• Piątek, 3 kwietnia 2026

    imieniny: Pankracego, Ryszarda

Każdego inną miarą

Czwartek, 30 sierpnia 2012 (06:06)

Jakie argumenty podnosi Fundacja Lux Veritatis w skardze kasacyjnej do Naczelnego Sądu Administracyjnego w sprawie nieprawidłowości w procesie koncesyjnym?

Według strony skarżącej, Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie nie dostrzegł rażącego naruszenia procedury i prawa materialnego przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji w procesie koncesyjnym, przez co sam mógł złamać prawo. Chodzi o koncesję dla Telewizji Trwam.

Krajowa Rada przyznawała koncesje w sposób tak nieprzejrzysty i dowolny, że praktycznie sądy nie są w stanie jej decyzji skontrolować pod kątem legalności i konstytucyjnej zasady równego traktowania stron, po prostu brakuje kryteriów kontroli - twierdzi Fundacja Lux Veritatis w skardze kasacyjnej do NSA. - Decyzji administracyjnej wydanej na zasadach całkowitej dowolności żaden sąd nie może uznać za zgodną z prawem - przekonuje.
Jak informował "Nasz Dziennik", Fundacja przesłała w piątek skargę kasacyjną od wyroku WSA w sprawie decyzji KRRiT o przydziale koncesji na multipleksie 1.


Uchylić w całości
Fundacja Lux Veritatis wnosi o uchylenie wyroku WSA w całości, wstrzymanie przez NSA wykonania decyzji Krajowej Rady o przydziale koncesji na MUX-1 do czasu rozpatrzenia skargi kasacyjnej z uwagi na jej trudne do odwrócenia skutki oraz o szybkie rozpoznanie sprawy z racji na jej szeroki oddźwięk społeczny i potrzebę utrzymania zaufania społeczeństwa do władzy publicznej. Pełnomocnikiem Fundacji w postępowaniu kasacyjnym jest mec. Benedykt Fiutowski z krakowskiej kancelarii Budzowska, Fiutowski i Partnerzy.
Przypomnijmy, że 25 maja br. WSA w Warszawie w składzie trzech sędziów wydał niejednomyślny wyrok, w którym nie dopatrzył się w postępowaniu koncesyjnym przeprowadzonym przez Krajową Radę rażących uchybień skutkujących nieważnością decyzji o przydziale koncesji. Do tego wyroku sędzia Andrzej Wieczorek złożył zdanie odrębne, w którym podzielił większość zarzutów strony skarżącej, a następnie przedstawił co najmniej 22 powody, dla których decyzja koncesyjna KRRiT została wydana z rażącym naruszeniem prawa. Zgłaszanie zdania odrębnego do wyroków sądów administracyjnych zdarza się niezmiernie rzadko, zwłaszcza gdy sąd obraduje w wąskim składzie trzech sędziów.
"W wydaniu zdania odrębnego od wyroku nie byłoby może nic nadzwyczajnego, gdyby różnica sprowadzała się do odmiennej wykładni prawa. Tymczasem w tym wypadku podstawowe różnice odnoszą się do kwestii oceny przez KRRiT stanu faktycznego" - zwraca uwagę skarżący w skardze kasacyjnej.
Fundacji zależy na sprawdzeniu, czy sąd wyciągał logiczne wnioski z dokumentów, którymi dysponował.
Skarżący argumentuje, że autor zdania odrębnego gruntownie przeanalizował przebieg postępowania koncesyjnego przed KRRiT i sprawdził poprawność procesu oceny przez Krajową Radę poszczególnych dokumentów i wniosków. Dodaje, że wnioski trzech spośród czterech spółek, które potem otrzymały koncesję na MUX-1, były niekompletne i jako takie nie mogły być rozpatrywane.


Łamanie procedur
Postępowanie dotyczyło rozszerzenia koncesji satelitarnej przez przyznanie prawa do nadawania na multipleksie 1, mogli więc w nim startować tylko wnioskodawcy mający ważną koncesję satelitarną. Tymczasem trzej przyszli beneficjenci tego postępowania nie posiadali prawomocnej decyzji o przyznaniu koncesji satelitarnej w chwili, gdy upłynął ostateczny termin złożenia wniosku koncesyjnego (decyzja uprawomocniła się tydzień później). Nie byli więc nadawcami w chwili złożenia wniosku. Tymczasem KRRiT, która konsekwentnie głosi, że w sprawie nie ma sobie nic do zarzucenia, uznała, iż te podmioty mogą wystąpić o "rozszerzenie" koncesji - czyli rozszerzenie czegoś, czego jeszcze prawomocnie nie posiadają. Czy było to logiczne wnioskowanie z faktów? WSA, jak twierdzi Lux Veritatis w skardze, nie odniósł się do tej sprawy w uzasadnieniu.
Analogicznie zachowała się KRRiT, gdy chodzi o załączenie do wniosków koncesyjnych gwarancji finansowych niezbędnych do aplikowania o koncesję - pozwoliła wybranym wnioskodawcom dość swobodnie uzupełniać dokumenty nawet miesiąc po terminie, co było niedopuszczalne z punktu widzenia procedury, a miało decydujący wpływ na wynik postępowania. Gdy o jedną koncesję stara się więcej wnioskodawców, wniosek koncesyjny niekompletny w momencie upływu terminu ma być pozostawiony bez rozpatrzenia - stanowi rozporządzenie KRRiT z 2007 roku.
Wątpliwości ekspertów budzi też dokonana przez KRRiT formalnoprawna ocena dokumentów finansowych przedstawionych przez poszczególne spółki, np. WSA przeszedł do porządku dziennego nad tym, że jeden z uczestników postępowania zamiast dokumentu przedstawił luźną ofertę banku przez nikogo niepodpisaną. - Tej oferty nie można uznać za dokument, lecz najwyżej reklamówkę banku - uważa Fundacja. Podobnie zresztą ocenił to sędzia Wieczorek w zdaniu odrębnym. Wniosek Fundacji o wyjaśnienie charakteru prawnego tego "papierka" trafił już do Komisji Nadzoru Finansowego.


Po co komu dowód?
Fundacja wytyka też sądowi, że nie dopuścił na rozprawę zgłoszonego przez nią dowodu w postaci analizy kryteriów, którymi posłużyła się KRRiT przy ocenie poszczególnych spółek-wnioskodawców. A był to dowód istotny dla rozstrzygnięcia sprawy, ponieważ wskazywał na wadliwość procesu oceny wniosków koncesyjnych prowadzonego przez KRRiT i przekroczenie przez nią granic uznania administracyjnego, w wyniku czego doszło do naruszenia konstytucyjnej zasady równości wobec prawa. Otóż z tego dowodu wynikało, że KRRiT posłużyła się do oceny spółek arsenałem aż 99 różnych parametrów i wskaźników ekonomicznych, które stosowała wybiórczo do poszczególnych podmiotów. Innymi słowy - każdą spółkę oceniała według innego, wybranego przez siebie klucza.
Doprowadziło to do absurdalnych wyników, np. KRRiT odmówiła rozszerzenia koncesji spółce ASTRO, argumentując to niespełnieniem kryterium różnorodności programowej (wnioskodawca ten nadawał "program o charakterze uniwersalnym", a taki program nadaje już pięć stacji na MUX-2), a jednocześnie rozszerzyła koncesję spółce ATM, która w ogóle nie rozpoczęła nadawania. Z kolei TVN Meteo, należący do TVN, nie dostał koncesji na MUX-1 ze względu na zasadę pluralizmu mediów (bo inne spółki z grupy - TVN i TVN7 - są obecne na MUX-2), a jednocześnie Krajowa Rada nie dostrzegła, że dwie stacje, którym przyznała koncesje na MUX-1 - ESKA TV i Lemon Records - należą do tej samej grupy kapitałowej - ZPR SA. Mało tego, obydwie będą nadawać program muzyczny, a więc mają ten sam profil. Czy więc kryterium różnorodności programowej oraz pluralizmu mediów w tym wypadku znalazło zastosowanie? Jeszcze inna przygoda spotkała TV POINT Group. Otóż spółka ta odpadła, bo nie skalkulowała w programie inwestycyjnym wartości opłaty koncesyjnej. Jednocześnie KRRiT uwzględniła wnioski czterech innych nadawców, którzy dokonali kalkulacji wydatków już na wstępie, założywszy, że wielomilionową opłatę koncesyjną Krajowa Rada rozłoży im na raty. Dlaczego spółka POINT Group na to nie wpadła? Pewnie dlatego, że KRRiT wyraźnie zapowiadała i potwierdziła to w pierwszej nieprawomocnej decyzji koncesyjnej, że opłata ma być wniesiona jednorazowo. Na jakiej zatem podstawie czterej koncesjonariusze założyli z góry w planie finansowym, że opłata zostanie rozłożona na raty?


Odwrócona kolejność
Już na pierwszy rzut oka widać, że wszystko w tym procesie koncesyjnym odbywało się jakby w odwrotnej kolejności, to znaczy KRRiT nadganiała i sankcjonowała późniejszymi decyzjami niedostatki i wady wcześniejszych. Wyrosła w ten sposób prawdziwa piramida błędów proceduralnych i prawnomaterialnych, która wywindowała na MUX-1 cztery spółki: STAVKA, ATM Group, Lemon Records i ESKA TV.
Gdyby sąd wziął pod uwagę ów dowód przedstawiony przez Fundację, z którego wynikało wybiórcze stosowanie kryteriów przez KRRiT, musiałby odpowiedzieć na zasadnicze pytanie: Czy "swobodne podejmowanie decyzji" przez organ administracji nie było w istocie "dowolnym podejmowaniem decyzji"? W skardze kasacyjnej wskazano, że poprzez takie decyzje KRRiT dopuściła się naruszenia w postaci nierównego traktowania stron w postępowaniu administracyjnym. Dotyczy to zwłaszcza Fundacji Lux Veritatis. Tylko wobec niej Krajowa Rada zastosowała miernik w postaci wskaźnika zadłużenia długoterminowego, sztucznie zaniżając w ten sposób jej zdolność finansową. Gdyby zastosowała ten sam wskaźnik do spółek, które otrzymały koncesję, ich zdolność finansowa byłaby zdecydowanie niższa niż Fundacji. Mało tego. O ile zastosowanie tego wskaźnika do spółek STAVKA, ESKA TV, Lemon Records czy ATM Group, które starały się o 10-letnią koncesję, byłoby w pełni uzasadnione, o tyle wykorzystanie go w sprawie Lux Veritatis było, zdaniem strony skarżącej, niedopuszczalne, ponieważ Fundacja starała się o rozszerzenie koncesji satelitarnej przez umożliwienie nadawania naziemnego z MUX-1 tylko na dwa lata, do 12 marca 2013 r., tj. do czasu, gdy kończy się jej koncesja satelitarna. Pierwsze spłaty zaciągniętej przez Fundację pożyczki przypadają dopiero od roku 2015. - Oczywiście wystąpilibyśmy przed upływem terminu o przedłużenie koncesji na kolejne lata, ale byłoby to już całkiem nowe, odrębne postępowanie, w którym Krajowa Rada mogłaby oceniać naszą zdolność finansową w dalszym przedziale czasowym - zwraca uwagę Lidia Kochanowicz, dyrektor finansowy Fundacji Lux Veritatis. Skądinąd bezzasadne jest, zdaniem Fundacji, twierdzenie KRRiT, że dochody Fundacji z darowizn i zapisów są mniej pewnym i przewidywalnym źródłem dochodu niż dochody nadawców komercyjnych z reklam, zwłaszcza że rynek reklamowy z powodu kryzysu kurczy się w zastraszającym tempie, co potwierdziła sama Krajowa Rada.
Wymienione przykłady naruszeń dokonanych przez KRRiT, których sąd administracyjny nie zauważył lub potraktował jako nieistotne, to tylko wierzchołek góry lodowej. Skarga kasacyjna liczy blisko 50 stron zarzutów pod adresem WSA. Fundacja obwinia sąd administracyjny w Warszawie, że wielokrotnie rażąco naruszył przepisy procedury, co miało istotny wpływ na wynik postępowania, oraz dopuścił się obrazy prawa materialnego. Wymieniona w skardze kasacyjnej lista aktów prawnych, które WSA złamał swoim wyrokiem, sięga od Konstytucji przez kodeks postępowania administracyjnego i Prawo o ustroju sądów administracyjnych, po Ordynację wyborczą, Ustawę o radiofonii i telewizji, Ustawę o cyfryzacji, Ustawę o swobodzie działalności gospodarczej, aż po rozporządzenie proceduralne KRRiT.
Fundacja zarzuca sądowi administracyjnemu w Warszawie, że naruszył przepisy procedury w stopniu mającym istotny wpływ na wynik postępowania poprzez to, że nie stosował się do przepisów kodeksu postępowania administracyjnego, np. nie dostrzegł w ogóle rażących naruszeń prawa po stronie KRRiT, które skutkowały nieważnością postępowania koncesyjnego. "Obowiązkiem sądu administracyjnego jest nie tylko przytoczenie ustaleń dokonanych przez organ administracji publicznej, ale także ich ocena pod względem zgodności z prawem. Przyjęcie przez sąd administracyjny stanu faktycznego ustalonego przez organ administracji bez wyczerpującego rozpatrzenia materiału dowodowego i jego właściwej oceny pod tym kątem stanowi samo w sobie naruszenie prawa. Zgodnie z wyrokiem Naczelnego Sądu Administracyjnego z 12 maja 2005 r. nie chodzi bowiem o przedstawienie jakiegokolwiek stanu faktycznego, lecz stanu rzeczywistego, ustalonego zgodnie z prawem. Tego zaś WSA nie uczynił" - podnosi Fundacja Lux Veritatis w skardze kasacyjnej.
Skarżący argumentuje, że postępowanie przeprowadzone przez KRRiT nie mieści się w granicach państwa prawa.

Małgorzata Goss