Miliony za Krychowiaka
Środa, 23 lipca 2014 (17:56)Sześć milionów euro, jakie Sevilla zapłaciła za Grzegorza Krychowiaka, stawia go na drugim miejscu na liście najdroższych polskich piłkarzy w historii. Więcej kosztował tylko Jerzy Dudek.
Transferowa saga z pomocnikiem reprezentacji Polski zakończyła się kilka godzin temu. Trwała nieco dłużej, niż zakładano, bo sam piłkarz już w niedzielę poinformował, że w poniedziałek podpisze kontrakt z triumfatorem Ligi Europejskiej. Do tej pory występował w Stade Reims i był wyróżniającą się postacią ligi francuskiej. Dziennikarze często wybierali go do jedenastki kolejki, raz nawet został umieszczony w najlepszej drużynie rundy jesiennej.
Nic zatem dziwnego, że zainteresowanie nim wyrażały mocne kluby z Włoch, Niemiec i Hiszpanii. Gdy jednak na horyzoncie pojawiła się Sevilla, Krychowiak skupił się na rozmowach właśnie z nią. To bowiem jedna z najsilniejszych firm na kontynencie. W minionym sezonie wygrała Ligę Europejską, a na krajowym podwórku uplasowała się na piątym miejscu. Stade Reims niespecjalnie chciało go puścić, ale też wiedziało, że to ostatni moment na zarobienie na Polaku dużych pieniędzy.
Krychowiak nie zgodził się bowiem na przedłużenie wygasającego za rok kontraktu i po tym czasie mógłby odejść za darmo. Francuzi początkowo żądali siedmiu milionów euro, Hiszpanie dawali pięć, ostatecznie kluby spotkały się w połowie tej drogi. Oficjalnie kwoty co prawda nie podano, ale mówi się o sześciu milionach. Krychowiak podpisał czteroletni kontrakt, a wkrótce wyjedzie z nowym pracodawcą na zgrupowanie. Co ciekawe, jeszcze we wtorek, gdy nic nie było przesądzone na sto procent, odbył już pierwszy trening z drużyną, w barwach której spędzi najbliższe sezony.
Transfer Krychowiaka to na pewno ogromne wydarzenie na naszym rodzimym rynku. Polski piłkarz rzadko trafia bowiem do klubu tak mocnego i posiadającego tak duże aspiracje, a przy okazji rzadko związane są z nim tak duże nadzieje. Bo Sevilla liczy, że stanie się w niej tym, kim dla Realu Madryt jest Xabi Alonso. Człowiekiem od czarnej roboty, harującym na całej długości i szerokości boiska, przy tym mającym wpływ także na jakość gry ofensywnej. Nie przez przypadek prezentując dorobek Polaka na oficjalnej stronie, Sevilla podkreśliła, że w dwóch ostatnich sezonach zdobywał po cztery bramki.
Sześć milionów uczyniło z Krychowiaka drugiego najdroższego polskiego piłkarza w historii. Więcej kosztował tylko Dudek, gdy Liverpool zapłacił za niego Feyenoordowi Rotterdam 7,5 miliona. 5,25 miliona kosztował Trabzonspor Adrian Mierzejewski, a Borussia Dortmund kupiła Roberta Lewandowskiego z Lecha Poznań za 4,5 miliona. Dziś wartość „Lewego” wycenia się nawet na 30 milionów euro i pewnie gdyby był na sprzedaż, szybko znalazłby się chętny, który taką kwotę wyłożyłby na stół. Lewandowski o ewentualnym transferze pomyśli jednak najwcześniej za kilka lat, bo na razie dopiero rozpoczął przygodę z Bayernem Monachium.
Kiedy zatem ktoś zapłaci powyżej dziesięciu milionów euro za piłkarza znad Wisły? Pożyjemy, zobaczymy, a takie kwoty za graczy z krajów byłego bloku wschodniego nie są niczym dziwnym. Za zdolnych Serbów i Chorwatów płaci się sumy gigantyczne, choćby niedawno Liverpool kupił 20-letniego reprezentanta Serbii Lazara Markovica za 12,5 miliona. Barcelona wyłożyła na Chorwata Ivana Rakiticia 20 milionów, a Borussia Dortmund za Ormianina Henricha Mchitarjana 27,5 miliona. W milionach euro płaci się za Czechów i Słowaków. Dopóki jednak polski klub nie awansuje do Ligi Mistrzów, dopóty Dudka i Krychowiaka nikt nie pobije. No chyba że Borussia zdecyduje się sprzedać Łukasza Piszczka lub Jakuba Błaszczykowskiego, ale na to się nie zanosi.
Piotr Skrobisz