Zbiory miodu słabsze
Niedziela, 2 września 2012 (09:10)Ze Stanisławem Królem, mistrzem pszczelarstwa z Pasieki Rodziny Królów, rozmawia Izabela Kozłowska
Jak ważne jest dla pszczelarzy Krakowskie Miodobranie?
- To zarówno święto miodu, jak i nasze – pszczelarzy. Dlatego specjalnie na tę okazję przygotowujemy wszystkie produkty pszczele, by podzielić się nimi z mieszkańcami Krakowa. Dzięki temu możemy zaprezentować naszą działalność oraz podzielić się wiedzą dotyczącą życia pszczół i właściwości produktów pszczelich. Jest to również okazja, by pokazać, na czym polega codzienna praca pszczelarza.
To bardzo przyjemne święto dla nas wszystkich. Te trzy dni to niepowtarzalna okazja nabycia wielu rodzajów miodów bezpośrednio od pszczelarzy, którzy są w stanie udzielić odpowiedzi na wszelkie nurtujące pytania dotyczące sprzedawanych produktów.
Na Krakowskim Miodobraniu goszczą pszczelarze z całej Polski, ale także z zagranicy - np. ze Słowacji – co ułatwia szeroką wymianę doświadczeń. Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom krakowian, w zeszłym roku zorganizowaliśmy dodatkowe jesienne miodobranie. Bardzo się cieszę, że i w tym roku – w październiku – spotkamy się przy placu Wolnica. Już teraz serdecznie wszystkich zapraszam.
Miodobranie to kilka dni świętowania pszczelarzy. A jak sytuacja wygląda na co dzień?
- Mówiąc szczerze, bywa różnie. Generalnie największym problemem ostatnich kilku lat jest duża zachorowalność pszczół i ich ginięcie. Cały czas musimy mieć rękę na pulsie. Ponieważ pszczoły są głównym zapylaczem na kuli ziemskiej, to od nich zależy, co będzie się pojawiać na naszych talerzach. O ile w ogóle jesteśmy w stanie bez nich funkcjonować! Odkąd Polska wstąpiła do Unii Europejskiej, musimy stosować się do bardzo rygorystycznych zasad, np. kiedy pszczoły zachorują, nie możemy używać praktycznie żadnych leków. Dlatego wracamy do tradycyjnych, ekologicznych metod. Są to trudne sposoby leczenia, szczególnie że w Polsce pojawia się coraz więcej nowych, często uciążliwych chorób.
Co może na to wpływać?
- Od jakiegoś czasu mobilność społeczna wzrasta, a wraz z nią, niestety, ułatwione zostało przemieszczanie różnorakich chorób, które – tak jak ludzi – atakują również nasze pszczoły. Przykładem mogą być choroby azjatyckie – tam niegroźne, a u naszych pszczół – przysparzające wiele problemów. Drugim poważnym tematem są rośliny genetycznie modyfikowane, choć nasza wiedza dotycząca ich wpływu na ludzi oraz pszczoły jest nadal niewielka.
Zna Pan już szacunkowe dane odnośnie do tegorocznych zbiorów?
- Były nieco słabsze niż poprzednie. W tym roku owszem, był miód, ale szacuję, że moje zbiory są o 1/3 mniejsze niż w ubiegłym roku.
Z czego to wynika?
- Od kilku lat mamy bardzo wczesne wiosny, w czasie których w krótkim i jednoczesnym czasie zakwita większość roślin. Pszczoły nie są przygotowane do tak wczesnych zbiorów, przez co nie mogą ich w pełni wykorzystać. Następnie – aż do pożytków jesiennych - borykamy się z tzw. dołkiem, w czasie którego pszczoły głodowałyby, gdyby nie były dokarmiane przez pszczelarzy. Problem stanowią również zbyt długie pożytki jesienne, które przeszkadzają w zakarmieniu i przygotowaniu pszczół do zimowli. I to do nas – pszczelarzy - należy zadbanie o odpowiednie przygotowanie pszczół do zimy.
Dziękuję za rozmowę.
Izabela Kozłowska