I tak zwyciężymy
Piątek, 31 sierpnia 2012 (06:04)Z ks. bp. Wiesławem Meringiem, ordynariuszem włocławskim, przewodniczącym Rady ds. Kultury i Ochrony Dziedzictwa Kulturowego KEP, rozmawia Małgorzata Bochenek
Ksiądz Biskup nie otrzymał odpowiedzi od pana prezydenta...
- Nie. Odpowiedź podpisał pan minister Jacek Michałowski, szef Kancelarii Prezydenta. Można przypuszczać, że pan prezydent nie jest dokładnie zaznajamiany ze wszystkimi opiniami, ze wszystkimi sądami, jakie mają miejsce w sprawie przyznania miejsca Telewizji Trwam na multipleksie cyfrowym. Argumenty, które pan minister Michałowski przytoczył, są dokładnie powtórzonymi argumentami pana Jana Dworaka i Krzysztofa Lufta. Czyli w sprawie, w której prosiłem, żeby prezydent zechciał być, stać się arbitrem, po prostu Kancelaria Prezydenta stanęła po jednej stronie, po stronie Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Kiedy muszę rozstrzygać dwie zupełnie sporne opinie, to staram się wysłuchać jednej i drugiej strony oraz wyważyć racje. W odpowiedzi, którą otrzymałem, przytoczone są te same kłamstwa, które szerzy od dawna KRRiT.
Nie dość, że zostały powtórzone te argumenty, to cała odpowiedź ma wydźwięk pouczenia.
- Wcale nie twierdzę, że muszę być zorientowany w każdym szczególe. Sprawę Telewizji Trwam śledzę od samego początku i z dużą uwagą. Moi diecezjanie, ludzie, dla których pracuję, z którymi pracuję, to wierni słuchacze Radia Maryja, wierni telewidzowie Telewizji Trwam, czytelnicy "Naszego Dziennika". Nie mogę zostawiać tak dużej grupy ludzi poza moimi zainteresowaniami. To są ci, na których pomoc, modlitwę zawsze mogę liczyć.
A jak Ksiądz Biskup ustosunkuje się do zarzutu, który pojawił się w odpowiedzi, że list skierowany do prezydenta został upubliczniony i przekazany mediom?
- Ten zarzut pojawia się w jednym z pierwszych zdań, z dalszą próbą jakby wyciszenia, że to nie było intencją autora. Chcę powiedzieć jasno. Czekałem na odpowiedź od pana prezydenta prawie trzy tygodnie. Ponieważ po tym czasie jej nie otrzymałem, list zamieściłem na stronie internetowej mojej diecezji, a to jest moje pełne prawo.
Odpowiedź sugeruje, że pan prezydent nie ma żadnych uprawnień, że nic nie jest w stanie zrobić w sprawie Telewizji Trwam. Czy jest to wyraz totalnej niechęci, ignorancji?
- Zadaniem każdego rządzącego państwem jest próba wyciszania złych nastrojów, próba usuwania tego, co ludzi dzieli, próba działania sprawiedliwego i prawdziwego. Nie ma najmniejszej wątpliwości, że powody, które pan Dworak i jego służby podają jako argumenty za odrzuceniem przyznania miejsca na multipleksie cyfrowym dla Telewizji Trwam, są kłamstwem. Pan prezydent w takiej sytuacji mógłby jednak po prostu zachęcić, zróbcie to zgodnie z sumieniem, zróbcie to zgodnie z prawdą, zgodnie ze sprawiedliwością.
W odpowiedzi na list od ministra cytuje Ekscelencja odpowiedź, którą otrzymał jeden z diecezjan. Czy on też pisał odnośnie Telewizji Trwam?
- Tak.
Zatem wynika z tego, że dostał on bardziej wyczerpującą odpowiedź niż Ekscelencja?
- Tak, dlatego uważam, że odpowiedź, którą otrzymałem, to kpina. Mimo wszystko jestem przekonany, że nie będzie żadnego innego rozwiązania tej sprawy jak przyznanie Telewizji Trwam miejsca na multipleksie. A obecne przedłużanie tego w czasie to chęć upokorzenia ludzi, pokazania im, jak mało znaczą. Ale moralne zwycięstwo i tak będzie nasze.
Dziękuję za rozmowę.