Owoce za grosze
Poniedziałek, 21 lipca 2014 (02:09)„Zmowa cenowa – ogrodników śmierć głodowa” – pod takim hasłem protestują rolnicy w Kózkach w powiecie łosickim, gdzie zablokowali drogę krajową nr 19. Postulaty? Podniesienie cen skupu owoców miękkich, głównie czarnych porzeczek i wiśni.
Rolnicy skarżą się na niskie ceny skupu: przetwórnie oferują im tylko 40 groszy za kilogram czarnych porzeczek, niewiele więcej kosztują wiśnie. Tymczasem aby producentom zwróciły się tylko koszty produkcji (czyli wydatki, jakie ponieśli głównie na zabiegi agrotechniczne i zrywanie owoców), ceny porzeczek i wiśni powinny być o wiele wyższe – przynajmniej na poziomie odpowiednio 2 i 2,5 złotego. Rolnicy bezskutecznie apelowali do przetwórni o podniesienie cen, liczyli też na interwencję ministerstwa rolnictwa. – W ubiegłym tygodniu nasza delegacja była w resorcie rolnictwa i usłyszała, że ministerstwo nic nie może. Zakłady przetwórcze też nie chcą rozmawiać, tłumaczą, że ceny rynkowe nie pozwalają im płacić więcej – mówi Michał Michaluk, jeden z protestujących rolników.
Dlatego producenci owoców uznali, że nie mają innego wyjścia, i zdecydowali się na zablokowanie w sobotę przed południem krajowej „19” w Kózkach koło Łosic, tuż przed mostem na Bugu. Na drogę wjechały ciągniki. Protestujący przepuszczają tylko pojazdy uprzywilejowane i komunikacji publicznej, natomiast inne samochody kierowane są przez policję na objazdy. Blokada ma potrwać przynajmniej do wtorku do godz. 20.00. Rolnicy czekają na przyjazd ministra rolnictwa Marka Sawickiego. Protestujący zaapelowali jednocześnie do sadowników, aby przynajmniej na kilka dni wstrzymali dostawy owoców do punktów skupu, żeby w ten sposób zmusić przetwórnie do podniesienia cen porzeczek i wiśni.
Zmowa cenowa
Właściciele plantacji podkreślają, że rozwiązaniem ich problemów byłoby wprowadzenie umów kontraktacyjnych i minimalnych cen na owoce. Twierdzą, że nie chcą się jednak na to zgodzić odbiorcy, gdyż przy obecnym systemie zakłady mają większą swobodę kształtowania cen i regulowania rynku pod kątem swoich interesów. W jednym roku porzeczki czy wiśnie są drogie, a potem przez kilka następnych sezonów bardzo tanie. Rolnicy więc tracą, a przetwórnie zawsze wychodzą na swoje.
Zdaniem dostawców owoców, obecna sytuacja jest wynikiem zmowy cenowej zakładów: nasz rynek jest opanowany przez kilka zachodnich koncernów (niemieckich, francuskich, holenderskich) i one dogadują się w kwestii wysokości cen, jakie zaoferują producentom. Sadownicy mówią, że przecież w tym sezonie sporo krzewów i drzew wymarzło, więc podaż owoców jest znacznie niższa niż w poprzednim. Jeśliby więc rzeczywiście działały zasady wolnego rynku, to ceny skupu powinny być wyższe niż przed rokiem, a wtedy czarne porzeczki kosztowały prawie 2 zł, zaś wiśnie znacznie powyżej 2 zł za 1 kilogram. Dlatego rolnicy domagają się interwencji rządu. Ministerstwo rolnictwa odpowiada, że wystąpiło do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów o sprawdzenie, czy na rynku owoców miękkich nie doszło do zmowy cenowej, ale postępowanie w UOKiK jeszcze trwa.
Według ekspertów, nasi rolnicy są w złej sytuacji, gdyż w tym roku przetwórnie importują spore ilości owoców, głównie z Serbii i Węgier. – Mamy też spore zapasy koncentratu z poprzedniego sezonu – mówi nam anonimowo pracownik jednego z zakładów przerabiających owoce. – Magazynowanie oznacza spore koszty, więc chodzi o to, aby przetwory z tegorocznych zbiorów były tanie. Wtedy średnia cena zbytu koncentratów i soków będzie dla nas korzystna – wyjaśnia nasz rozmówca.
Podobne problemy mogą mieć wkrótce także właściciele sadów jabłkowych. Za kilogram jabłek przemysłowych dostają kilkanaście groszy, podczas gdy opłacalna cena to około 40 groszy. Co prawda sezon zbiorów jeszcze się na dobre nie rozpoczął, ale rolnicy obawiają się, że w kolejnych miesiącach sytuacja niewiele się poprawi.
Tymczasem manifestować zamierzają nie tylko producenci owoców. Dzisiaj rolnicy zapowiadają zorganizowanie manifestacji na krajowej „2” koło Międzyrzeca Podlaskiego. To protest przeciwko temu, że państwo nie przeciwdziała stratom, jakie w uprawach czynią dziki, łosie, bobry i inne dzikie zwierzęta. Rolnicy uważają, że powinien zostać zarządzony większy odstrzał dzików, czasowo też powinna być zniesiona ochrona innych zwierząt. Akcja protestacyjna ma polegać na tym, że kolumna ciągników (nawet 100 traktorów) będzie jeździć między Rogoźnicą a Międzyrzecem Podlaskim, co znacznie spowolni ruch na tej ważnej trasie.
Krzysztof Losz