Ricciardo najszybszy na Węgrzech
Niedziela, 27 lipca 2014 (17:17)Australijczyk Daniel Ricciardo (Red Bull-Renault) wygrał Grand Prix Węgier, jedenastą eliminację mistrzostw świata Formuły 1. Wyprzedził Hiszpana Fernando Alonso (Ferrari) i Brytyjczyka Lewisa Hamiltona (Mercedes), który startował z... ostatniego miejsca.
To był chyba najciekawszy i najbardziej dramatyczny weekend tegorocznych mistrzostw. Jeszcze w sobotę, podczas kwalifikacji, dramat przeżył Hamilton. Brytyjczyk wcześniej wygrał na Hungaroringu wszystkie sesje treningowe, ale gdy walczył o miejsce startowe, zapalił się silnik w jego bolidze. O kontynuowaniu jazdy nie było mowy, a że działo się to już w pierwszej serii, kierowca Mercedesa dzisiejszy wyścig musiał rozpocząć z ostatniej pozycji. Kwalifikacje padły łupem jego kolegi z zespołu, Niemca Nico Rosberga, który wyprzedził rodaka, broniącego tytułu Sebastiana Vettela (Red Bull), Fina Valtteriego Bottasa (Williams-Mercedes) oraz Ricciardo. Tuż przed dzisiejszym wyścigiem spadł deszcz, a to oznaczało, że na torze może się dziać wiele rzeczy nieprzewidywalnych. Taki scenariusz ucieszył tylko Hamiltona, który mógł postawić wszystko na jedną kartę i spróbować walczyć o coś więcej. A „coś więcej” w jego przypadku oznaczało tylko podium. Nierealne? Ależ skąd.
Wyścig ułożył się doskonale dla Brytyjczyka. Sam ruszył świetnie i szybko zaczął wyprzedzać rywala po rywalu. Sprzyjały mu liczne przygody konkurentów, którzy rozbijali bolidy, przez co na torze musiał się pojawiać samochód bezpieczeństwa. Długo wydawało się, że zwycięstwo odniesie Rosberg. Jechał pewnie, utrzymywał prowadzenie, ale dziś wyścig rozgrywał się nie tylko na torze, ale i w głowach szefów poszczególnych zespołów. Kto wybrał lepszą taktykę, założył odpowiednie opony, w danym momencie zaryzykował lub przeciwnie, wstrzymał się, wygrywał. Tym razem Mercedes dał się przechytrzyć Red Bullowi i Ferrari. W końcówce na czele jechał Alonso, ale miał już bardzo zużyte opony. Za nim pędził Hamilton, który przebił się na drugie miejsce i marzył o pierwszym. Ale w najkorzystniejszym położniu był trzeci Ricciardo, który podróżował na ogumieniu w zdecydowanie najlepszym stanie, a do tego miał rewelacyjne tempo. Wykorzystał to perfekcyjnie, najpierw wyprzedzając Brytyjczyka, a na trzy okrążenia przed metą Hiszpana. Po wszystkim zadowoleni byli jednak chyba wszyscy - Australijczyk, bo zwyciężył, Alonso, gdyż zaliczył najlepszy występ w sezonie, oraz Hamilton, który zajął trzecie miejsce, choć startował z ostatniego. W boksach Mercedesa było jednak na pewno gorąco, bo w pewnym momencie Brytyjczyk nie posłuchał poleceń szefów, nakazujących mu przepuszczenie szybszego Rosberga. Przyblokował kolegę, co spotkało się z dużym niezadowoleniem Niemca.
W dziesięciu wcześniejszych wyścigach tylko raz triumfował ktoś inny niż Rosberg lub Hamilton. Ricciardo. Teraz Australijczyk okazał się najlepszy po raz drugi. Liderem mistrzostw świata pozostał Niemiec, ale jego przewaga nad Brytyjczykiem zmalała do 11 punktów.
Piotr Skrobisz