• Sobota, 21 marca 2026

    imieniny: Benedykta, Filemona

Walka z chrześcijaństwem

Wtorek, 29 lipca 2014 (14:51)

Wyraziłem swego czasu sceptycyzm wobec optymizmu ks. abp. Johna Barwy stojącego na czele archidiecezji Cuttack-Bhubaneswarz (zob. TUTAJ). JE ks. bp Barwa w rozmowie z międzynarodowym Dziełem katolickim Stowarzyszenie Papieskie Pomoc Kościołowi w Potrzebie, po wyborze na nowego premiera Indii nacjonalisty hinduistycznego Nerendry Modiego stwierdził: „Pierwsze wypowiedzi premiera elekta Nerendry Modiego dają mi powody do optymizmu.

Być może nasze niepokoje i wątpliwości były bezzasadne. Pożyjemy, zobaczymy. Oczywiście szanujemy wybór, którego dokonał naród. BJP wygrała zdecydowaną większością głosów i oczekiwania wyborców wobec niej są bardzo wysokie. W czasie pogromów w Orisie kontakty z przedstawicielami BJP nie były pozytywnym doświadczeniem. Politycy tej partii nie wypowiadali się przyjaźnie o mniejszościach religijnych. Teraz jednak są odpowiedzialni za cały naród. Narendra Modi podkreślił, że zależy mu, aby każdy miał udział w rozwoju państwa. Bardzo bym się cieszył, gdyby te słowa okazały się szczere. Wtedy stałoby się oczywistym, że nie tylko hinduiści tworzą nasz naród, ale również wszelkie mniejszości. Na chwilę obecną pozostaje nam umacniać się w tej nadziei”.

Nowy premier Indii, reprezentujący fanatycznych nacjonalistów i hinduistów, zamyka oczy na codzienną niesprawiedliwość, jaka dotyka chrześcijańskich obywateli Indii. De facto ludzi drugiej kategorii, których można bezkarnie pobić, zgwałcić, aresztować, okraść, uniemożliwić im praktykowanie wiary.

Peany na cześć „rozwijających się” Indii, które płyną z ust na przykład Donalda Tuska (który wybrał się z żoną w drugą podróż życia do tego kraju), Radosława Sikorskiego („oddałem hołd w miejscu skremowania Mahatmy Ghandiego, ojca współczesnych Indii) i innych polskich polityków koalicji PO - PSL, świadczą o bezduszności, ślepocie oraz ignorancji polityków Zachodu. Nasi lokalni baronowie z PO dołączają do chóru europejskiego establishmentu, z gorliwą i nawiną lekkomyślnością oraz brakiem elementarnej wiedzy o problemach, jakie trapią ten kraj, chwalą i komplementują potęgę Indii.

Dziś Kościół w „największej demokracji świata″ cierpi z powodu zbiorowego gwałtu na 17-letniej nowicjuszce w Bangalore. W połowie lipca nowicjuszka należąca do Zgromadzenia Sióstr Bożego Narodzenia padła ofiarą napaści seksualnej dokonanej przez trzech „nieznanych″ sprawców.

Jego Ekscelencja Bernard Moras, arcybiskup Bangalore, który powiadomił o tym tragicznym wydarzeniu katolicką agencję informacyjną AsiaNews, powiedział, że „barbarzyński i nieludzki akt na tej dziewczynie, do którego doszło w pokojach klasztoru, zasługuje na potępienie w najmocniejszym tego słowa znaczeniu. Ten akt przemocy miał wpływ na nas wszystkich″.

Nieprzytomna nowicjuszka trafiła do szpitala im. św. Jana. Do napaści doszło krótko po przerwie obiadowej. Ofiara przebywała sama w swoim pokoju na parterze w klasztorze w Hennur. W pewnym momencie ktoś zadzwonił do drzwi. Kiedy nowicjuszka je otworzyła, trzech mężczyzn oblało ją jakąś chemiczną substancją. Ofiara straciła przytomność. Oprawcy zgwałcili ją i uciekli, pozostawiając nieprzytomną. Wszystko wydarzyło się w ciągu ok. 10 minut. Ofiara zgłosiła popełnienie przestępstwa na policji, która rozpoczęła śledztwo na podstawie 376 paragrafu kodeksu karnego w Indiach, który za gwałt przewiduje karę od 7 lat do dożywotniego pozbawienia wolności.

To przestępstwo - jak stwierdził ks. abp Moras - jest okrutne w podwójnym tego słowa znaczeniu. Po pierwsze, to krzywda młodej kobiety, która została zhańbiona. Po drugie, dziewczyna ta miała pragnienie poświęcenia swego życia Bogu. Straciła swoją czystość, została skrzywdzona w najbardziej brutalny sposób. „Przez ostatnią noc modliłem się za tę młodą nowicjuszkę, jej zakon, rodzinę, za nasz stan i za Indie. W naszych szkołach uczymy moralnych wartości i poszanowania godności kobiet. Ten incydent jest haniebną plamą na godności naszych kobiet, społeczeństwa i narodu. Domagam się sprawiedliwości dla wszystkich ofiar″ - powiedział ksiądz biskup.

16 lipca w Sehkari Nagar (stan Uttar Pradesh) tłum fanatyków hinduistycznych zaatakował Kościół zielonoświątkowców, katując pastora, demolując własności wspólnoty chrześcijańskiej; pobito także kobiety. Zaatakowani powiedzieli potem katolickiej agencji AsiaNews, że państwo musi wreszcie coś zrobić z tą falą agresji, ponieważ ostatni „incydent″ wpisuje się w serię fizycznej agresji na wyznawców Chrystusa wszystkich chrześcijańskich denominacji.

Sajan George, przewodniczący Globalnej Rady Indyjskich Chrześcijan (GCIC), powiedział AsiaNews, że sytuacja w Uttar Pradesh jest alarmująca. Mała wspólnota chrześcijańska, która tutaj mieszka, jest bardzo podatna na ataki hinduistycznych fundamentalistów. Te ataki nigdy nie są odpowiedzią na jakieś prowokacje ze strony chrześcijan. Fanatycy biorą prawo w swoje ręce i atakują wiernych, miejsca kultu i liderów religijnych. Zaatakowana wspólnota zielonoświątkowców istnieje tu od 1991 roku i zawsze niosła pomoc i nadzieję ludziom. Chrześcijanie, powiedział dalej Sajan George, są atakowani nawet w swoich prywatnych domach, chociaż nie robią nic niezgodnego z prawem albo z konstytucją. Są bici z powodu wiary. Globalna Rada Indyjskich Chrześcijan apeluje do Krajowej Komisji Praw Człowieka, aby zaczęła wreszcie coś robić wobec rosnącej nietolerancji, która destrukcyjnie wpływa na wspólnotę chrześcijańską i wiernych, aby zagwarantowała im bezpieczeństwo oraz chroniła miejsca kultu.

Sprawa codziennej dyskryminacji chrześcijan w Indiach jest jednak o wiele bardziej skomplikowana niż dwa wspomniane wydarzenia, ponieważ oprócz aktów kryminalnych wymierzonych w wyznawców Chrystusa tak naprawdę cały system umożliwia występowanie serii antychrześcijańskich „incydentów″. Niedawno na łamach portalu NaszDziennik.pl pisałem o haniebnych działaniach służb wywiadowczych Indii (zob. TUTAJ).

Przede wszystkim zaś to urzędnicy państwowi (politycy, policjanci, sędziowie) swoją bierną postawą, jawną niesprawiedliwością lub z prohinduistycznym zacięciem zachęcają do przestępstw bezkarnych bandytów.

W mediach mainstreamowych nie usłyszymy o tych wydarzeniach. Za nowicjuszką grzmiące codziennie o prawach kobiet feministki nie ujmą się nigdy. Za katowanymi chrześcijanami liberałowie nowej lewicy z Amnesty International także.

W końcu los prześladowanych chrześcijan, którzy reprezentują najbardziej prześladowaną religię świata, jaką jest chrześcijaństwo, nie spędza snu z powiek lewicowej i libertyńskiej sile politycznej, która rządzi w Stanach Zjednoczonych, Unii Europejskiej czy w poszczególnych instytucjach działających przy ONZ. Są skrępowani drugim grzechem głównym. Lewicowi i libertyńscy aktywiści wolą zaś rozpaczać nad „ciężkim″ losem gejów i lesbijek, reprezentując mniejszość, która jak żadna inna nie jest tak rozpieszczana i faworyzowana.

Dr Tomasz M. Korczyński