• Niedziela, 15 marca 2026

    imieniny: Klemensa, Ludwiki, Longina

Niemcy okroją budżet UE

Piątek, 31 sierpnia 2012 (06:06)

Donald Tusk obiecywał Polakom ponad 300 mld złotych funduszy unijnych w latach 2014-2020, ale możemy dostać o ponad 15 procent mniej.

Cypryjska prezydencja po serii spotkań dwustronnych ogłosiła, że nie ma szans na uchwalenie nowego siedmioletniego budżetu UE na tak wysokim poziomie, jak proponowała Komisja Europejska. Budżet zostanie okrojony. Polska może na tym stracić nawet ponad 50 mld złotych.

W stolicy Cypru - Nikozji odbyły się wczoraj nieformalne konsultacje 27 krajów Unii Europejskiej w sprawie nowego unijnego budżetu na lata 2013-2020. Polskę reprezentował w rozmowach minister ds. europejskich Piotr Serafin.

Z poprzedzających spotkanie dwustronnych rozmów, przeprowadzonych przez cypryjską prezydencję, wynika, że nie uda się uzyskać zgody krajów - płatników netto, na budżet w wysokości zaproponowanej przez Komisję Europejską. - Nie da się uniknąć redukcji poziomu wydatków proponowanych przez Komisję Europejską - ogłosiła w komunikacie cypryjska prezydencja.

Komisja Europejska zaproponowała siedmioletni budżet w wysokości 988 mld euro, w tym 376 mld euro na politykę spójności. Polska według tej propozycji miałaby otrzymać 80 mld euro. Jednak Niemcy wraz z grupą kilku innych płatników netto domagają się obniżenia poziomu wydatków budżetowych.

Najbardziej narażone na cięcia będą fundusze spójnościowe, z których finansowane są projekty infrastrukturalne, takie jak: sieć autostrad, infrastruktura kolejowa, portowa, lotnicza, teleinformatyczna i inne.

Tymczasem właśnie od stanu infrastruktury zależy to, czy dany kraj przyciągnie inwestorów. Z kolei inwestycje nakręcają wzrost gospodarczy i zwiększają liczbę miejsc pracy. Innymi słowy, dla krajów UE opóźnionych w rozwoju, jak Polska, fundusze spójnościowe stanowią istotny warunek rozwoju.

Dlatego przeciwnicy okrojenia budżetu, chcąc zwiększyć na forum UE siłę głosu, powołali do życia Grupę Przyjaciół Funduszu Spójności. W jej skład weszło 15 krajów UE najsłabiej rozwiniętych, w tym Polska jako największy odbiorca środków z funduszy.

- Gra toczy się o to, jak głębokie będą cięcia funduszy spójności. Naszym zadaniem jest przekonanie wszystkich, że te cięcia nie będą służyły Europie, ponieważ ograniczą perspektywy jej rozwoju - powiedział Serafin przed odlotem do Nikozji.


Mniejszy pułap

Głównym kryterium ubiegania się o fundusze spójności jest poziom PKB na jednego mieszkańca, który w Polsce nadal jest o przeszło połowę niższy niż na zachodzie Europy.

Wprawdzie KE zaproponowała obniżenie limitu absorpcji środków przez dany kraj z 4 proc. PKB do poziomu 2,5 proc. PKB, ale to ograniczenie nie jest groźne dla naszego kraju.

Z wyliczeń wynika, że przy zachowaniu propozycji KE dostalibyśmy i tak nominalnie więcej środków niż dotychczas. Znacznie groźniejsza jest natomiast propozycja niemiecka, aby zamrozić limit funduszy na poziomie poprzedniego budżetu na lata 2007-2013, ponieważ w takim przypadku dla Polski przypadłoby maksymalnie 67 mld euro z unijnych funduszy.

To mniej wobec pierwotnych zapowiedzi o 13 mld euro, a w przeliczeniu na złote o blisko 55 mld złotych. Dodatkowym zagrożeniem jest także możliwość pozbawienia finansowego wsparcia zamożniejszych regionów kraju.

Fundusze spójnościowe to nie jedyny temat sporny w konsultacjach nad nowym unijnym budżetem. Francja targuje się o poziom dopłat dla rolników, zaś Wielka Brytania tradycyjnie walczy o zachowanie tzw. brytyjskiego rabatu, tj. ulgi w składce przez kolejny 7-letni okres.

Nic nie wskazuje na to, aby konsultacje w Nikozji miały spowodować w tych sporach przełom. Nie ma zgody w UE zarówno w kwestii wysokości wspólnego budżetu, jak również w kwestii obszarów ewentualnych oszczędności oraz cięć budżetowych.

Rozmowy koncentrują się na razie na ustaleniu ogólnych pułapów wydatków budżetowych i sposobów ich sfinansowania przez kraje członkowskie, w tym płatników netto. Dopiero w kolejnej fazie negocjacji środki finansowe zostaną rozdzielone na wsparcie poszczególnych unijnych polityk. Negocjatorzy mają nadzieję, że nowy budżet uda się przyjąć przed końcem tego roku.

Małgorzata Goss