Niechciany patronat
Sobota, 1 września 2012 (06:07)Dopiero po interwencji "Naszego Dziennika" prezydent Bronisław Komorowski zdecydował się patronować uroczystościom ku czci bohaterskich obrońców Wizny.
8 września, 73 lata po bitwie z Niemcami pod Wizną, ma się odbyć ceremonia pośmiertnego awansowania kpt. Władysława Raginisa, dowódcy obrony Wizny, do stopnia majora. Pośmiertny awans - z porucznika na kapitana - ma otrzymać także jego zastępca Stanisław Brykalski.
Uroczystości rozpocznie polowa Msza św. o godz. 11.00 na Górze Strękowej. Bogusław Szostkiewicz, wiceprezes Stowarzyszenia Wizna 1939, dodaje, że po raz pierwszy publicznie zostanie również pokazany nowy, nieznany dotąd wizerunek dowódcy obrony Wizny.
- Otrzymaliśmy od krewnej Władysława Raginisa, pani Krystyny Kołomeckiej, jego autentyczne zdjęcie. Nasze dotychczasowe wyobrażenia o tym, jak wyglądał kapitan, nagle możemy zmienić - ocenia Szostkiewicz.
Jak dodaje, zaprezentowane zostaną również przedmioty odkryte podczas ubiegłorocznej ekshumacji szczątków dowódcy obrony Wizny.
Przygotowaniom do uroczystości 8 września towarzyszyły jednak komplikacje, które mają posmak skandalu. Kancelaria Prezydenta RP początkowo odmownie odpowiedziała na prośbę organizatorów, żeby Bronisław Komorowski patronował tym uroczystościom.
"Nasz Dziennik" skierował 22 sierpnia pytanie do Kancelarii Prezydenta w tej sprawie. Długo nie otrzymywaliśmy odpowiedzi, natomiast w minioną środę organizatorzy dowiedzieli się, że nastąpiła zmiana decyzji i ich wniosek został ponownie rozpatrzony, tym razem pozytywnie.
Kancelaria Prezydenta w komunikacie przesłanym "Naszemu Dziennikowi" pomija zupełnie fakt wcześniejszej odmowy patronatu i informuje: "Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Bronisław Komorowski w odpowiedzi na wniosek Prezesa i Komitetu Organizacyjnego Obchodów 73. rocznicy bitwy pod Wizną objął honorowy patronat nad obchodami, które odbędą się na Górze Strękowej 8 września 2012 roku. Jednocześnie informujemy, że Prezydent RP skieruje w tym dniu list okolicznościowy do organizatorów i uczestników uroczystości".
Trudno więc nie odnieść wrażenia, że zmiana decyzji zapadła po prostu w obawie przed wybuchem skandalu. Zwraca na to uwagę Romuald Szeremietiew - były wiceminister obrony narodowej, ocenia sytuację jako żałosną.
Powątpiewa jednak, "żeby wyboru patronatu dokonywał osobiście sam prezydent i do niego przynoszono wnioski".
- Podejrzewam, że pewien urzędnik podejmuje takie decyzje. Jednakże świadczy to zarówno o Kancelarii Prezydenta, jak i jej szefie [Jacku Michałowskim - przyp. red.]. Bo jeżeli urzędnikowi prezydenta, który jest zwierzchnikiem Sił Zbrojnych RP, przyszło na myśl, że można odmówić patronatu nad takim wydarzeniem, jakim jest uhonorowanie bohaterów i żołnierzy Wojska Polskiego, to trudno się dziwić. Dla mnie to sytuacja skandaliczna - zauważa Szeremietiew.
- Szkoda tylko, że prezydent nie był taki ostrożny, kiedy stawiał ten nieszczęsny pomnik poległym bolszewikom w Ossowie w 2010 roku. Wtedy nie było żadnych wątpliwości, że należy to zrobić - dodaje z przekąsem.
Zdaniem posła Dariusza Seligi (PiS) z sejmowej Komisji Obrony Narodowej, sprawa patronatu prezydenta nad rocznicą bitwy pod Wizną to przykład braku polityki historycznej obecnych władz, dbania o pokazywanie wspaniałych kart z naszej historii.
- Problem z patronatem pokazuje, że nie ma ku temu chęci i przyzwolenia. Nie jest to spójne z tym, co przy okazji Święta Niepodległości czy Konstytucji 3 Maja mówił prezydent, że historia Polski jest bardzo ważna i trzeba o nią dbać - konkluduje parlamentarzysta.
Jacek Dytkowski