Polska to kamień przy litewskiej szyi
Piątek, 18 lipca 2014 (10:30)Odrzucenie możliwości polskiej pisowni dla nazw topograficznych na Wileńszczyźnie pokazuje, że nie ma woli poprawy stosunków polsko-litewskich po stronie litewskiej. Posłowie litewscy nie popierają polskich postulatów, bo albo programowo są przeciwko realizacji praw mniejszości, albo boją się, że odwrócą się od nich wyborcy, wśród których rośnie spirala antypolskości nakręcana przez prezydent Dalię Grybauskaite.
Sama prezydent Litwy nie traktuje Polaków jako równoprawnych obywateli. Dla niej Polacy żyjący na Wileńszczyźnie to ekspozytura państwa polskiego, agenci polskiego rządu. Dlatego traktuje wszelkie propozycje mniejszości nie jako wewnętrzną sprawę Litwy, ale jako sprawę międzynarodową, a każdy głos z Polski jako próbę wywarcia nacisku na Litwę.
Od wielu lat stosunki polsko-litewskie są złe. Wszelkie wnioski i oczekiwania płynące z Warszawy są przez Wilno ignorowane. Litwinom nie zależy na poprawieniu tych relacji, ponieważ nie są zainteresowani partnerstwem z Polską, tylko z Niemcami i krajami skandynawskimi. Traktują Polskę jako kamień przy litewskiej szyi i najchętniej by się go pozbyli.
Owszem Litwini korzystają ze wspólnej obecności w Unii i NATO, w tym budują dzięki Polsce most energetyczny. Połączenie sieci energetycznych z Litwą wymagało wielu inwestycji po stronie polskiej, ale to inwestycja kluczowa dla bezpieczeństwa energetycznego Litwy. Polski rząd nie potrafił nawet doprowadzić do zmniejszenia niezwykle wysokich stawek za transport paliwa z rafinerii PKN Orlen w Możejkach, które są prawie połowę wyższe niż w Polsce. To pokazuje, jak instrumentalnie Litwini traktują Polaków.