• Czwartek, 19 marca 2026

    imieniny: Józefa, Bogdana

Zidentyfikowano pięć ofiar

Sobota, 19 lipca 2014 (19:41)

Niemieckiej policji udało się dotychczas zidentyfikować pięć ofiar śmiertelnych wypadku w udziałem polskich pojazdów pod Dreznem. Są to Polacy - trzech mężczyzn i dwie kobiety.

Badania zwłok pięciu pozostałych osób trwają - podano w komunikacie opublikowanym na stronie internetowej saksońskiej policji. Na obecnym etapie nie można powiedzieć, z którego pojazdu pochodzą zmarli - czytamy w informacji prasowej. Wcześniej podawano, że wśród zmarłych jest siedmioro obywateli Polski, a tożsamość trzech osób nie jest znana.

Do tragicznego wypadku doszło o godz. 1.50 w nocy z piątku na sobotę na autostradzie A4 w okolicy Drezna na terenie kraju związkowego Saksonia. Według wcześniejszych doniesień, rannych zostało w sumie 69 osób, w tym 65 Polaków. 40 osób odniosło ciężkie obrażenia; 25 osób jest lekko rannych. Cztery osoby zostały już wypisane ze szpitali. Niemiecka policja zastrzegła, że nie może podać dokładnych danych o stopniu obrażeń poszczególnych pasażerów. Stacja telewizyjna MDR informowała wcześniej, że życie 10 pacjentów jest zagrożone.

Według ambasady RP w Berlinie, dziś wypisanych zostanie ze szpitali dalszych 15 osób. Podobna liczba opuści lecznice w niedzielę. Według niemieckiej policji, rannych przewieziono do trzech szpitali w Dreźnie oraz do klinik w Miśni i Pirnie.

W wypadku uczestniczyły autokary z Polski i Ukrainy oraz polski minibus. Polski autobus uderzył w tył ukraińskiego autokaru, przebijając barierkę zjechał na lewy pas ruchu i zderzył się czołowo z nadjeżdżającym z przeciwnego kierunku polskim minibusem, a następnie stoczył się z 10-metrowego nasypu do rowu. Pojazd przekoziołkował i pozostał na jezdni na lewym boku. Prokuratura w Dreźnie oraz tamtejsza policja wdrożyły śledztwo przeciwko kierowcy polskiego autokaru. 44-letni mężczyzna podejrzany jest o popełnienie nieumyślnego zabójstwa.

W autokarze ukraińskim lekko ranne zostały cztery osoby. Grupa ukraińskich, rosyjskich i tureckich turystów po kilkugodzinnej przerwie kontynuowała podróż. Szef straży pożarnej powiedział stacji telewizyjnej MDR, że w ciągu całej swej 36-letniej pracy nie widział tak tragicznego wypadku. - Autostrada przypomina pobojowisko - na jezdni leżą części pojazdów, bagaż i osobiste przedmioty ofiar wypadku - powiedział.

IK, PAP