Konwencja Ann
Czwartek, 30 sierpnia 2012 (06:03)Mitt Romney jest już formalnym nominatem Partii Republikańskiej w wyborach prezydenckich. Prawdziwą gwiazdą konwencji w Tampie na Florydzie była jednak jego żona - Ann. Jej wystąpienie uznano za najlepsze w historii mów żon kandydatów na prezydenta.
- Chcę wam powiedzieć o miłości. O miłości do mężczyzny, którego poznałam na tańcach w szkole i którego wy też powinniście poznać. To ciepły, kochający i cierpliwy człowiek - tymi słowami Ann Romney rozpoczęła opowieść o 42-letnim małżeństwie z Mittem Romneyem.
Starając się ocieplić wizerunek męża, uznawanego za człowieka pozbawionego charyzmy i autentyczności, niepotrafiącego nawiązać kontaktu z wyborcami, któremu Demokraci przypięli łatkę chciwego kapitalisty, nietroszczącego się o zwykłych Amerykanów, Ann Romney zapewniła, że w rzeczywistości jej mąż zawsze pomagał innym.
Ale ze względu na skromność nigdy się z tym nie obnosił.
- On zawsze starał się kierować w życiu wartościami takimi jak: rodzina, wiara i miłość do bliźniego. Widziałam, jak porzuca wszystko, żeby pomóc przyjacielowi w potrzebie. Mitt nie lubi mówić o tym, jak pomaga ludziom, bo uważa to za przywilej, a nie za pretekst do politycznego zdyskontowania - zapewniała.
W jej ocenie, właśnie te cechy gwarantują, że będzie dobrym prezydentem.
- Mitt was nie zawiedzie. Podniesie i wzmocni Amerykę. Zabierze ją w lepsze miejsce, tak jak mnie zabrał bezpiecznie do domu tamtej nocy - powiedziała żona republikańskiego kandydata, wspominając czas, kiedy poznała przyszłego męża.
Te osobiste i wypowiedziane w bezpośredni sposób słowa eleganckiej żony republikanina, spotkały się z olbrzymim aplauzem 5 tys. uczestników konwencji. Pozytywnie ocenili je też komentatorzy.
Jak podsumował relacjonujący konwencję dziennikarz Fox News Brett Hume, było to "najbardziej skuteczne przemówienie z wszystkich, jakie kiedykolwiek wygłosiły żony kandydatów na prezydenta".
Wtórowali mu reporterzy innych stacji telewizyjnych, podkreślając, że prostymi słowami Ann Romney "namalowała portret kochającego męża", ukazując "ludzką stronę republikańskiego kandydata". Wystąpienie Ann może przechylić szalę zwycięstwa na jego korzyść.
Respekt najważniejszy
Bardzo dobre przemówienie (tzw. Keynote Address, czyli główną mowę programową) wygłosił też gubernator New Jersey. Chis Christie zaskoczył komentatorów, wybierając na motyw przewodni swojego wystąpienia wątek gotowości do wyrzeczeń, tak by zmniejszyć deficyt budżetowy USA.
- Moja mama nauczyła mnie, że trzeba wybierać, czy chce się być kochanym, czy szanowanym. Z czasem zrozumiałem, że ta rada odnosi się do przywództwa i stosuje się dziś do Ameryki - powiedział, nawiązując do medialnego blichtru Obamy, który unika podejmowania niepopularnych decyzji, by nie tracić w sondażach.
- My uważamy, że należy mówić Amerykanom prawdę o fiskalnej rzeczywistości. Panie prezydencie, prawdziwi przywódcy nie postępują pod dyktando sondaży. Prawdziwi przywódcy zmieniają sondaże - dodał Christie, wywołując owacje na stojąco.
Zatwierdzenie Mitta Romneya jako oficjalnego kandydata Partii Republikańskiej (GOP) w listopadowych wyborach prezydenckich było zwykłą formalnością.
W trakcie prawyborów polityk zdobył 2061 spośród wszystkich 2286 głosów delegatów. Przez aklamację zatwierdzono także nominację na wiceprezydenta kongresmana Paula Ryana, szefa Komisji Budżetowej Izby Reprezentantów i autora planu dużych cięć wydatków rządowych w celu zmniejszenia deficytu.
Marta Ziarnik