• Piątek, 20 marca 2026

    imieniny: Eufemii, Klaudii, Kiry

Jaka przyszłość chrześcijan w Kurdystanie?

Czwartek, 17 lipca 2014 (11:43)

Po ostatniej masakrze w Bagdadzie media libertyńskie orzekły, że Irak naprawdę się rozpada. Na portalu NaszDziennik.pl od dawna o tym informujemy, ale widać masakry chrześcijan i szyitów dokonywane przez sunnickich bandytów są mało przekonujące dla takich poinformowanych tytułów jak „Gazeta Wyborcza”, TVN czy innych wiodących mediów mainstreamu. Nie zważając na newsy „Wyborczej” i jej hybryd, warto interesować się więcej tym, co się właśnie dokonuje w Babilonie, który naprawdę się rozpada, o czym informowałem Czytelników portalu NaszDziennik.pl m.in. TUTAJ.

Katolickie Dzieło międzynarodowe Stowarzyszenie Papieskie Pomoc Kościołowi w Potrzebie jest stale obecne w tym kryzysowym momencie w Iraku. Niesie konkretną pomoc dla prześladowanych wyznawców Chrystusa. Przedstawiciel Dzieła rozmawiał ostatnio z bardzo ważnym liderem Kościoła katolickiego, znanym mi jeszcze z okresu największych rzezi chrześcijan, który nie uciekł z Iraku, ale od samego początku exodusu trwał z prześladowanymi. Wówczas ks. Bashar Matti Warda, a dziś arcybiskup Erbil, aktywnie zaangażowany na obszarze irackiego Kurdystanu przygotowuje się na nowy napływ uchodźców.

Obecnie w jego diecezji schronienie znalazło ok. czterystu rodzin chrześcijańskich, które przybyły na początku czerwca z regionu Mosulu. Należą do nich katolicy chaldejscy, syryjscy prawosławni i syryjscy katolicy. Rząd kurdyjski otworzył granice dla chrześcijan, natomiast muzułmanie z obszarów opanowanych przez  rebeliantów z Państwa Islamskiego w Iraku i w Lewancie (ISIS) otrzymują tylko tymczasowe zezwolenie na pobyt.

Rodziny chrześcijańskie nie mają zamiaru powracać do swych dawnych domów, zaś muzułmanie tego pragną. Kurdowie mówią, że oni oczywiście woleliby, aby chrześcijanie mogli pozostać w swojej ojczyźnie, gdzie są ich domy, ale w obecnej sytuacji ułatwili im taką imigrację.

W trakcie ostatniego kryzysu z końca czerwca, kiedy 20 tys. chrześcijan uciekło z chrześcijańskiego miasteczka Karakosh, ponieważ rozgorzała tam wrogość między ISIS a Kurdami, gubernator prowincji pozwolił na przyjęcie fali uchodźców. Ponadto przedstawiciele różnych władz państwowych przybyli tam na miejsce. Wspierali poszkodowanych i opiekujących się nimi radami, chociaż obyło się bez wsparcia materialnego.

Na pytanie, czy nie jest obciążony pomocą uchodźcom, JE ks. abp Warda stwierdził, że owszem, „jestem bardzo przeciążony tą pracą. Nie możemy sobie z tym sami poradzić. My nawet nie mamy odpowiedniego zespołu ludzi, który mógłby się zająć napływem uchodźców w sposób profesjonalny. Na szczęście uchodźcy z Karakosh mogli wrócić do swojego miasta po kilku dniach, gdy sytuacja się uspokoiła”.

Jednak uchodźcy z Mosulu nadal tutaj są. W dłuższej perspektywie czasowej niestety nie wrócą już do swoich domów. Pozostaną w Kurdystanie albo pojadą po jakimś czasie do innego kraju, do Turcji lub Libanu. Nie są pierwszymi, przed nimi wielu już to uczyniło.

Aby zatrzymać ten exodus chrześcijan z Iraku, należałoby zapewnić im domy i miejsca pracy, co jest trudne. „My jako diecezja nie możemy im tego zaoferować. Będziemy musieli współpracować z rządem i organizacjami zagranicznymi udzielającymi pomocy”.

Na pytanie, czy jest to koniec chrześcijaństwa w Iraku, ks. abp Warda powiedział, że „patrząc na doświadczenie z przeszłości, można powiedzieć, że chrześcijanie utrzymają się w Kurdystanie. Nie tylko dlatego, że jest tu bezpiecznie, ale także dlatego, że autonomiczny rząd jest gotów wsłuchiwać się w nasze potrzeby. Nie jest jednak idealnie. Występują na przykład spory o ziemię między chrześcijanami a mieszkańcami kurdyjskich wiosek. Rząd zobowiązał się do znalezienia jakichś rozwiązań. Wciąż na to czekamy, ale i tak problemy są tu rozwiązywane szybciej niż na innych terenach”.

Władze, co najważniejsze, są świeckie, nie religijne. Co nie znaczy, że nie ma i tu islamistów, jak w innych częściach kraju, jednak nie jest to większość i wciąż Kurdystan broni się przed infiltracją islamu. Wprawdzie zdarzają się napaści na chrześcijan, wielu chrześcijan skarży się, że są i tutaj partie islamistyczne, w końcu nie tak dawno temu w wielu kurdyjskich miastach na północy regionu chrześcijańskie sklepy z alkoholem i inne przedsiębiorstwa (np. salony fryzjerskie) zostały zaatakowane przez muzułmanów. To rodzi obawy o przyszłość. Abp Warda stwierdził, że trzeba być realistą. Takie ruchy fanatyczne rosną w siłę w całym regionie. Będą one również docierały do Kurdystanu. Jest to raczej pewne, ale przynajmniej rząd się temu uważnie przygląda i - na co liczy ksiądz arcybiskup - będzie odpowiednio interweniował, zanim ruchy fanatyczne się rozwiną.

Pomoc Kościołowi w Potrzebie bardzo prężnie działa i wspiera cierpiących ucisk współbraci w Chrystusie. Abp Warda zaapelował o modlitwę, prosi także, aby cały czas mówić „o naszej sytuacji liderom politycznym i opinii publicznej. Dziękujemy również za materialne wsparcie naszych programów pomocy nadzwyczajnej. Przewidujemy, że nadchodzą trudne czasy dla takich miast jak Karakosh i jemu podobne, a na nachodzące działania wojenne należy być w porę przygotowanym, bo nie wiadomo, co przyniesie jutro”.

Dr Tomasz M. Korczyński