I po Zawiszy
Czwartek, 24 lipca 2014 (22:29)Na drugiej rundzie zakończyła się przygoda piłkarzy Zawiszy Bydgoszcz z Ligą Europejską. Zdobywcy Pucharu Polski okazali się słabsi od belgijskiego SV Zulte Waregem, przegrywając w rewanżu 1:3.
Przed tygodniem w meczu wyjazdowym bydgoszczanie przegrali 1:2. Nie był to wynik zły, zła nie była też ich postawa, a co za tym idzie - odważnie wypowiadali się o szansach w rewanżu. Wierzyli w niego, wierzyli w to, że zdołają niewielką stratę odrobić. Tymczasem wystarczyły... 34 sekundy dzisiejszego starcia, by zostali sprowadzeni na ziemię. Tyle czasu potrzebowali bowiem goście, by zdobyć pierwszego gola.
Glynor Plet po błędzie obrońców gospodarzy znalazł się w sytuacji sam na sam z Grzegorzem Sandomierskim i go pokonał. To było jak cios, jak nokaut, ale bydgoszczanie jeszcze się pozbierali. W 11. minucie mógł nawet wyrównać Wagner, lecz trafił w boczną siatkę. Chwilę potem mogło być 2:0, lecz Yarouba Cissako uderzył w słupek. W 20. minucie powinien być remis, jednak Louis Carlos nie sięgnął piłki, a znajdował się przed pustą bramką. W tej sytuacji zabrakło dokładności. Do przerwy wynik się nie zmienił, a odzwierciedlał to, co działo się na boisku.
Bydgoszczanom nie sposób było odmówić ambicji, ale w ich poczynaniach za dużo było chaosu i błędów. A przede wszystkim wykazywali się totalnym brakiem koncentracji w początkowych fragmentach obu połów. Stracili gola w 34. sekundzie, stracili w trzeciej minucie po wznowieniu gry w drugiej połowie. Tym razem Chuks Aneke łatwo ograł defensorów gospodarzy, po czym nie dał szans Sandomierskiemu. Przegrywając 0:2, Zawisza znalazł się w beznadziejnej sytuacji, bo potrzebował czterech bramek do awansu. A to było zadanie z gatunku niewykonalnych. Ale zaatakował. W 50. minucie Piotr Petasz ładnie przymierzył z rzutu wolnego, zdobywając kontraktowego gola.
W 60. minucie ten sam zawodnik trafił w poprzeczkę. Zawisza walczył, ale skrzydła podciął mu Bernardo Vasconcelos, który w 68. minucie ujrzał czerwoną kartkę za próbę uderzenie przeciwnika. Siedem minut później gospodarzy dobił Olafur Skulason, który po składnej akcji strzelił trzeciego gola dla Belgów. Wynik już się nie zmienił, bydgoszczanie nie mieli już sił i wiary, by spróbować coś zmienić, a gości wysokie prowadzenie w pełni satysfakcjonowało. Niby gospodarze nie grali bardzo źle, niby nie można mieć do nich specjalnych pretensji, jednak byli zespołem wyraźnie słabszym i niestety zasłużenie pożegnali się z pucharami. Może gdyby nie popełniali tylu błędów ułatwiających sprawę rywalom wynik byłby inny, może...
Piotr Skrobisz