Kosztowna samowolka na gruntach
Czwartek, 17 lipca 2014 (11:58)Państwo traci co roku miliony złotych z powodu bezprawnego korzystania z gruntów rolnych Skarbu Państwa. Najwyższa Izba Kontroli alarmuje, że niektóre urzędy uprzywilejowują swoich pracowników i zmniejszają dla nich opłaty o połowę. W innych przypadkach instytucje nawet nie wiedzą, że podlegające im tereny są nielegalnie użytkowane.
NIK wyliczyła, na podstawie dziewiętnastu skontrolowanych jednostek w latach 2009-2012, że do kasy państwowej nie wpłynęło aż 30 milionów złotych za korzystanie z państwowych gruntów rolnych. Jednocześnie osoby nielegalnie użytkujące ziemię dostały 76 milionów złotych unijnych dopłat. W skali całego kraju zjawisko może dotyczyć aż 12 proc. należących do Skarbu Państwa gruntów.
Zdaniem kontrolerów, proceder nielegalnego użytkowania gruntów jest zwalczany nieskutecznie. W praktyce prawo zapewnia nielegalnym użytkownikom gruntów bezkarność. Samowolni użytkownicy gruntów to najczęściej byli dzierżawcy, którym wygasła umowa, lub osoby, które zajęły aktualnie niewykorzystane grunty.
Powszechnym zjawiskiem stało się bezprawne zajmowanie gruntów dzięki wiedzy pozyskanej z ogłoszeń o przetargach. Proceder ten przybrał też charakter zorganizowany, gdyż grunty na terenie całego kraju zajmowane są przez spółki o podobnej nazwie, mające te same władze i siedzibę.
Kontrola wykazała, że instytucje odpowiedzialne za zarządzanie gruntami są nieskuteczne, jeśli chodzi o odzyskiwanie należności. Sporadyczne próby kierowania tych spraw do innych organów kończyły się fiaskiem. Cywilne postępowania sądowe trwają kilka lat, a grunty i tak egzekwowane są przez komornika. Organy ścigania są także nieskuteczne. Kodeks karny bowiem przewiduje jedynie sankcje za wkroczenie na teren ogrodzony, zaś kodeks wykroczeń ukazuje jedynie możliwość grzywny do 500 zł lub naganę.
Oprócz tego kontrola wykazała, że często problemem w tej kwestii są same instytucje. Dyrektorzy niektórych instytucji nie przewidzieli w ogóle próby odzyskania ziemi bądź zaległych czynszów, większość zaś podjęła próby po wielu latach. Ponadto prawie połowa instytucji nie wiedziała o tym, że grunty im podlegające są użytkowanie bezprawnie.
Kontrola wykryła przypadki bezprawnego korzystania z gruntów przez pracowników Agencji Nieruchomości Rolnych w Olsztynie, Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Elblągu oraz w Regionalnych Zarządach Gospodarki Wodnej w Gdańsku. Jest to skandal, gdyż zadaniem tych jednostek jest administrowanie i ochrona terenów państwowych.
Wreszcie największym problemem jest brak wiedzy samych pracowników instytucji. Ponad połowa skontrolowanych jednostek nie posiadała aktualnych danych o terenach, którymi powinni zarządzać. W kilku przypadkach dopiero od kontrolerów NIK instytucje dowiadywały się o terenach, które im podlegają. Efektem tej niewiedzy było odsyłanie osób chcących legalnie użytkować ziemię do innych instytucji. NIK podaje przykład osoby, która zwróciła się o legalne użytkowanie gruntu do ZMiUW w Warszawie. Stamtąd odesłano ją do urzędu gminy Brańszczyk, a stamtąd do Starostwa Powiatowego w Wyszkowie. Wszędzie informowano, że dany urząd nie ma kompetencji do zawarcia odpowiedniej umowy, zaś grunty wymagają uregulowań prawnych.
DC