• Wtorek, 24 marca 2026

    imieniny: Marka, Katarzyny, Gabriela

Preferencje w strefach

Wtorek, 15 lipca 2014 (02:06)

Ulgi i zwolnienia podatkowe przyciągają inwestorów do specjalnych stref ekonomicznych. To dlatego, że tam, gdzie przedsiębiorcy mogą liczyć na preferencyjne warunki, biznes rozwija się zauważalnie lepiej. W innych częściach kraju prawo jest mniej korzystne dla firm w porównaniu ze strefami.

Ministerstwo Gospodarki poinformowało, że pierwsze półrocze bieżącego roku było najlepsze w historii funkcjonowania specjalnych stref ekonomicznych (SSE). W ubiegłym roku rząd zdecydował o wydłużeniu okresu ich funkcjonowania przynajmniej do 2026 roku. Według wicepremiera, ministra gospodarki Janusza Piechocińskiego efekt funkcjonowania specjalnych stref ekonomicznych przeszedł najśmielsze oczekiwania.

– Jest to najlepsze półrocze w historii funkcjonowania 14 specjalnych stref ekonomicznych. Mamy deklaracje inwestorów tylko z tego pierwszego półrocza o zainwestowaniu w ciągu kilku najbliższych lat w Polsce 21,6 mld złotych. W efekcie powstanie ponad 2,5 tysiąca miejsc pracy – ogłosił wicepremier. Janusz Piechociński wyliczał, że co czwarta złotówka będzie zainwestowana w przemyśle motoryzacyjnym. Na drugim miejscu jest przemysł oponiarski i chemia, na trzecim – metalowy.

Zainteresowanie strefami nie może dziwić, bo przedsiębiorcy funkcjonujący na ich obszarze mogą liczyć na pomoc publiczną w postaci np. zwolnienia z podatku dochodowego. Aby uzyskać preferencje, przedsiębiorcy zobowiązują się np. do zatrudnienia w strefie określonej liczby pracowników. Według Ministerstwa Gospodarki, w 2013 roku w specjalnych strefach ekonomicznych pracowało 270 tys. osób – 200 tys. to etaty utworzone od podstaw. Wartość inwestycji we wszystkich strefach na koniec 2013 roku wyniosła ponad 93 mld złotych. Tylko w poprzednim roku przedsiębiorcy zainwestowali w strefach ponad 7,3 mld złotych.

Resort gospodarki poinformował, że w 2013 roku wydano 253 zezwolenia na prowadzenie działalności gospodarczej na terenie specjalnych stref ekonomicznych, co stanowiło prawie 15 proc. wszystkich ważnych zezwoleń wydawanych od początku funkcjonowania SSE. Największy udział w skumulowanej wartości inwestycji miały strefy katowicka, wałbrzyska i łódzka, a najwyższą dynamikę inwestycji odnotowano w strefie legnickiej. Najwięcej projektów zrealizowały firmy polskie, niemieckie oraz amerykańskie. W 2013 roku liczba miejsc pracy w SSE zwiększyła się o 19,2 procent. Najwięcej nowych etatów utworzono w strefie wałbrzyskiej – ponad 3 tys., mieleckiej – ponad 2,5 tys. i kostrzyńsko-słubickiej – ponad 1,6 tysiąca. Przedsiębiorcy polscy i zagraniczni chętnie rozwijają swoje projekty w SSE, bo tutaj mają o wiele lepsze warunki finansowe i prawne prowadzenia działalności niż na terenach, gdzie stref ekonomicznych nie ma. Tym samym z preferencji finansowych korzysta znikoma część firm, zdecydowana większość musi choćby płacić wszystkie należne podatki, trudniej jest im także często zdobyć np. zezwolenia budowlane.

Skarga na dyrektywę

Wicepremier Piechociński poinformował wczoraj także, że podczas dzisiejszego posiedzenia Rada Ministrów zajmie się skargą na unijną dyrektywę tytoniową. Chodzi o zaskarżenie zapisów dyrektywy do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. – Sprawa ważna jest nie tylko w odniesieniu do polskich producentów, przetwórców, sprzedawców, bo to także bardzo „dochododajna” do budżetu państwa dziedzina, ale również z punktu widzenia tego, czy Komisja Europejska może w oparciu o nieczytelne kryteria kreować, wygaszać podaż albo popyt, produkcję, nieekwiwalentnie w poszczególnych krajach. Moim zdaniem, mamy bardzo mocne argumenty prawne, że stoi to w istotnej sprzeczności z ustawodawstwem unijnym – mówił wczoraj wicepremier.

Przyjęta w lutym tego roku dyrektywa tytoniowa zmierza do usunięcia ze sprzedaży już od 2016 roku papierosów smakowych, z wyjątkiem mentolowych – zakaz ich sprzedaży ma wejść w życie od 2020 roku. Wprowadzenie takich przepisów motywowane jest próbą zniechęcenia do sięgania po papierosy przez wyeliminowanie tytoniu o atrakcyjnym smaku. W uzasadnieniu wyliczano m.in., że palenie tytoniu zabija rocznie na całym świecie około 6 milionów osób, a 700 tysięcy w Europie. W trakcie prac nad dyrektywą tytoniową w Parlamencie Europejskim po interwencji polskich eurodeputowanych wycofano się z przepisów zakazujących produkcji papierosów typu slim. Przyjęte przez Komisję Europejską i zatwierdzone przez Parlament Europejski przepisy mają tym większe znaczenie dla naszego kraju, że Polska jest drugim w Unii Europejskiej producentem tytoniu, a największym producentem gotowych wyrobów tytoniowych.

Artur Kowalski