• Wtorek, 24 marca 2026

    imieniny: Marka, Katarzyny, Gabriela

Miażdżąca biurokracja

Poniedziałek, 21 lipca 2014 (19:45)

W najnowszym raporcie Narodowego Banku Polskiego podano, że sytuacja ekonomiczna w sektorze przedsiębiorstw stopniowo się poprawia, zaś prognozy na III kwartał są nieco bardziej optymistyczne niż na II kwartał.

Jako Związek Przedsiębiorców i Pracodawców od trzech lat prowadzimy własne badania, zwane busometrem. Jest to wskaźnik wyprzedzający zachowania przedsiębiorstw i przedsiębiorców. I rzeczywiście od trzeciego i czwartego kwartału 2012 roku również odnotowaliśmy tendencję wzrostową. W drugim kwartale tego roku po raz pierwszy nasz indeks przekroczył poziom 50 punktów, co oznacza już optymistyczne nastroje wśród przedsiębiorców. Natomiast bardzo niepokojące jest załamanie się w tym samym kwartale komponentu dotyczącego pracy i zatrudnienia. Spadł on z wyniku powyżej 50 punktów poniżej tej liczby, przełamując tą barierę. I to jest jedyny wskaźnik, który się obniżył.

Jest to oczywiście związane z planowanym podniesieniem pozapłacowych kosztów zatrudniania pracowników. I jeżeli to rzeczywiście nastąpi – a do tej pory nasze prognozy się sprawdzały – to za tym pójdą inne rzeczy. I to jest bardzo niepokojące, bo przedsiębiorcy już się zmęczyli mówieniem im, że „jest kryzys”. Próbowali coś robić, ale niestety dostali kolejną kłodę pod nogi w postaci ciągłego podnoszenia kosztów pracy, w czym ten rząd się specjalizuje, bo to jest jego ulubiona działalność. Prawdopodobnie jesienią odniesiemy tego skutki w postaci wzrostu bezrobocia i to się oczywiście przełoży na inne obszary, jak na przykład inwestycje.

Kluczowym czynnikiem w kwestii gospodarki jest zatrudnienie, czyli popyt i podaż na pracę. Z naszej prognozy zachowań przedsiębiorców na kwartał trzeci i czwarty 2014 roku wynika, że w tym zakresie chęci przedsiębiorców słabną. Jeżeli taka tendencja się utrzyma – a moim zdaniem tak będzie – to nie możemy spodziewać się optymistycznych wyników.

Nasze przedsiębiorstwa borykają się z barierą popytu, ponieważ Polska jest wciąż biednym krajem w tym rejonie świata. Wpływa na to bardzo wiele czynników. Jesteśmy po 50 latach niewoli komunizmu, więc nasze społeczeństwo stara się odbudować gospodarkę naszego kraju, lecz mam wrażenie, że bardzo często następuje to wbrew różnym rządom. Jeśli agencje rządowe twierdzą, że istnieje bariera popytowa, wówczas możemy spodziewać się, że rząd zacznie budować popyt – poprzez wydawanie pieniędzy podatnika. A połowa tych środków po drodze przepadnie. Przecież przedsiębiorcy wiedzą, co i ile wyprodukować, żeby się sprzedało i tym samym poprawiać sytuację gospodarczą. Tym samym jednostkowe decyzje milionów przedsiębiorców są spójne i składają się na ten rozwój.

Polacy są dość biedni. Jesteśmy jednym z biedniejszych krajów w Unii Europejskiej. Przyczyny tego są złożone i liczne. Zaś sposoby poprawy sytuacji przedsiębiorstw są oczywiste i znane. Ze wszystkich badań – także tych prowadzonych przez nas – jasno wynikają największe bariery przedsiębiorczości. Bogactwo można osiągnąć tylko przez wzrost gospodarczy i rozwój przedsiębiorczości. Nie ma innej drogi, by to zrobić. I te przyczyny są zidentyfikowane.

Po pierwsze, są to bardzo wysokie podatkowe koszty zatrudniania pracownika. Podatki te w różnych formach są wymagane przez państwo. Od lat bezskutecznie proponujemy zmianę struktury opodatkowania. Zwróćmy uwagę, że aby w Polsce zapłacić pracownikowi trzy tysiące złotych netto, przedsiębiorca musi zapłacić jeszcze dwa tysiące podatku. Tak drastycznie jest opodatkowana praca w Polsce. Natomiast jeśli ktoś chce się pobawić w spekulacje na giełdzie i zarobi trzy tysiące złotych, to ma zapłacić od tego 500 zł podatku. To jest kompletny absurd. Od lat proponujemy, by obecną strukturę podatku zmienić i przestać tak dyskryminować zatrudnienie, z którego bierze się całe bogactwo Narodu.

Druga kwestia, na którą chciałbym zwrócić uwagę, to skomplikowany system podatkowy. Jeśli chodzi o VAT, to przedsiębiorca nigdy nie ma pewności, czy dobrze rozliczył się z tego podatku i tak naprawdę w każdej chwili można mu to zakwestionować. Obecna ustawa jest niezrozumiała.

Kolejną sprawą jest skomplikowane prawo gospodarcze. W Polsce obchodziliśmy 25 lat wolności, ale 4 czerwca 1989 roku było 11 regulowanych zawodów, a teraz jest ich 370. Narośl biurokratyczna na polskiej gospodarce jest olbrzymia. W Stanach Zjednoczonych przedsiębiorca – przy przeliczeniu, że tydzień to 40 godzin pracy – na czynności biurokratyczne poświęca tydzień rocznie, w Polsce zaś jest to sześć tygodni. Jest to dramat, z którym borykają się nasi przedsiębiorcy każdego dnia. Polska gospodarka jest krępowana biurokratycznymi więzami i wielu ludzi nie podejmuje działalności gospodarczej z tego względu, że budzi ona po prostu przerażenie.

Od tego rządu nie domagaliśmy się nawet obniżenia podatków, tylko ich uproszczenia. I powiem szczerze, że nie wiem, kto ma w Polsce w tym interes, by nasze propozycje nie zostały zrealizowane. Niech przychody do budżetu będą na takim poziomie, jakim są, ale żeby te podatki były pobierane w sposób prosty i zrozumiały dla każdego, w sposób niepodlegający interpretacjom i tym samym różnym przestępstwom urzędniczym, wymuszeniom, korupcji czy niszczeniom przedsiębiorców.

Ponownie pojawia się pytanie: kto ma interes w tym, by sytuacji polskich przedsiębiorców oraz pracowników nie poprawiać? Na pewno nie jest to interes państwa polskiego.

Cezary Kaźmierczak