Presja na międzynarodowe śledztwo
Piątek, 18 lipca 2014 (13:23)Z posłem Witoldem Waszczykowskim z sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych, byłym wiceszefem MSZ, rozmawia Marta Milczarska
Malezyjski Boeing 777, na którego pokładzie było 298 osób został wczoraj zestrzelony nad terytorium wschodniej Ukrainy. Jakie, w związku z zaistniałą sytuacją, zostaną podjęte działania na arenie międzynarodowej?
- Można założyć dwa scenariusze: pozytywny i negatywny. Scenariusz pozytywny to taki, że świat zareaguje i wywrze mocną presję na Rosję. Nie ma najmniejszych wątpliwości, że to właśnie Rosja jest odpowiedzialna za to, co dzieje się na wschodniej Ukrainie. Władimir Putin prowadzi otwartą wojnę z Ukrainą. Co więcej, Rosja jawne dostarcza tam broń i żołnierzy specjalistów, którzy próbują zdestabilizować sytuację w tym kraju. Jeśli świat wywrze odpowiednią presję – mówię tu o organizacjach międzynarodowych takich jak: NATO, Unia Europejska, OBWE – a Rosja wycofa swoje poparcie dla rebeliantów, to będzie to pozytywny scenariusz, który uratuje Ukrainę.
Ale może być też scenariusz negatywny. Pamiętamy, że w przeszłości kiedy dochodziło do takich tragedii, aktów terrorystycznych, po pierwszych spektakularnych zapowiedziach pomocy i rozwiązania sprawy następowało powolne wycofywanie się z deklaracji i wyciszanie sprawy. Niestety obawiam się, że także w tym przypadku taka sytuacja może zaistnieć. A mogą mieć na to wpływ nie tylko względy gospodarcze i ideologiczne, ale także niechęć do konfrontacji z Rosją. Taka polityczna poprawność względem Putina może wziąć górę i doprowadzić do tego, że Rosja uniknie jakiejkolwiek kary za tę katastrofę i będzie w dalszym ciągu destabilizowała Ukrainę.
Separatyści prorosyjscy zapowiadają, że przekażą czarne skrzynki do ekspertyzy Międzypaństwowemu Komitetowi Lotniczemu do Moskwy. Czy śledztwo wyjaśniające przyczynę wczorajszej katastrofy może wyglądać tak, jak próby wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej?
- Wydarzenia z wczoraj nie są podobne do sytuacji ze Smoleńska już od pierwszych minut po katastrofie. Głównie dlatego, że w przypadku katastrofy smoleńskiej nikt na świecie się nie odezwał i nie ujął za Polską. Co więcej, Polska nie wystąpiła do organizacji międzynarodowych, do innych państw o pomoc. Zaś w przypadku zestrzelania malezyjskiego samolotu, słyszymy już teraz zapowiedzi z całego świata o pomocy w przeprowadzeniu śledztwa. Są stanowcze i ostre wypowiedzi Baracka Obamy, sekretarza generalnego ONZ i innych międzynarodowych przywódców. Z Brukseli też dochodzą głosy domagające się międzynarodowego śledztwa.
Czy możemy spodziewać się szybkiego znalezienia winnego tej tragedii jeśli skrzynki trafią do Moskwy?
- Śledztwo w tym przypadku jest o tyle łatwiejsze, że wschodnia Ukraina jest uznana za strefę wojny, dlatego też jest stale monitorowana i kontrolowana przez różne systemy radarowe, dlatego też z pewnością wystrzelenie rakiety tego typu zostało odnotowane. Nie zdziwiłbym się, gdyby w czasie tej katastrofy gdzieś na pograniczu rumuńsko-ukraińskim krążył NATO-wski AWACS. Co więcej, uruchomienie wystrzelenia rakiet ziemia-powietrze musiało być dostrzeżone przez kogoś. Dobrze byłoby mieć dostęp do czarnych skrzynek, one potwierdziłyby definitywnie, co się stało, ale może to nie być wcale konieczne. Jak już wspomniałem wystrzelenie rakiety musiało zostać odnotowane przez systemy radarowe ukraińskie lub krajów ościennych.
Tym samym wyjaśnienie wczorajszej katastrofy będzie łatwiejsze. Ma na to także wpływ nastawienie polityczne społeczności międzynarodowej do konfliktu na Ukrainie. Mimo, że w katastrofie smoleńskiej zginął przywódca jednego z państw NATO nikt nie był gotów wesprzeć Polski w wyjaśnieniu tej sprawy.
USA zapowiadają pomoc w śledztwie. Władimir Putin ugnie się i wyrazi zgodę na międzynarodowe śledztwo?
- Nie zależy to od Putina, ale od presji międzynarodowej. Jeśli zostanie wywarta stanowcza presja na prezydenta Federacji Rosyjskiej, to rzeczywiście może być prowadzone śledztwo międzynarodowe. Pamiętajmy, że to Putin odpowiada za wojnę na Ukrainie. To nie jest kryzys ukraiński. To, że Ukraińcy chcą demokracji, chcą przeprowadzić transformację ustrojowo-gospodarczą, nie powinno oznaczać kryzysu, a tym bardziej konfliktu. Został on wywołany jawną ingerencją wojsk rosyjskich najpierw na Krymie, potem w prowincjach wschodnich.
Jeśli zatem świat wywrze stanowczą presję polityczną i gospodarczą na Rosję, to jest szansa, że Putin wycofa swoje wojska i dojdzie do wyjaśnienia sprawy. A być może – w scenariuszu pozytywnym – dojdzie do ustabilizowania sytuacji na Ukrainie i zapanuje pokój.
Dziękuję za rozmowę.
Marta Milczarska