Nie ma porozumienia
Środa, 16 lipca 2014 (16:30)Nie udało się Polsce namówić innych państw członkowskich Unii Europejskiej do zmiany zasad przeliczania kwot mlecznych. To oznacza, że polscy rolnicy będą musieli zapłacić prawie 50 mln euro za nadprodukcję mleka w sezonie 2013/2014.
Minister rolnictwa Marek Sawicki namawiał ministrów z innych państw UE do tego, aby poparli projekt zmian w zasadach kwotowania produkcji mleka. Chodziło o to, żeby Komisja Europejska wprowadziła korekty w obliczaniu referencyjnej zawartości tłuszczu w mleku (to średnia zawartość tłuszczu w mleku wyprodukowanym i wprowadzonym do obrotu w skali kraju). Jeśli ten współczynnik zostałby nawet nieznacznie podniesiony, wtedy Polska i inne kraje UE miałyby automatycznie podniesione krajowe kwoty mleczne. Tym samym nadprodukcja mleka w sezonie 2013/2014 okazałaby się niższa, niż wynika to z wyliczeń Agencji Rynku Rolnego. Przypomnijmy, że ARR podała, iż w poprzednim roku kwotowym polscy rolnicy sprzedali mleczarniom o 170 mln kg mleka więcej (1,7 proc.), niż wynikało to z limitu przyznanego Polsce.
Marek Sawicki argumentował podczas posiedzenia unijnych ministrów rolnictwa w Brukseli, że podniesienie współczynnika tłuszczowego oznaczałoby, że Polska przekroczyłaby kwotę mleczną nie o 1,7 proc., a „tylko” o 1 proc. Mniejsza byłaby też z tego powodu kara nakładana na naszych rolników – według dotychczasowych wyliczeń KE grzywna sięgnąć ma 47 mln euro, czyli ponad 190 mln zł. Po zmianach spadłaby przynajmniej o połowę. Ale podobną korzyść odniosłyby i inne kraje, gdzie odnotowano nadprodukcję mleka. Kompromisu jednak nie ma.
– Nie udało się osiągnąć porozumienia – przyznaje minister Sawicki. Szef resortu rolnictwa liczył przed spotkaniem ministrów, że są jednak duże szanse na sukces w negocjacjach. To dlatego, że w stosunku do czerwcowej propozycji, ta była bardziej kompromisowa. Przed miesiącem Polska i część innych państw chciały wprowadzenia jeszcze wyższego współczynnika tłuszczu, tak aby w ogóle nie było kar za nadprodukcję mleka. Teraz chodziło o uniknięcie części naliczanych kar. To jednak też zostało odrzucone.
Z nieoficjalnych informacji wynika, że za utrzymaniem dotychczasowych kar była mniejszość państw unijnych – Bułgaria, Chorwacja, Czechy, Dania, Francja, Portugalia, Słowacja, Słowenia, Szwecja, Rumunia, Węgry, Włochy i Wielka Brytania. Za zmianami w systemie kwotowania produkcji mleka było 15 krajów, ale to za mało, aby przeforsować korektę współczynnika tłuszczowego. To dlatego, że w UE trzeba w takich sprawach uzyskać większość kwalifikowaną (2/3), która oznacza 19 głosów. Przeciwnicy zmian mają więc wystarczającą siłę. Twierdzą oni, że kary za nadprodukcję trzeba zachować na obecnym poziomie, bo nie powinno się zmieniać reguł po zakończeniu roku kwotowego. Nie można też „nagradzać” w ten sposób rolników i państw, gdzie przekroczono kwoty mleczne. Ważny był też argument, iż opłaty wnoszone przez rolników zasilą budżet unijny. Minister Marek Sawicki jest zdania, że UE odniosłaby większe korzyści, gdyby przyjęto nasz punkt widzenia. Chodzi o to, że na światowym rynku obserwowany jest wzrost popytu na mleko (i przetwory mleczne) i rośnie jego produkcja i UE powinna za tymi trendami podążać. Ponadto za rok kwoty mleczne i tak znikną, więc obecne ich przekroczenie nie ma negatywnego wpływu na unijny rynek mleczarski.
Krzysztof Losz