Rolnicy wyśmiali ofertę resortu rolnictwa
Poniedziałek, 21 lipca 2014 (19:02)Ze śmiechem i oburzeniem zostały przyjęte propozycje, z jakimi przyjechała dziś do rolników i plantatorów protestujących na drodze krajowej 19 w Kózkach na Mazowszu wiceminister rolnictwa Zofia Szalczyk.
Niczym nieuzasadnione drastycznie niskie ceny skupu owoców miękkich, głównie wiśni i porzeczek, grożą zapaścią setkom gospodarstw. Obecnie za kilogram czarnej porzeczki w skupie można otrzymać najwyżej 40 groszy, a za kilogram wiśni od 50 do 90 groszy, a więc znacznie poniżej kosztów produkcji. Żeby produkcja była rentowna, ceny w skupie powinny być przynajmniej na poziomie odpowiednio 2 i 2,5 złotego. Dlatego podniesienie cen skupu oraz ustalenie cen minimalnych owoców miękkich, głównie czarnych porzeczek i wiśni, to jedne z postulatów zdesperowanych producentów rolnych z województw: podlaskiego, mazowieckiego i lubelskiego, którzy nie mogąc porozumieć się z rządem, od soboty blokują drogę krajową nr 19 w Kózkach w pow. łosickim na Mazowszu.
Dziś do protestujących przyjechała wiceminister rolnictwa Zofia Szalczyk. Rolnicy liczyli, że ich protest zwróci uwagę rządzących, którzy będą chcieli rozwiązać ich problemy. Jednak propozycje, jakie przedstawiła wiceminister rolnictwa, wywołały śmiech protestujących.
– Dyskusja była bardzo gorąca, od pani wiceminister Szalczyk usłyszeliśmy, że jak samorząd doda złotówkę do kilograma owoców miękkich: porzeczki, wiśni, to resort rolnictwa dołoży drugą. Tymczasem w resorcie rolnictwa dobrze wiedzą, że samorządów po pierwsze nie stać na wyasygnowanie takich pieniędzy, a po drugie nie mogą tego zrobić. Ponadto zachęcała do tworzenia grup producenckich, którym – jak stwierdziła – będzie łatwiej konkurować na rynku. Tylko przez szacunek dla kobiety obyło się bez gwizdów – relacjonuje przebieg spotkania w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl Jerzy Garucki, wójt gminy Platerów w woj. mazowieckim, jeden z organizatorów blokady w Kózkach.
– Pani wiceminister powiedziała to, co od dawna wiemy, nic nowego. Z kim mamy konkurować, kiedy zakłady przetwórcze, które skupują owoce, są w rękach obcego kapitału, który dyktuje warunki. Nikt z nami nie chce nawet rozmawiać. Bez rozwiązań systemowych i realnej pomocy rządu, ministra rolnictwa sobie nie poradzimy – kwituje Jerzy Garucki.
Rolnicy chcą kontraktacji, która zagwarantowałaby im cenę minimalną, wówczas ich problem, przynajmniej w jakimś stopniu, byłby rozwiązany. Bowiem zakład, który w ramach kontraktacji zgodzi się na cenę minimalną, będzie wiedział najlepiej, jakie jest jego zapotrzebowanie i tyle towaru zakupi. W ocenie rolników, byłoby to rozwiązanie korzystne dla obu stron.
– Póki co rząd nie chce nam pomóc i widać gra na zwłokę. Propozycji, jakie usłyszeliśmy dzisiaj od wiceminister Szalczyk, nie przyjmujemy do wiadomości. Rozwiązania nadal nie ma. Z tego wynikałoby, że trzeba zrobić ściepę narodową na rzecz producentów owoców miękkich, skoro resortu rolnictwa na to nie stać – bulwersuje się jeden z organizatorów blokady w Kózkach. W tej sytuacji protestujący zastanawiają się, jaki sens będzie miało zaplanowane na jutro spotkanie z min. Markiem Sawickim i przedstawicielami przetwórców, na które ich delegacja została zaproszona do Warszawy.
Tymczasem, mimo upałów protest rotacyjny na drodze krajowej nr 19 w Kózkach trwa i zgodnie z planem zakończy się jutro o godz. 20.00. Protestujący przepuszczają jedynie pojazdy uprzywilejowane oraz autobusy i busy, a inne pojazdy kierowane są przez policję na objazdy.
– Czekamy na efekt jutrzejszego spotkania z min. Sawickim. Na pewno się nie poddamy. Jesteśmy przygotowani na dalsze działania. To nasze być albo nie być – dodaje Jerzy Garucki.
Mariusz Kamieniecki