Seremet sprawdzi casus Dworaka
Sobota, 1 września 2012 (06:08)Do prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta trafił wczoraj wniosek o objęcie nadzorem sprawy doniesienia przeciwko członkom KRRiT. Chodzi o sprawdzenie, dlaczego warszawska prokuratura rejonowa - po otrzymaniu sygnału o podejrzeniu celowych pozaprawnych działań po stronie urzędników - odmówiła wszczęcia postępowania.
Prokuratura Rejonowa Warszawa-Wola odmówiła wszczęcia śledztwa wobec członków Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji oraz jej przewodniczącego w związku z zawiadomieniem dotyczącym przekroczenia przez nich uprawnień i niedopełnienia obowiązków w toku przydziału koncesji na multipleksie 1.
Nie było to działanie na szkodę interesu publicznego ani prywatnego, a zatem członkowie KRRiT nie popełnili przestępstwa - twierdzi prokuratura.
Postanowienie wydane zostało w końcu kwietnia, ale na jego uzasadnienie skarżący czekali kilka tygodni. Nie mieli prawa zaskarżyć decyzji prokuratora do sądu, ponieważ nie przysługiwały im prawa pokrzywdzonych. Postanowienie jest prawomocne.
- Postanowienie z uzasadnieniem dostałem dopiero w sierpniu. Zleciłem współpracownikom przygotowanie pisma do prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta z prośbą o analizę tego uzasadnienia pod kątem jego poprawności - wyjaśnia poseł Arkadiusz Mularczyk, szef klubu Solidarnej Polski.
Pismo do prokuratora generalnego złożone zostało wczoraj w biurze podawczym Prokuratury Generalnej. Poseł Mularczyk zwraca się w nim do Andrzeja Seremeta o objęcie nadzorem prokuratorskim tej sprawy i zbadanie, czy nie doszło do nieuzasadnionej odmowy wszczęcia śledztwa.
- Zbadanie decyzji prokuratury w trybie nadzoru jest jak najbardziej możliwe, a nawet zasadne w kontekście sprawy Amber Gold, gdzie prokuratura uporczywie i - jak dzisiaj wiemy - bezpodstawnie odmawiała wszczęcia postępowania - ocenia poseł Beata Kempa (SP), prawnik, w przeszłości prokurator.
Trzy odrębne zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez członków KRRiT złożyli w prokuraturze: poseł Arkadiusz Mularczyk, były europoseł Witold Tomczak oraz Zdzisław Pogorzelski. Zarzucili Krajowej Radzie naruszenie art. 231 par. 1 kodeksu karnego, tj. przestępstwo przekroczenia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariusza państwowego na szkodę interesu publicznego lub prywatnego.
We wnioskach skarżący zwracali uwagę prokuraturze, że KRRiT podejmowała decyzje koncesyjne w sposób dowolny, w sprzeczności z zebranym materiałem dowodowym i z naruszeniem Konstytucji, ustaw oraz procedury. Jak wskazali, doprowadziło to do nierównoprawnego potraktowania Fundacji Lux Veritatis i wyeliminowania z multipleksu jedynej katolickiej telewizji.
W jednym z wniosków skarżący wskazał na powiązania przewodniczącego KRRiT ze spółką ATM Grupa SA, od których Jan Dworak się odżegnuje. Inny skarżący podniósł zarzut domniemanej korupcji.
W uzasadnieniu postanowienia o odmowie śledztwa prokuratura stwierdza, że samo wydanie decyzji administracyjnej przez uprawniony do tego organ nie może wypełniać znamion przestępstwa z art. 231 par. 1 k.k.
"Treść takiej decyzji zawiera ocenę materiału dowodowego zgromadzonego w konkretnym postępowaniu dokonaną przez niezależny organ prowadzący postępowanie w oparciu o obowiązujące przepisy, a także ilustrację procesu myślowego, który doprowadził do decyzji, i jako taka nie narusza ani interesu publicznego, ani prywatnego, nawet w sytuacji gdy jest niezgodna z oczekiwaniami strony postępowania" - uzasadnia wolska prokuratura.
"Nie może stanowić czynu zabronionego z art. 231 par. 1 k.k. skorzystanie przez organ działający na podstawie ustawy z uprawnień przyznanych mu przez ustawę. Samo subiektywne odczucie zawiadamiających nie może stanowić podstawy do wszczęcia postępowania karnego" - czytamy w postanowieniu o odmowie ścigania.
Co jednak z sytuacją, gdy organ przy wydaniu decyzji naruszył Konstytucję, prawo materialne zawarte w ustawach i procedurę, a jego decyzja jest sprzeczna z materiałem dowodowym zebranym w sprawie? Te zarzuty podniósł w skardze poseł Arkadiusz Mularczyk.
Co najwyżej uchybienie
Jego argumenty i dowody nie przekonały prokuratury. Przyznaje ona wprawdzie, że przestępstwo z art. 231 par. 1 polega na przekroczeniu przez funkcjonariusza uprawnień lub niedopełnieniu obowiązków wynikających z ustaw, rozporządzeń, a nawet regulaminów i statutów, ale przypomina, że to nie wystarczy, aby stwierdzić przestępstwo.
- Do znamion czynu z art. 231 par. 1 należy bowiem "działanie na szkodę interesu publicznego lub prywatnego" - przypomina prokuratura. Jeśli tego elementu brakuje, to w grę może wchodzić najwyżej odpowiedzialność służbowa lub dyscyplinarna.
W wypadku procesu koncesyjnego przeprowadzonego przez KRRiT nie doszło, zdaniem prokuratury, do działania na szkodę interesu publicznego lub prywatnego, ponieważ ów "interes", według doktryny, musi być oparty na prawie materialnym (tj. wynikać z konkretnego uprawnienia materialnoprawnego, które uległo naruszeniu), nie może być tylko "prawem do właściwej procedury".
"W przeciwnym wypadku każde przekroczenie uprawnień lub niedopełnienie obowiązków przez funkcjonariusza należałoby utożsamiać z działaniem na szkodę interesu publicznego lub prywatnego i ścigać jako przestępstwo" - wywodzi prokurator.
Innymi słowy - pogwałcenie praw i wolności zapisanych w Konstytucji (które mają przecież charakter prawnomaterialny, a nie proceduralny) nie narusza, według prokuratury, interesu publicznego, podobnie jak naruszenie ustawowej zasady pluralizmu mediów.
Nie został też naruszony, jej zdaniem, interes uczestników postępowania koncesyjnego, którym nie przyznano koncesji, ponieważ... niczego im nie odebrano.
Nie mieli miejsca na multipleksie wcześniej i nie mają teraz. Postępowanie KRRiT, nawet gdyby zarzuty skarżącego się potwierdziły, należałoby traktować, zdaniem prokuratury, w kategoriach "uchybienia proceduralnego", a nie przestępstwa. Stąd odmowa wszczęcia postępowania karnego.
Do kontroli decyzji administracyjnych jest powołany sąd administracyjny, a nie prokuratura - pouczył na koniec wnioskodawców prokurator.
To było celowe działanie
Poseł Arkadiusz Mularczyk w piśmie do Seremeta nie zgadza się z decyzją prokuratury i jej uzasadnieniem.
"Liczne błędy i uchybienia członków KRRiT w postępowaniu koncesyjnym są nie tylko uchybieniem proceduralnym, ale również celowym działaniem na szkodę jednego z podmiotów ubiegających się o koncesję na nadawanie na multipleksie cyfrowym, co stanowi przestępstwo z art. 231 par. 1 k.k., jak również jest złamaniem art. 213 par. 1 Konstytucji w zakresie działania KRRiT wbrew interesowi polskiej radiofonii i telewizji" - napisał parlamentarzysta w piśmie do Seremeta.
Prośbę o objęcie sprawy nadzorem prokuratorskim uzasadnia "powagą sprawy oraz niespójnością uzasadnienia pana prok. Piotra Mączki".
- To zaskakująca interpretacja - ocenia wywód prokuratury poseł Beata Kempa.
- Absolutnie nie można zgodzić się z argumentem prokuratury, że w tej sprawie nie doszło do działania na szkodę interesu publicznego lub prywatnego w sensie materialnoprawnym. Przecież naruszenie interesów, które wynikają z prawa materialnego, nie polega wyłącznie na prostej kradzieży rzeczy. Naruszeniem interesów jest także, gdy organ czegoś nie dał, a powinien dać na podstawie Konstytucji i przepisów rangi ustawy czy rozporządzenia - zwraca uwagę poseł Kempa.
- Prokurator stoi na straży prawa i nigdy nie jest związany skargą - zaznacza. - A zatem powinien dokładnie zbadać zarzuty zawarte w doniesieniu i jeśli uzna je za uzasadnione - wszcząć postępowanie, aby gruntownie zbadać sprawę, wychodząc poza zakres skargi - dodaje.
- Prokuratura uznała, że KRRiT może zrobić wszystko, a jeśli się "pomyli", to trudno. Prokuratura nie będzie badała, czy urzędnicy "pomylili się" przypadkowo, czy może celowo - komentuje postanowienie prokuratury rejonowej Lidia Kochanowicz, dyrektor finansowy Fundacji Lux Veritatis.
- Prokuratura powinna się zainteresować choćby tym, dlaczego wnioskodawcy, wbrew Konstytucji, zostali potraktowani przez KRRiT w sposób nierównoprawny, i jak doszło do tego, że jeden podmiot uzyskał od KRRiT dwie koncesje. Czy była to decyzja przypadkowa, czy może celowa? - postuluje Kochanowicz.
Postanowienie dotarło do Fundacji dwa dni temu, chociaż to nie ona była autorką odrzuconych wniosków do prokuratury. Doniesienie złożone przez Fundację Lux Veritatis od kilku tygodni spoczywa w prokuraturze.
- Na razie nie mamy odpowiedzi, do której prokuratury nasze doniesienie zostało skierowane przez prokuratora generalnego ani czy zostanie wszczęte postępowanie karne - informuje Lidia Kochanowicz.
Przypomnijmy, że Fundacja złożyła wniosek w Prokuraturze Generalnej o ściganie karne przewodniczącego, członków i funkcjonariuszy KRRiT w związku z procesem przydziału koncesji na MUX-1.
Fundacja zarzuca im m.in. poświadczenie nieprawdy w dokumentach i przekroczenie uprawnień oraz niedopełnienie obowiązków oraz liczne naruszenia prawa materialnego, w tym naruszenie praw i wolności konstytucyjnych obywateli.
Doniesieniem objęci są także przedstawiciele spółek-koncesjonariuszy, którzy według Fundacji podawali fałszywe informacje w dokumentach składanych w KRRiT. Fundacja wystąpiła także z osobnym wnioskiem o wszczęcie śledztwa w sprawie szefowej Departamentu Koncesyjnego Krajowej Rady, wobec której podniosła m.in. domniemanie faktyczne korupcji.
Małgorzata Goss