Chrześcijanie wypędzani z Mosulu
Niedziela, 20 lipca 2014 (19:10)Po prawie dwóch tysiącach lat obecności w irackim Mosulu nie ma już chrześcijan. Sytuacja wyznawców Chrystusa w Iraku staje się coraz bardziej dramatyczna.
Papież Franciszek z dużym niepokojem śledzi rozwój sytuacji w Iraku, gdzie przyszłość wspólnoty chrześcijańskiej jest zagrożona. – Drodzy Bracia i Siostry – prześladowani! Wiem, jak bardzo cierpicie, wiem, że zostaliście ogołoceni ze wszystkiego. Jestem z wami w wierze Tego, który zwyciężył zło – mówił dzisiaj Ojciec Święty podczas modlitwy „Anioł Pański”.
W miniony piątek chrześcijanie w Mosulu usłyszeli wiadomość od sunnickich bojowników, że muszą do sobotniego popołudnia opuścić miasto.
– Dżihadyści nie tylko grożą, ale niszczą, palą i zabijają – wyjaśnia Ignacy Józef III Younan, syryjskokatolicki patriarcha Antiochii, którego cytuje Radio Watykańskie.
Patriarcha wyjaśnia, że obecna sytuacja chrześcijan w Iraku jest dramatyczna. – Kolejny raz ze smutkiem przypominamy, że nie wolno mieszać religii z polityką. Jeśli istnieją jakieś spory między szyitami i sunnitami, nie powinny stawać się pretekstem do ataków na chrześcijan czy też inne mniejszości. Nie jest to także racja do tego, by niszczyć miejsca kultu, kościoły, siedziby biskupie czy budynki parafialne w imię organizacji terrorystycznej, która nie słucha żadnych racji ani głosu sumienia. Ze smutkiem muszę stwierdzić, że nasza siedziba biskupia w Mosulu została kompletnie spalona – dodaje patriarcha, zaznaczając, że islamiści grożą, iż wszyscy chrześcijanie zostaną zabici, jeżeli nie przejdą na islam.
Od minionego piątku Mosul opuścili nieliczni pozostali tam chrześcijanie. Jak podaje raport Biura Organizacji Narodów Zjednoczonych do spraw praw człowieka w Genewie oraz Misja Organizacji Narodów Zjednoczonych w Iraku, od początku roku w tym kraju zginęło około 5576 osób. Ponad 600 000 musiało opuścić swoje domy tylko w samym czerwcu, podwajając liczbę wysiedlonych do ponad 1,2 miliona.
– Nikt już nie został. Było jeszcze kilka rodzin, jednak wczoraj uciekły. Na granicy miasta islamiści ograbili ich z wszystkiego, naubliżali im jako wyznawcom Chrystusa i zostawili ich na pustyni. Chrześcijanie chronią się głównie w Kurdystanie, ale kurdyjski premier przestrzega, że zaczyna już brakować miejsca – wyjaśnia patriarcha, podkreślając jednocześnie, że bez wstrzymania finasowania islamskich dżihadystów nie można powstrzymać ich agresji.
– Skąd otrzymują broń? Z fundamentalistycznych krajów Zatoki Perskiej. Dzieje się to za cichym przyzwoleniem zachodnich polityków, ponieważ zależy im na tamtejszej ropie. Niestety, tak to wygląda. To prawdziwy wstyd. Wzywamy wspólnotę międzynarodową, by pozostała wierna takim fundamentalnym prawom człowieka, jak wolność religijna i wolność sumienia. Jesteśmy obecni w Iraku, Syrii, Libanie: nas, chrześcijan, tu nie importowano, żyjemy tu od dwóch tysiącleci i mamy prawo być traktowani jak obywatele tych krajów. Prześladują nas w imię religii i nie tylko grożą, ale wprowadzają swe groźby w czyn: niszczą i zabijają – podaje Ignacy Józef III Younan, syryjskokatolicki patriarcha Antiochii.
MM