Bałagan w ratuszu?
Wtorek, 15 lipca 2014 (02:00)Instytut Matki i Dziecka twierdzi, że stołeczny ratusz nie wystąpił do niego o dokumenty, które miały być użyte do sporządzenia raportu, który posłużył prezydent Hannie Gronkiewicz-Waltz do podjęcia decyzji o zwolnieniu z pracy prof. Bogdana Chazana, dyrektora Szpitala im. Świętej Rodziny.
Instytut Matki i Dziecka nie zgadza się z dotyczącymi tej placówki tezami, jakie pojawiły się w projekcie raportu stołecznego ratusza po kontroli w Szpitalu Specjalistycznym im. Świętej Rodziny w Warszawie. W projekcie raportu pokontrolnego napisano m.in., że kiedy w Szpitalu Świętej Rodziny wstępnie potwierdzono poważne wady rozwojowe dziecka, ciężarną kobietę w trybie pilnym przekazano do IMiD, gdzie zlecono i wykonano kolejne badania, w tym genetyczne. Z dokumentu wynika, że pacjentka poprosiła tam o dokonanie aborcji, jednak w Instytucie nie wyrażono na to zgody i 2 kwietnia przekazano ją Szpitalowi im. Świętej Rodziny.
W oficjalnym komunikacie Instytut napisał m.in., że prowadzący kontrolę zespół nie zwrócił się do IMiD w celu uzyskania informacji czy zapoznania się z dokumentacją medyczną pacjentki, której sprawa dotyczy.
Nie wiadomo więc w takim razie, na jakiej podstawie miejscy kontrolerzy wyciągnęli swoje wnioski. To zaś podważa wartość dokumentu sporządzonego na polecenie prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz. I daje kolejny argument podważający decyzję prezydent w sprawie prof. Chazana.
Informacjom tym zaprzecza rzecznik stołecznego ratusza Bartosz Milczarczyk. Jak powiedział, Dariusz Hajdukiewicz, dyrektor Biura Polityki Zdrowotnej Urzędu m.st. Warszawy, w piśmie z 20 czerwca zwrócił się do dyrektora IMiD Tomasza Maciejewskiego o wydanie kopii dokumentacji dotyczącej świadczeń medycznych udzielonych pacjentce. Zaznaczył, że Instytut wydał tę dokumentację miejskim kontrolerom kilka dni później i to m.in. na jej podstawie opracowano projekt wystąpienia pokontrolnego. Z oświadczenia IMiD wynika jednak coś zupełnie innego.
Ale nie tylko to budzi wątpliwości. Ratusz w pierwszym punkcie wniosków z projektu protokołu pokontrolnego zarzuca Szpitalowi im. Świętej Rodziny bałagan w dokumentach. To dziwny zarzut, bo placówka prof. Chazana do tej pory z takimi oskarżeniami się nie spotykała, nie było zaniedbań nie tylko w dokumentacji medycznej, ale i finansowej. Mecenas Jerzy Kwaśniewski, pełnomocnik prof. Bogdana Chazana, podkreśla, że sprzeczne oświadczenia IMiD oraz ratusza pokazują, że bałagan panuje nie w Szpitalu im. Świętej Rodziny, ale po stronie Urzędu m.st. Warszawy. Kwaśniewski wskazuje, że gdyby ratusz prześledził dokładnie wszystkie dokumenty z każdej placówki, w której hospitalizowana była pacjentka, wyciągnąłby zupełnie inne wnioski.
Od samego początku Szpital im. Świętej Rodziny wnosił o rozszerzenie kontroli na klinikę „Novum”, przychodnię „Adad”, Instytut Matki i Dziecka oraz Szpital Bielański. Jest to konieczne do prześledzenia całej historii prowadzenia ciąży od chwili sztucznego zapłodnienia aż do chwili narodzin dziecka i śmierci w Szpitalu Bielańskim.
– Miasto niestety ograniczyło się tylko do zbadania dokumentów znajdujących się w Szpitalu im. Świętej Rodziny. Co więcej, w toku tej kontroli nie dostrzeżono wielu dokumentów, które wcześniej badały inne kontrole. Zarzucono również, że Szpital Świętej Rodziny nie posiada dokumentów, które w ogóle nie były w nim wytworzone, bo dotyczą okresu wcześniejszych świadczeń medycznych w „Novum” i „Adad”. Bałagan po stronie miasta jest oczywisty – mówi „Naszemu Dziennikowi” mecenas Kwaśniewski.
W jego ocenie, to zrozumiałe, że IMiD sam prosi o kontrolę. Dla Instytutu ujmą na honorze są słowa Hanny Gronkiewicz-Waltz, że łamano w nim prawa pacjenta oraz że panuje tam bałagan. – W naszej opinii, ani w Szpitalu Świętej Rodziny, ani w IMiD nie łamano praw pacjenta, a wszelkie procedury były dostatecznie udokumentowane. Prawidłowo diagnozowano dziecko i matkę. Kompetentna analiza tych dokumentów pozwoli na stwierdzenie, że matka wcale nie żądała aborcji przed 24. tygodniem ciąży. Pierwszy raz sformułowała bowiem takie żądanie w rozmowie z prof. Chazanem 14 kwietnia, a już 18 kwietnia Szpital Bielański odmówił jej aborcji z uwagi na zbyt zaawansowany wiek dziecka – podkreśla Jerzy Kwaśniewski.
Izabela Borańska-Chmielewska