Ideologiczna walka nabiera tempa
Środa, 23 lipca 2014 (14:58)Sprawa prof. Bogdana Chazana jak papierek lakmusowy pokazuje, że według obecnie rządzących polskie społeczeństwo katolickie należy docisnąć. Zwolnienie z pracy szanowanego lekarza i znakomitego ginekologa za odmowę zabicia chorego prenatalnie dziecka jest prowokacją wobec wszystkich katolików oraz narusza fundament demokratycznego państwa prawnego. Sytuacja przypomina szykany, jakich doświadczali lekarze ginekolodzy w PRL, a tym samym pokazuje neomarksistowski charakter lansowanych zmian genderowych.
Coraz wyraźniej widać, że komuś bardzo zależy na jak najszybszym wprowadzeniu zmian obyczajowych, które mają naruszyć fundament chrześcijaństwa, na którym od wieków bazuje polskie społeczeństwo. Teraz jesteśmy świadkami nagonki na uczciwego lekarza, który przestrzega przysięgi Hipokratesa. Już niedługo możemy się spodziewać ataku na wychowanie do życia w rodzinie oraz katechezę w polskich szkołach. Ciągle pojawiają się kolejne próby zmiany ustawy o planowaniu rodziny w kierunku pełnej legalizacji tzw. aborcji. W tle mamy próby wprowadzenia lewackiego zawłaszczania kultury, która wyraża się przez bluźnierczą sztukę i ponoć ma wyrażać prawo do wolności wypowiedzi, chociaż obraża uczucia religijne katolickiej większości. A wszystko to ma wywołać jak najsilniejsze emocje społeczne i zasłonić prawdę o kryzysie rządowym.
Natomiast powołanie Małgorzaty Fuszary na pełnomocnika rządu do spraw równego traktowania jest prowokacją wobec polskiego społeczeństwa, ponieważ jest ona jednym z głównych propagatorów ideologii gender. Rząd nie dba o malejące poparcie społeczeństwa i prowadzi do kolejnej konfrontacji. Wygląda na to, że pewne środowiska, które obecnie są przy władzy, bardzo się spieszą, aby wprowadzić bardzo poważne zmiany cywilizacyjne w polskim społeczeństwie naruszające fundament chrześcijański.
Pani Fuszara obejmuje to stanowisko z celem przeprowadzenia ratyfikacji Konwencji Rady Europy o przemocy wobec kobiet, która w praktyce jest „konstytucją genderową”, a następnie wyegzekwowania wprowadzenia w życie jej zapisów. Obecnie sprawa „wisi na włosku”, gdyż wystarczy jedno wygrane głosowanie w Sejmie, aby narzucono nam wszystkim bardzo poważne zmiany społeczne oparte na ideologii gender. Jeżeli uda się jej osiągnąć pierwszy cel, nie będziemy mogli nawet protestować przeciwko demoralizacji naszych dzieci, gdyż takie działania będą karane. Między innymi nie będziemy mogli powiedzieć, że nie życzymy sobie indoktrynacji dzieci w szkołach, nie będziemy mogli protestować przeciwko nomenklaturze „rodzic a” i „rodzic b” czy przeciwko legalizacji małżeństw jednopłciowych. Wychowywanie w duchu gender stanie się kluczem edukacji, co doprowadzi do bardzo poważnych zmian społecznych. Przypominam, że zgodnie z tą konwencją objawem dyskryminacji może być wiara, kultura czy rodzina.
Nominowanie na pełnomocnika pani Fuszary, która jest założycielką pierwszych w naszym regionie Europy studiów genderowych oraz głównym ideologiem tego kierunku, pokazuje, że rząd identyfikuje się z tą linią zmian społecznych. Powstaje zatem pytanie – na czyje polecenie? Na pewno nie czyni tego z poparciem polskiego społeczeństwa. Konsultacji społecznych w tej sprawie nie było, a pan premier spotykał się jedynie ze środowiskami reprezentującymi feministki i LGBT. Wielokrotnie odmawiał jednak spotkania z organizacjami kobiecymi i prorodzinnymi, które popierają tradycyjny model rodziny.
W tej sytuacji trzeba przypomnieć, że zarówno pan premier, jak i pełnomocnik do spraw równego traktowania mają obowiązek reprezentować całe społeczeństwo.
Ewa Kowalewska