Jabłoński: Spadek popytu symboliczny
Sobota, 1 września 2012 (10:09)Ireneusz Jabłoński, ekonomista, ekspert Centrum im. Adama Smitha:
Spadek popytu krajowego, jak to ma miejsce obecnie, o 0,2 proc., czyli kilka setnych procent, jest raczej symboliczny, zaś jego wymiar praktyczny jest niewielki, gdyż jest to mniej niż w granicach błędu statystycznego. Natomiast w kategoriach symbolicznych należy oczywiście to zauważyć, tym bardziej że jest na rynku dość duży konsensus, że kolejne kwartały niestety będą charakteryzowały się podobnym trendem, czyli w najlepszym wypadku zamrożeniem, a być może nawet dalszym spadkiem dynamiki wzrostu, ponieważ tak to należy oceniać.
Spadek konsumpcji jest wtórny wobec siły nabywczej. A to oznacza, że mniej wytwarzamy, mniej zarabiamy, ponieważ większość konsumentów jako jedyne źródło przychodów ma pracę, którą sprzedaje, i tej pracy sprzedajemy coraz mniej, co widać znowu po statystach rynku pracy. A rynek ten nie odnotował istotnego zmniejszenia poziomu bezrobocia ze względu na prace sezonowe, jak było to w poprzednich latach. A co za tym idzie - mniej wydajemy, ale pierwotna przyczyną spadku dynamiki jest to, że my mniej produkujemy i mniej wytwarzamy. Raz ze względu na trwający kryzys w naszym otoczeniu gospodarczym, przede wszystkim w strefie euro, a dwa ze względu na ciągle bardzo wysokie koszty wytwarzania, w tym przede wszystkim koszty pracy i koszty surowców energetycznych.
Zatem mamy trzy czynniki, które się składają na spadek dynamiki wzrostu PKB: po pierwsze - mniejszy niż zwykle wzrost miejsc pracy o sezonowe miejsca pracy, po drugie - spowolnienie i mniejszy przyrost produkcji w tym okresie wynikające z otoczenia makrogospodarczego.
Zamrożenie wzrostu PKB przez kwartał czy nawet dwa kwartały nie jest dramatem ani istotną zmianą, to się może zdarzać ze względu na wahnięcia sezonowe czy sytuacje wokół polskiej gospodarki. Jednakże gdyby ta tendencja utrzymała się przez kilka kolejnych kwartałów, będzie to skutkowało mniejszym poziomem zamożności, a co za tym idzie - mniejszym tempem wzrostu stopy życiowej, do której się przyzwyczailiśmy przez ostatnie 20 lat.
Not. MM