Gorąca jesień "Solidarności"
Czwartek, 30 sierpnia 2012 (09:09)Z Piotrem Dudą, przewodniczącym Komisji Krajowej NSZZ "Solidarność", rozmawia Mariusz Kamieniecki
Po przegłosowaniu przez Sejm i poparciu przez prezydenta Komorowskiego ustawy wydłużającej do 67. roku życia wiek przechodzenia na emeryturę powiedział pan: "Mam nadzieję, że ta ustawa wejdzie w życie na krótko - do kolejnych wyborów". "Solidarność" zamierza czekać tak długo?
- Najpóźniej wybory odbędą się za trzy lata, ale liczymy, że będzie to znacznie wcześniej. Sytuacja coraz bardziej dojrzewa do nowego rozdania. Wybory to jednak pierwszy krok. Mam nadzieję, że Polacy na tyle dojrzeją, zmądrzeją i zrozumieją, że sprawy zwykłych ludzi, sprawy społeczne czy też prawa pracownicze są przez obecną koalicję rządzącą spychane na margines, że tak naprawdę nie liczy się człowiek, a interes partyjny. Sprawa ustawy wydłużającej wiek emerytalny do 67. roku życia jest wciąż bardzo ważna, ale nie zważając na termin wyborów, my i tak robimy swoje. Jest już przygotowany wniosek ze skargą do Trybunału Konstytucyjnego. Przygotowujemy także tzw. przypominajkę, która ma uświadomić społeczeństwu, że wraz z uchwaleniem wspomnianej ustawy nic się jeszcze nie skończyło i że prędzej czy później złe prawo wyląduje w koszu. Chcemy też przypomnieć rządzącym, jaką krzywdę zrobili Polakom. Mówiąc o ustawie "67", będziemy chcieli także oprzeć się na raporcie przygotowanym przez Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej, w którym czytamy, że nie ma potrzeby wydłużania wieku emerytalnego w Polsce, bo obecny system motywuje Polaków do dłuższej pracy. W tej sytuacji coś tu jest niezrozumiałe i trzeba to jak najszybciej wyjaśnić.
Skarga to jednak nie jedyne narzędzie, jakie zamierzają Państwo wykorzystać.
- Owszem. Mamy już gotową stronę internetową ze wszystkimi posłami i senatorami, która pokazuje, jak głosowali w sprawie ustawy wydłużającej wiek emerytalny do 67. roku życia, a także w innych ważnych sprawach społecznych. Wyborcy będą więc mieli okazję zobaczyć dokonania swoich przedstawicieli w parlamencie, a w przyszłości rozliczyć ich z działań. Od września ruszamy z debatą publiczną, na którą zostaną zaproszeni posłowie z poszczególnych okręgów. Pierwsza taka debata odbędzie się w Bielsku-Białej 21 września, a potem będą kolejne polskie miasta. Okazji do zapytania posłów i skonfrontowania z ich dokonaniami będzie wiele. Chcemy to robić w sposób merytoryczny. Jednym z akcentów naszych działań zakrojonych na szeroką skalę będzie marsz pod hasłem "Obudź się, Polsko", który odbędzie się 29 września w Warszawie.
Adresatem tej akcji nie będzie jednak wyłącznie świat pracy.
- Bardzo często spotykamy się z ludźmi młodymi, a od września rusza akcja informacyjna skierowana do tego środowiska. Podejmując te próby, zdajemy sobie sprawę, że dla młodzieży, nawet dla młodych stażem pracowników pojęcie emerytury jest bardzo odległe, ale trzeba przekonywać, że są to sprawy ważne, że czas szybko ucieka, że umowy śmieciowe są nie do przyjęcia i niczego nie gwarantują, że wizja przyszłych emerytur proponowana dziś przez państwo jest bardzo mglista. Chcemy zatem uświadomić młodych ludzi, że w trosce o swoją przyszłość warto się ubezpieczać. Podniesieniu tej świadomości mają służyć spoty reklamowe, ale przede wszystkim spotkania z młodymi. Temat ten jest także przedmiotem debaty na Komisji Krajowej. Mamy świadomość, że jest to trudny temat, ale "S" nie jest od łatwych zadań i dlatego również z tym problemem będziemy się chcieli zmierzyć.
Jesień polityczna w Polsce zapowiada się gorąco.
- Zapewniam, że będzie interesująco. Jako Związek - mimo wakacji - ani na chwilę nie spasowaliśmy. Przypomnę, że zamierzaliśmy nawet podczas trwania mistrzostw Europy w piłce nożnej organizować pikiety i demonstracje, ale prezydent Warszawy Gronkiewicz-Waltz znalazła paragraf w ustawie o zgromadzeniach, by 8 czerwca zabronić przemarszu ze Strefy Kibica na Stadion Narodowy. To pokazuje, że jak się tylko chce, to nie trzeba zmieniać ustawy, a jakiś paragraf zawsze się znajdzie. Jako Związek nie chcemy mówić o ofensywach letnich, jesiennych czy zimowych, bo tak naprawdę cały czas jesteśmy w dołkach startowych i pracujemy nad kolejnymi rozwiązaniami, które pomogłyby polskim pracownikom.
Jak długo Związek będzie czekać na odpowiedź premiera w sprawie projektów ustaw przekazanych szefowi rządu przed Euro 2012?
- Powiem otwarcie: nie liczymy już na dialog z tym rządem. 30 marca br. wraz z odrzuceniem przez Sejm wniosku o referendum w sprawie podniesienia wieku emerytalnego rząd Donalda Tuska pokazał, że miejsce Związku Zawodowego "Solidarność" jest na ulicy. My to wyzwanie przyjmujemy. Skoro w ujęciu rządu tak ma wyglądać dyskusja i w ten sposób ma funkcjonować dialog społeczny, to niech tak zostanie.
Sugeruje Pan, że rząd parł do konfrontacji?
- Na to by wyglądało. Niestety, polscy politycy, a przynajmniej ich duża część, wciąż uważają, że demokracja kończy się w dniu, w którym wrzucamy kartki do urn wyborczych. Pozostałe cztery lata to dyktat polityków, którzy uzurpują sobie prawo do nieomylności i wiedzą, co jest najlepsze dla społeczeństwa. Jednak wcale tak być nie musi i nie będzie. Ze swojej strony zrobiliśmy wszystko, co w państwie demokratycznym można zrobić w granicach prawa: zebraliśmy ponad dwa miliony podpisów, przedstawiliśmy w sposób merytoryczny nasz wniosek w Sejmie, prosząc, by w tak ważnej sprawie, dotyczącej 16 milionów Polaków, odbyło się referendum. Niestety, rządzący pokazali nam nasze miejsce - na ulicy. Nie to nie! Tak naprawdę ta konfrontacja z obecną władzą trwa już od dłuższego czasu. Trzeba zrobić wszystko, by obecne rządy dobiegły wreszcie końca. Im szybciej ta władza odejdzie do lamusa, tym lepiej dla Polski i dla Polaków. Rząd PO - PSL kompromituje się nie tylko w kwestiach gospodarczych czy chociażby tego, co widzimy w sprawie Amber Gold, ale ta władza kompromituje się także w sprawach polskiej demokracji, respektowania praw pracowniczych czy funkcjonowania w Polsce wolnych związków zawodowych. Mamy koniec sierpnia, rocznicę polskich strajków, i w tym kontekście ten ostatni punkt jest szczególnie ważny.
Na początku lipca Komisja Krajowa NSZZ "Solidarność" zaapelowała do premiera o skonsultowanie ze Związkiem zmian w prawie dotyczących pracowników tymczasowych i tzw. umów śmieciowych. Z jakim odzewem spotkał się ten apel?
- Otrzymaliśmy zaproszenie na naradę gospodarczą, której przewodził Jan Krzysztof Bielecki, gdzie eksperci "Solidarności" przedstawili nasze argumenty. W tej sprawie rozmawiałem też z ministrem pracy Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem i mam nadzieję, że te projekty ustaw zyskają pozytywne recenzje poszczególnych resortów i jak najszybciej trafią do Sejmu i zostaną przegłosowane. Przypomnę tylko, że od roku w Sejmie leży i nie może się przebić przez podkomisje nasz projekt, projekt obywatelski dotyczący płacy minimalnej, pod którym zebraliśmy ponad 400 tys. podpisów. Tymczasem życie pokazuje, że jak się chce - mam tu na myśli ustawę o zgromadzeniach czy ustawę o wydłużeniu wieku emerytalnego - to można szybko procedować, a jak się ma złą wolę, to mamy to, co mamy. Mam jednak nadzieję, że to się zmieni i ustawy, które nas interesują, będą w końcu procedowane w należytym tempie, z pozytywnym skutkiem dla polskich pracowników. Wszystko jest odwlekane w czasie. Trafiają do nas pisma od władz ze znanymi skądinąd sloganami, że rząd pracuje, że się pochyla nad sprawami pracowniczymi, a tak naprawdę nic z tego nie wynika. Ale do czasu. Przyjdzie 29 września i Marsz "Obudź się, Polsko" w Warszawie. Przyjdzie taki moment, bo ludzie są już u kresu wytrzymałości, że społeczeństwo pokaże rządzącym, gdzie jest ich miejsce.
Dlaczego "Solidarność" wezwała swoich członków do udziału we wrześniowym proteście?
- Jak już powiedziałem wcześniej, rząd pokazał, że miejsce "Solidarności" jest na ulicy, dlatego każda inicjatywa - zarówno ta planowana na 29 września, jak i kolejne, które będą pokazywały niezadowolenie społeczne wobec złych rządów - są i będą się odbywały przy czynnym udziale "Solidarności". Tym samym będziemy chcieli zamanifestować jedność, która w tak ważnych sprawach jak obalenie tego rządu nie ma barw politycznych. Będziemy tam szli także pod naszymi hasłami dotyczącymi krytyki rządu i "ustawy 67". Jako związek zawodowy nie jesteśmy po to, żeby się wszystkim przypodobać. Robimy to, co w danym momencie uważamy za słuszne. NSZZ "Solidarność" jest związkiem chrześcijańsko-pracowniczym i to jest najważniejsze. Trzeci z 21 postulatów z 17 sierpnia 1980 r. mówi o wolności słowa, druku, publikacji, o nierepresjonowaniu niezależnych wydawnictw oraz udostępnieniu środków masowego przekazu dla przedstawicieli wszystkich wyznań. Podobnie jak wiele innych postulatów jest wciąż aktualny, a próba ograniczania niezależnego medium, Telewizji Trwam, jest nie na miejscu. Demokracja w Polsce nie może być wybiórcza. Rządzący powinni się opamiętać i uświadomić sobie, że sprawują władzę w imieniu społeczeństwa, a nie przeciw społeczeństwu.
Dziękuję za rozmowę.