a nie do prywatnych firm, które grają z rolnikami, jak chcą.

W obliczu tak dramatycznej sytuacji trzeba także pomyśleć o pomocy krajowej. Właśnie po to są środki gromadzone, aby w takich przypadkach wspomagać krajowych producentów. Z kolei na przyszły rok koniecznie muszą zostać wprowadzone mechanizmy związane z kontraktacją. Tym bardziej że UE od ubiegłego roku daje możliwość krajom członkowskim wprowadzenia zasad umów kontraktacyjnych obowiązujących obie strony. Określają one ceny bądź parametry, na podstawie których będą wyliczane. To stanowiłoby zapewnienie dla rolników, że ich praca nie pójdzie na marne.

Jan Krzysztof Ardanowski