• Sobota, 21 marca 2026

    imieniny: Benedykta, Filemona

Giermaziak nie zwalnia

Niedziela, 27 lipca 2014 (20:54)

Jakub Giermaziak był faworytem wyścigu Porsche Supercup na węgierskim Hungaroringu i nie zawiódł oczekiwań. Zanotował perfekcyjny weekend, wygrał i umocnił się na czele klasyfikacji generalnej tej serii.


Kierowca Verva Racing Team nie ukrywał, że Hungaroring jest jego ulubionym obiektem i powalczy o drugie w karierze zwycięstwo na Węgrzech. Poprzednio triumfował tam w 2011 r. i była to jego debiutancka wygrana w Porsche Supercup. Już w sobotę Polak potwierdził, że jest w rewelacyjnej formie. Pewnie wygrał kwalifikacje, co akurat na tym torze odgrywa niebagatelną rolę z tej racji, że ciężko na nim wyprzedzać i najlepsze wyniki osiąga się, startując z czołowych miejsc.

– Na Hungaroringu bardzo łatwo o małe błędy, które później decydują o ostatecznej pozycji, zwłaszcza przy tak niewielkich różnicach. Po zjeździe do serwisu zdecydowałem się na drobną zmianę w ustawieniach i okazała się ona strzałem w dziesiątkę. Świetnie się spisał cały zespół, który znakomicie przygotował auto – przyznał.

Dziś także wszystko funkcjonowało, jak należy. Giermaziak wystartował doskonale, nie dał się wyprzedzić żadnemu rywalowi, a potem tylko pewnie i mądrze utrzymywał prowadzenie. Konkurenci co prawda atakowali, ale Polak jechał bezbłędnie i znakomitym tempem. Wygrał w wielkim stylu.

– To dla mnie niesamowity weekend! Od samego początku wyścigu wszystko ułożyło się bardzo dobrze. Wystartowałem nieco inną techniką, co było świetną decyzją, ponieważ ruszyłem niezwykle szybko. Później mogłem kontrolować tempo na pierwszej pozycji. Samochód prowadził się dziś znakomicie – podkreślił.

Polak odniósł drugie zwycięstwo na Hungaroringu, trzecie w obecnym sezonie (wcześniej był najlepszy w Monako i Austrii), umacniając się dzięki temu na pozycji lidera w klasyfikacji generalnej. Ma na koncie 96 punktów i o dziewięć wyprzedza trzeciego dziś Nowozelandczyka Earla Bambera. W walce o końcowy triumf liczą się już tylko ci dwaj kierowcy.

Giermzaiak znajduje się w korzystnym położeniu, ale cały czas zachowuje spokój. – Punkty będą ważne dopiero po ostatnim wyścigu w Austin. Na razie skupiam się na kolejnych zawodach, by wywalczyć w nich jak najwięcej punktów – powiedział.

Teraz zawodników czekają krótkie wakacje, bo kolejny wyścig rozegrany zostanie za niecały miesiąc na belgijskim torze Spa-Francorchamps. To kolejny obiekt, o którym Polak wypowiada się w samych superlatywach, tytułując go „jednym z ulubionych”.
Przypomnijmy, że seria Porsche Supercup towarzyszy wybranym eliminacjom Formuły 1.

Piotr Skrobisz