• Sobota, 21 marca 2026

    imieniny: Benedykta, Filemona

Dymisja Scolariego

Wtorek, 15 lipca 2014 (16:55)

Luiz Felipe Scolari nie jest już trenerem piłkarskiej reprezentacji Brazylii. Podał się do dymisji, która została przyjęta.

O przyszłości selekcjonera Canarinhos spekulowano już po półfinałowej klęsce 1:7 z Niemcami. Tak wysoko Brazylia jeszcze nigdy w historii nie przegrała, co dopiero na mundialu i to przed własną publicznością. Po tej katastrofie wielu byłych słynnych piłkarzy w tego kraju publicznie krytykowało trenera, uznając go  za winnego całej sytuacji. Naostrzej wypowiedział się agent Neymara, czyli największej gwiazdy drużyny, nazywając Scolariego wprost „starym, aroganckim głupcem”. Ten jednak deklarował, że nie ma zamiaru kończyć przygody z narodowym zespołem. Mówił tak także po przegranym 0:3 meczu z Holandią o trzecie miejsce. Atmosfera wokół niego była jednak napięta jak struna, media zgodnym chórem żądały zmiany na trenerskim stołku, podkreślając, że czas 65-latka dobiegł już końca.

Faktycznie, zakończony w niedzielę turniej był dotkliwą osobistą porażką Scolariego, który popełnił na nim masę błędów, w dużej mierze odpowiedzialnych za wynik. Przede wszystkim opracował tylko jeden plan: A. Zakładał on umieszczenie Neymara w centralnym punkcie boiska i uczynienie go reżyserem absolutnym poczynań reprezentacji. To on miał strzelać, rozgrywać, podawać, nadawać ton, dyrygować, słowem brać na swoje barki cały ciężar gry. Dopóki był zdrowy, robił to. Ale gdy w meczu z Kolumbią doznał kontuzji eliminującej go do końca turnieju, okazało się, że Scolari nie przygotował wariantu rezerwowego.

Abstrahując od tego, że Brazylia dysponuje dziś przeciętnymi piłkarzami, przeciętnie wyszkolonymi i nie wybijających się ponad ową przeciętność, w spotkaniach z Niemcami i Holandią nie wiedziała jak grać. Zawodnicy się miotali, a po straconych golach bezradnie zwieszali głowy. Za to, w ogromnej mierze, winę ponosił trener.

Już w poniedziałek pojawiły się spekulacje, że podał się do dymisji. Dziś prezes tamtejszej federacji Jose Maria Marin potwierdził, że Scolari nie jest już selekjonerem. O rozstaniu zadecydowały wyniki osiągnięte na mistrzostwach, poniżej oczekiwań. – Zarówno Scolari, jak i jego współpracownicy zasłużyli jednak na szacunek i podziękowania. To dzięki nim Brazylijczycy ponownie pokochali drużynę narodową, nawet jeśli ta nie osiągnęła najważniejszego z zakładanych celów – powiedział Marin.

12 lat temu Scolari doprowadził Brazylię do mistrzostwa świata. Rodacy mu to pamiętają. On sam jednak nie ma już wątpliwości, że ten sukces został zatarty przez to, co wydarzyło się na ostatnim mundialu. – Zostanę raczej zapamiętany jako ten, kto przegrał 1:7 z Niemcami – przyznał. Kwestia wyboru jego następcy jest być może kwestią godzin. Faworytami mediów są Adenor Bacci prowadzący Corinthians São Paulo i selekcjoner kadry do lat 20 Alexandre Gallo. Nowy trener zadebiutuje 5 września w towarzyskim meczu z Kolumbią.

Piotr Skrobisz