Po medale i kwalifikacje
Wtorek, 15 lipca 2014 (19:11)Polscy żeglarze już we wrześniu rozpoczną walkę o olimpijskie kwalifikacje. Pierwszą okazją będą mistrzostwa świata w hiszpańskim Santander.
Paweł Kowalski, główny trener naszej kadry, nie ukrywa, że Biało-Czerwoni pojadą na tę imprezę ze sporymi nadziejami. Te sięgają dwóch medali i sześciu kwalifikacji. Mówiąc o medalach, ma na myśli przede wszystkim swych podopiecznych z windsurfingowej klasy RS:X, od lat docierających na podium najważniejszych imprez.
W 2012 roku w Londynie brązowe krążki olimpijskie zdobyli Zofia Noceti-Klepacka i Przymysław Miarczyński, oboje te wyniki powtórzyli kilka tygodni temu, ale na mistrzostwach Europy. Na tej imprezie najlepiej wypadł Piotr Myszka, który sięgnął po złoto. Polska w tej konkurencji ma kłopot bogactwa, naprawdę sporą grupę zawodników, którzy mogliby powalczyć o sukcesy na igrzyskach. Niestety może na nich wystąpić tylko po jednym reprezentancie z danegu kraju. Już wkrótce, bo we wrześniu, w Santander Biało-Czerwoni będą mieli pierwszą okazję do zdobycia paszportów do Rio de Janeiro. Wcześniej jednak Miarczyński, Myszka i Paweł Tarnowski wylecą do Brazylii, by poznać olimpijski akwen.
– Tam pewnie nasze apetyty się zaostrzą – przyznał medalista z Londynu. Miarczyński nie ukrywa, że czuje wysoką formę, ale ma pewne problemy ze sprzętem. Deska, której używa od roku, nie pływa bowiem tak, jak oczekiwał. – Jestem wolniejszy od konkurentów, z którymi normalnie nigdy nie przegrywałem – powiedział.
Niestety, sprawy nie da się łatwo i szybko załatwić, deski dla klasy RS:X powstają w Tajlandii, a tamtejsza fabryka ma problem z terminowym realizowaniem wszystkich zamówień. A wszystko nie kończy się wraz z otrzymaniem sprzętu, tak naprawdę dopiero wtedy zaczyna się cała zabawa związana z jego testowaniem, dopasowywaniem. Wszystko trwa, a czas mija szybko. – Mam nadzieję, że na mistrzostwa zdążę przygotować optymalny zestaw – powiedział Miarczyński.
Jego główny konkurent, a zarazem dobry kolega, Myszka, przebywa obecnie na treningach w Korei, gdzie pracuje już pod kątem mistrzostw świata. Trzecia nasza medalowa nadzieja, Noceti-Klepacka, przygotowania do sezonu rozpoczęła później niż zwykle, jak sama przyznała, z powodu rodzicielskich obowiązków. Ma jedenastomiesięczną córeczkę.
– Teraz jednak nadrabiam zaległości, skupiając się szczególnie nad masą ciała. Cele na mistrzostwa świata są proste, to medal – powiedziała. Ona do Rio teraz się nie wybiera, poleciała na zgrupowanie do Hiszpanii, po którym będzie trenować w kraju.
Piotr Skrobisz