• Czwartek, 19 marca 2026

    imieniny: Józefa, Bogdana

Labirynt śledztw

Sobota, 19 lipca 2014 (02:00)

Międzynarodowe śledztwo w sprawie katastrofy malezyjskiego samolotu na Ukrainie, jeśli w ogóle do niego dojdzie, nie będzie łatwe. Na razie własne postępowania wszczęły Ukraina i Malezja. Świat nie ma wątpliwości: to był akt terroru.

Najbardziej prawdopodobną przyczyną czwartkowej katastrofy malezyjskiego samolotu pasażerskiego jest trafienie go rakietą ziemia-powietrze.

Według szefa Służby Bezpieczeństwa Ukrainy Wałentyna Naływajczenki, istnieją dowody, że system rakietowy Buk-M wraz z obsługą trafił na terytorium Ukrainy z Rosji. Ukraiński kontrwywiad uważa, że jeden z kompleksów Buk-M z załogą został przekazany bojownikom samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej przez granicę w rejonie Suchodilska. Zdaniem Naływajczenki, nagrania dokumentują, że broń ta trafiła z Rosji na Ukrainę tuż przed aktem terrorystycznym. Szef SBU powiedział wczoraj, że separatyści próbują wywieźć z Ukrainy niewystrzelone rakiety systemu Buk, żeby ukryć swoje przestępstwo. W związku z katastrofą SBU wszczęła śledztwo z artykułu kodeksu karnego mówiącego o terroryzmie.

Premier Malezji Najib Tun Razak zażądał pełnego dostępu do miejsca katastrofy. Wezwał, żeby nikt nie dotykał wraku ani czarnych skrzynek do czasu przybycia malezyjskiej ekipy. Zapowiedział przeprowadzenie śledztwa w sprawie katastrofy. Na Ukrainę z Kuala Lumpur niezwłocznie wyruszył 62-osobowy zespół specjalistów.

Jednak separatyści nie posłuchali polityka z kraju, do którego należał samolot. Sami przeszukali miejsce katastrofy i odnaleźli czarne skrzynki. Jedną jeszcze w czwartek wieczorem, drugą wczoraj rano. – Bez wątpienia przekażemy je najprawdopodobniej MAK w Moskwie. Pracują tam wysoko wykwalifikowani eksperci, którzy będą mogli ustalić przyczyny katastrofy, choć i tak są one jasne – powiedział Andriej Purgin, zastępca premiera samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej.

Z kolei rosyjski Międzypaństwowy Komitet Lotniczy wydał komunikat, w którym opowiada się za przeprowadzeniem badania według załącznika 13 konwencji chicagowskiej. Jak dodaje, ze względu na „złożoną sytuację w rejonie katastrofy konieczne jest utworzenie pod egidą ICAO międzynarodowej komisji”, której należy także przekazać rejestratory pokładowe.

Ukraińskie władze, w tym służby ratownicze, donoszą o trudnościach w prowadzeniu działań na miejscu katastrofy z powodu obecności prorosyjskich rebeliantów, którzy uważają się za władzę w tym regionie. Oficjalnie separatyści poinformowali Organizację Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie, że zgadzają się pomóc w badaniu katastrofy i umożliwią międzynarodowym ekspertom bezpieczny dostęp do szczątków samolotu.

Na Ukrainie powołano państwową komisję mającą zająć się wyjaśnieniem okoliczności i likwidacją skutków zdarzenia. Na jej czele stanął wicepremier Wołodimir Grojsman. Pełniący obowiązki dyrektor Państwowej Służby Lotniczej Ukrainy Dmitro Babiejczuk poinformował, że nawiązał już kontakt z przedstawicielami ICAO i europejskiej organizacji EUROCONTROL, a także amerykańskiej NTSB w celu powołania niezależnej międzynarodowej komisji, która zajmie się zbadaniem przyczyn katastrofy.

Konwencja chicagowska przyznaje pierwszoplanową rolę w wyjaśnianiu zdarzenia władzom Ukrainy, ale swoje prawa mają też państwo, w którym samolot jest zarejestrowany (Malezja), w którym ma siedzibę jego producent (USA) i innych zainteresowanych (np. Holandia, której obywatelami jest większość ofiar). Ukraina może przekazać prowadzenie śledztwa innemu państwu lub grupie międzynarodowej, może także włączyć do własnej komisji ekspertów z innych krajów. Ukraina jest jednym z państw, które pod koniec 1991 roku zgodziły się na utworzenie Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego i przekazanie mu części kompetencji dawnego sowieckiego ministerstwa lotnictwa cywilnego. Formalnie wciąż jest jego członkiem, jednak w ostatnich latach więź Ukrainy z MAK bardzo osłabła. Katastrofa doniecka była ostatnim zdarzeniem lotniczym na Ukrainie, do którego dopuszczono ekspertów z Moskwy. W związku z przynależnością do europejskich organizacji lotniczych Kijów utworzył też własne organy zajmujące się certyfikacją samolotów, lotnisk i wyposażenia lotniczego, a także bezpieczeństwem lotów i badaniem wypadków lotniczych.

Okolice miejsca katastrofy to rejon walk prorosyjskich separatystów i sił ukraińskiej operacji antyterrorystycznej. Większość miasteczek tego górniczego regionu kontrolują rebelianci, ich punkty kontrolne blokują też drogi. W poniedziałek w sąsiednim obwodzie ługańskim został zestrzelony ukraiński samolot transportowy An-26. Znajdował się na wysokości 6,5 kilometra. Władze Ukrainy początkowo twierdziły, że ataku dokonano ze strony Rosji, gdyż rebelianci nie dysponują bronią, jaka mogłaby dosięgnąć samolot. Wszystko wskazuje jednak na to, że maszynę zestrzelono z ziemi ukraińskiej i separatyści posiadają odpowiedni sprzęt. Wątpliwości tego samego rodzaju pojawiają się także teraz. W czwartek ostrzelano ukraiński myśliwiec Su-25, jego pilotowi udało się bezpiecznie ewakuować. Wcześniej separatyści wielokrotnie atakowali statki powietrzne sił ukraińskich.

Wśród pasażerów rejsu z Amsterdamu do Kuala Lumpur znajdowali się głównie turyści lecący na wakacje do Malezji, a także stuosobowa delegacja ekspertów udających się na konferencję poświęconą AIDS, mającą odbyć się w Melbourne (Australia). Aż 189 ofiar to obywatele Holandii, 29 osób było z Malezji (w tym 15 członków załogi), 27 – Australii, 12 – Indonezji, 9 – Wielkiej Brytanii. Poza tym zginęło po czterech obywateli Niemiec i Belgii, troje Filipińczyków, wiadomo o podróżnych z RPA, Nowej Zelandii, Indii, Hongkongu i Kanady. Zginęło ok. 80 dzieci, w tym troje niemowląt. Ukraińskie służby ratownicze odnalazły ciała prawie 200 osób.

Lot MH17 z Amsterdamu do Kuala Lumpur rozpoczął się o 12.14 (wszystkie godziny w czasie warszawskim), miał trwać 11 godzin i 45 minut. Wszystkie 282 miejsca pasażerów były zajęte. Samolot Boeing 777 w wersji 200ER przeznaczony jest do wykonywania lotów na bardzo długich dystansach. Egzemplarz o numerze rejestracyjnym 9M-MRD wyprodukowano w lipcu 1997 roku. Miał za sobą 75 tysięcy 322 godziny lotów, nigdy wcześniej nie uczestniczył w żadnym incydencie lotniczym, był obsługiwany na bieżąco zgodnie z przepisami i nic nie wskazuje na jakąkolwiek niesprawność. Leciał nad terytorium Niemiec, Polski i Ukrainy. Zniknął z ekranów radarów ukraińskiej kontroli lotów w Dniepropietrowsku o 15.15. Był wówczas 50 km od granicy z Rosją. Wiadomo, że w związku z wlotem do rosyjskiej przestrzeni powietrznej miał zmienić poziom na nieco niższy i był już w trakcie tego manewru. Samolot spadł z wysokości ok. 10 km w pobliżu wsi Hrabowe, 10 km na północ od miasta Torez w obwodzie donieckim.

W pobliżu Doniecka znajduje się jeden z głównych korytarzy powietrznych dla samolotów latających pomiędzy Europą a dalekowschodnią Azją. W czasie upadku malezyjskiego samolotu w odległości zaledwie 15 km znajdował się inny Boeing 777 (leciał z Kopenhagi do Singapuru) i Boeing 787 (Z Delhi do Birmingham).

Piotr Falkowski