Król wśród „Królewskich”
Środa, 23 lipca 2014 (19:21)Kolumbijczyk James Rodriguez jest już oficjalnie piłkarzem Realu Madryt. „Królewscy” zapłacili za niego około 80 milionów euro.
Rodriguez był odkryciem brazylijskiego mundialu. Z sześcioma golami na koncie został królem strzelców tej imprezy, a jedno z jego trafień (w meczu z Urugwajem) wybrano jako najpiękniejsze. Zachwycał, zbierał doskonałe recenzje i stało się niemal przesądzone, że po mistrzostwach zmieni klub. Grał w AS Monaco, do którego trafił za 45 milionów euro z FC Porto. I choć ekipa z księstwa ma i ogromne pieniądze, i aspiracje, wydała się dla niego zbyt mała. Od razu ustalono potencjalny kierunek: Hiszpania i Real, o którym zawsze wypowiadał się ciepło. Raz nawet przyznał, że w dzieciństwie marzył o grze dla „Królewskich”.
Od kilkunastu dni nie było tajemnicą, że przedstawiciele obu klubów negocjują w sprawie transferu. W niedzielę wieczorem doszły do porozumienia, w poniedziałek zawodnik przyjechał do Madrytu, by przejść konieczne badania lekarskie. Od ich wyniku zależało, czy podpisze kontrakt. Dziś sztab medyczny Realu dał zielone światło i stało się jasne, że „Królewscy” przeprowadzą kolejny spektakularny i szokująco drogi transfer.
Portugalczyk Cristiano Ronaldo i Walijczyk Gareth Bale kosztowali ich przeszło 90 milionów euro, co uczyniło z nich najdroższych piłkarzy w historii. Rodriguez był nieco „tańszy”, ale i tak włodarze Realu musieli na niego wysupłać 80 milionów – tak przynajmniej podają hiszpańskie media i raczej się nie mylą. Młody Kolumbijczyk otrzymał numer „10”, który zazwyczaj noszą gwiazdy albo najważniejsi gracze w drużynie, a rocznie będzie zarabiał siedem milionów euro. Real zaprezentował swoją nową gwiazdę wczoraj. Teraz Rodriguez wróci na urlop, a do Madrytu powróci na początku sierpnia, by wraz z kolegami rozpocząć przygotowania do nowego sezonu. W oficjalnym meczu być może zadebiutuje 12 sierpnia, gdy w Cardiff Real zagra z Sevillą o Superpuchar Europy. Co ciekawe, w barwach rywali będzie mógł wystąpić pozyskany właśnie przez nich Grzegorz Krychowiak.
Piotr Skrobisz