Nowe emocje, nowy sezon!
Środa, 16 lipca 2014 (12:46)Długo wyczekiwany przez kibiców piłki nożnej mundial dobiegł końca. Jednak piłkarskie emocje w polskim wydaniu dopiero się zaczynają. Na brazylijskich boiskach nie zobaczyliśmy Biało-Czerwonych, ale przed nami fascynujący sezon T-Mobile Ekstraklasy!
Dowództwo nad „śląską dywizją” Górnika Zabrze w marcu br. objął były reprezentant Polski i zawodnik m.in. Evertonu FC, a do niedawna również prezes Polskiego Związku Biathlonu, Robert Warzycha. Przez ostatnie 10 lat był również szkoleniowcem amerykańskiego Columbus Crew i to właśnie doświadczenie wyniesione z amerykańskiej MLS ma zaprocentować w pracy ze śląskim klubem. Początkowo miał problemu z uzyskaniem stosownej licencji szkoleniowej, jednak problem ten w dość krótkim czasie udało się zniwelować. Pomimo tego, że właściciel klubu nie wykluczył braku jakichkolwiek transferów w okresie letnim, Warzycha postawił na swoim. Na Roosevelta 81 udało się pozyskać trzech pomocników: świetnie uzdolnionego technicznie Dawida Plizgę, który w poprzednim sezonie grał w Jagiellonii Białystok, a także Słowaka Romana Gergela (DAC Dunajska Streda) i Bośniaka Armina Cerimagicia z belgijskiego Eendracht Aalst. Ponadto trójkolorowe trykoty założy obrońca Dominik Sadzwicki z GKS Katowice. Właściciel klubu ma jednak pewne obawy, ponieważ z Górnika odszedł pochodzący z Burkina Faso Prejuce Nakoulma oraz znakomity obrońca Paweł Olkowski, który następny sezon spędzi w niemieckiej Kolonii. Górnik 21 lipca zagra w Zabrzu z Cracovią Kraków.
W nie najlepszych nastrojach nowy sezon witają pod Wawelem, gdzie prowadzona przez Franciszka Smudę Wisła ma poważne problemy kadrowe. Z zespołem pożegnali się tacy zawodnicy, jak: Piotr Brożek, Gordon Bunoza, Fabian Burdenski, Michał Chrapek, bramkarz Michał Miśkiewicz oraz Michał Nalepa i Michał Szewczyk. „Biała Gwiazda” pod rządami Smudy miała się odrodzić, tymczasem od kilku miesięcy ponownie upada na dno. Do 1. zespołu dołączyli tylko golkiper Ruchu Chorzów, syn słynnego defensora Clebera – pomocnik Lukas Guedes, a także dwóch zawodników Ruchu, Maciej Jankowski i Maciej Sadlok. Pomimo braku dobrych wyników w poprzednim sezonie i poważnych problemów kadrowych Smuda ma nadzieję, że jego drużyna znajdzie się w pierwszej połowie tabeli.
Cele i priorytety Lecha Poznań pozostają niezmienne od lat. Klub jak zwykle liczy na zakwalifikowanie się do Ligi Europejskiej, a na krajowym podwórku zamierza zdobyć Puchar Polski i wygrać ligę. Zamiary Lecha Poznań w trafny sposób kilka lat temu określił właściciel „Kolejarza” Jacek Rutkowski. Powiedział wówczas: „Idziemy po majstra”. Z dużym niezadowoleniem spotkałby się brak awansu do fazy grupowej Ligi Europejskiej, czyli powtórka z dwóch ostatnich lat.
Z zespołem pożegnały się klubowe legendy, słynący ze strzelania pięknych bramek z dystansu 33-letni Serb Dimitrije Injac (w Lechu od 2007 r.) i jeden z najlepszych defensorów polskiej ekstraklasy, Kolumbijczyk Manuel Arboleda. Piłkarz ten jest żywą legendą klubu, dla którego poświęcił swoje najlepsze piłkarskie lata i przeżył niesamowite chwile. W jednym z wywiadów wspomniał, że po pokonaniu Austrii Wiedeń i awansie do Pucharu UEFA z gratulacjami zadzwonił do niego... prezydent Polski Lech Kaczyński. Cała piękna przygoda tego zawodnika skończyła się jednak wraz z objęciem posady trenerskiej przez Mariusza Rumaka. Oprócz nich z Lechem nie przedłużyli kontraktów reprezentant RPA Daylon Claasen oraz strzelec pięknej bramki z Manchesterem City, 23-letni Mateusz Możdżeń, który od nowego sezonu będzie zawodnikiem Lechii Gdańsk. Lechowi udało się pozyskać trzech perspektywicznych zawodników: młodego reprezentacyjnego obrońcę Macieja Wilusza, 23-letniego Norwega gambijskiego pochodzenia Muhammeda Keitę oraz zawodnika FC Basel Szwajcara Darko Jevtica, który ostatni sezon spędził w austriackim Wacker Tirol Insbruck. Pierwszy mecz u siebie z Piastem Gliwice „Kolejarz” zagra bez udziału publiczności (kara za odpalenie rac podczas majowego pojedynku z Ruchem Chorzów). Natomiast w czwartek, 17 lipca, wicemistrzowie Polski zagrają z estońskim Kalju Nomme w spotkaniu 2. rundy kwalifikacyjnej Ligi Europejskiej.
Cele Legii na nadchodzący sezon są dość ambitne i trudno się temu dziwić... W końcu Legia od lat jest najlepszym polskim klubem, co jednak nie przekłada się na konkretne osiągnięcia w europejskich pucharach. Powód nr 2 jest znacznie bardziej optymistyczny: od początku roku szkoleniowcem mistrza Polski jest legenda Manchesteru United, 44-letni Henning Berg. Legioniści pod jego wodzą wreszcie poprawili jakość swojej gry. Norweg poukładał zespół tak, że coraz bardziej zaczyna on przypominać zgrany monolit, czego nie udało się od dawna żadnemu szkoleniowcowi „Dumy Stolicy”. Wcześniej bowiem bywało tak, że owszem, biało-czarne trykoty przywdziewali klasowi zawodnicy o znaczących nazwiskach, Legia potrafiła strzelać dużo bramek (choćby pod rządami Macieja Skorży), jednak zawsze wkradał się jakiś niepokój, zawodnikom brak było pewności siebie, obrońcy popełniali katastrofalne błędy. Teraz wydaje się być inaczej, co zresztą przyznał grający na Łazienkowskiej od 8 lat lider zespołu Miroslav Radovic. 30-letni Serb w jednym z ostatnich wywiadów wyraził przekonanie, że Legia awansuje do upragnionej Ligi Mistrzów najpóźniej za 3 lata. Przypomnijmy: stołeczny zespół rywalizację o Champions League rozpocznie od 2. rundy, w której podejmie mistrza Irlandii, St. Patrick. Pierwszy mecz odbędzie się na Pepsi Arenie 16 lipca o godz. 20.30.
Sprawa transferów w wykonaniu mistrza Polski również jest interesująca. Na tle pozostałych polskich drużyn budżet i możliwości finansowo-marketingowe Legii są imponujące. Tegoroczna polityka transferowa zespołu jest innowacyjna, bo wzorowana na tych zachodnioeuropejskich. Po raz pierwszy bowiem udało się zatrzymać w zespole kluczowych graczy, którzy otrzymali atrakcyjne propozycje z silniejszych lig, a dodatkowo udało się pozyskać kilku stosunkowo dobrych, wartościowych piłkarzy. W Legii pozostaną m.in. Jakub Kosecki, Michał Kucharczyk czy też Władimir Dwaliszwili. Natomiast do zespołu dołączyli tacy piłkarze jak Arkadiusz Piech (KGHM Zagłębie Lubin), Igor Lewczuk (Zawisza Bydgoszcz), perspektywiczny Maciej Szwoch z Arki Gdynia i Łukasz Budziłek z GKS Katowic, a także wypożyczony z Fluminense Rio de Janeiro Brazylijczyk Ronan.
Z tak odmienioną Legią, wzmocnionym Lechem i zawzięcie walczącymi pozostałymi zespołami zapowiada się arcyciekawa liga.