Naród bez wartości zginie
Czwartek, 17 lipca 2014 (10:44)
Pod patronatem „Naszego Dziennika”
Z Maciejem Sikorskim, pomysłodawcą i autorem cyklu widowisk „Historia dla najmłodszych – budzenie pasji”, rozmawia Izabela Kozłowska
Zakończył się cykl widowisk „Historia dla najmłodszych – budzenie pasji”. Z jaką reakcją dzieci spotkały się kolejne odcinki widowiska?
– Niezmiennie dobrą! Od samego początku odbieramy pozytywne sygnały od dzieci, rodziców i dziadków, co nas niezmiernie cieszy. Ostatnie dwa odcinki były bardzo rozbudowane – osią 9. odcinka była bardzo duża plansza – makieta Europy z rozmieszczonymi wojskami. Oglądali aktorów w oryginalnych mundurach z uzbrojeniem, chcieliśmy pokazać im fatalne zauroczenie, jakie ogarnęło Niemcy. Dzieci zobaczyły kilka fragmentów oryginalnych kronik filmowych z młodymi Niemcami, którzy w 100 proc. tak samo wyglądali. W tym samym czasie prowadzący golił się przy wszystkich i czesał, a później wszyscy zobaczyli jego podobieństwo do bohatera Niemców – Adolfa Hitlera. W odcinku było kilka fragmentów oryginalnych filmów z epoki i wiele atrakcji. W 10. części przygotowaliśmy plenerową inscenizację odbicia więźniów – akowców. Dzieci bardzo mocno to przeżyły, zwłaszcza że niespodziewanie część z nich wcieliła się w rolę zatrzymanych. Chcieliśmy pokazać im skomplikowaną sytuację, jaka miała miejsce po zakończeniu wojny. Witający uczestników sympatyczny żołnierz z KBW (Korpus Bezpieczeństwa Wewnętrznego) użył podstępu – na początku przywitał się ze wszystkimi, opowiedział o końcu wojny, a później zapytał, kto brał udział w walkach po stronie AK. Oczywiście zgłosiło się kilkoro osób – dzieci i rodziców. Żołnierz wykorzystał to i zaprowadził ich na dół, gdzie zostały zamknięte za stalowymi drzwiami. Na szczęście po chwili dzieci mogły z tarasu, gdzie obserwowały inscenizację, obserwować brawurową akcję odbicia więźniów przez członków zbrojnego podziemia. Ich koledzy zostali uwolnieni i wszyscy przenieśli się do „kamieniołomu”. Później wprowadziliśmy dzieci w klimat PRL – aktorzy grali w pokera, zamiast pieniędzy używając kartek na mięso, cukier, talonów na buty, paliwo itd. Było mnóstwo śmiechu. Dzieci uczestniczyły w regularnej demonstracji antykomunistycznej, malowały z pomocą szablonów hasła opozycyjne. Na koniec każdy uczestnik otrzymał fotografię Żołnierza Niezłomnego. Było to też zadanie dla nich i rodziców – chodziło o odszukanie, kim jest bohater z fotografii. Dzieci, które obejrzały największą ilość odcinków, otrzymały atrakcyjne nagrody. Zakończenie przeszło nasze najśmielsze oczekiwanie – dzieci naprawdę były zachwycone i wszyscy pytali nas, kiedy następna edycja.
Niecodzienne spotkania z historią Polski przyniosły zakładany efekt?
– Efektem, który zakładałem, było to, co w tytule – budzenie pasji. I patrząc na moje dzieci, na dzieci znajomych, czytając e-maile od rodziców – z których dowiedziałem się o tym, że dla nich też był to ważny czas, mogę być pewny, że to się udało.
Co wzbudzało największe zainteresowanie wśród uczestników widowisk?
– Dzieci w tym wieku poznają świat bardzo bezpośrednio – przez dotyk, smak. Największy zapał dał się zauważyć w momentach, kiedy mogły przymierzać stroje, brały do ręki broń, odgrywały wyznaczone im role, czy np. jak jadły sporządzone przez siebie placki. Lubiły bardzo, jak coś się działo naprawdę – np. inscenizacja odbicia więźniów ze strzałami czy moment z hołdu ruskiego, gdzie biły głowami pokłony, demonstracja, gdzie mogły pokrzyczeć. Z opinii rodziców wiem, że dzieciom bardzo podobało się to, że były traktowane przez nas bardzo poważnie.
Czym zaskoczyli Pana młodzi widzowie?
– Nasze zdumienie budziła przede wszystkim ich wiedza historyczna. Wiele spośród dzieci potrafiło w pełni dojrzale z nami dialogować, odpowiadały precyzyjnie na pytania, np. o poszczególnych królów. Ewidentnie sporo z nich musiało rozmawiać o tym z rodzicami czy też czytały książki i oglądały historyczne programy. Dziewczynki odnalazły się w naszych widowiskach równie dobrze jak chłopcy i to też było pewnym zaskoczeniem in plus.
Planują Państwo zaprezentowanie całego cyklu bądź wybranych jego odcinków w innym miejscu?
– Tak, rozpoczynamy przygotowania do dwóch edycji poza Krakowem. Dwa odcinki pokażemy w trakcie dużej imprezy historycznej– „Pola chwały” w Niepołomicach. Chcielibyśmy też jesienią zorganizować jeszcze jedną edycję w Krakowie.
Zaangażowanie i reakcja dość wymagających widzów, jakimi są dzieci, pokazuje, że jest zapotrzebowanie na taką formę przybliżania dziejów naszej Ojczyzny. Jak zachęciłby Pan inne osoby, by podjęły się podobnych przedsięwzięć?
– Najprościej będzie wykonać telefon i nas zaprosić! Myślę, że to jest tak, że historia jest czymś absolutnie fundamentalnym. Nie można zrozumieć istoty polskości bez wiedzy o powstaniach czy Żołnierzach Wyklętych. Tacy jesteśmy. I to powinien być powód do naszej dumy, a nie, jak chce wiele środowisk, wstydu. Naszym obowiązkiem jest obrona prawdy w sytuacji, gdzie świadomie prowadzona polityka historyczna, np. Niemiec, zakłamuje historię. I dzieci powinny od samego początku czuć dumę z przynależności do tego Narodu. I jeśli im się o naszych losach opowie, to na pewno to poczują. Ta tematyka, jeśli w odpowiedni sposób im się ją przybliża, wcale nie jest za trudna. Wręcz przeciwnie, jest czymś pasjonującym. I wreszcie ludzie powinni zrozumieć, że przy takich władzach, które mamy, bez prowadzonej świadomie przez państwo polityki historycznej, musimy wziąć sprawy w swoje ręce. Powinniśmy wszyscy dbać o to, żeby wartości, którymi żyli nasi przodkowie, były naszymi wartościami, bo Naród bez historii zginie.
Gratuluję sukcesu i dziękuję za rozmowę.
Izabela Kozłowska