To prawo jest dla życia, nie życie dla prawa!
Sobota, 12 lipca 2014 (12:33)Dawniej wszystko wyglądało przejrzyście. Wiadomo było, że życie ludzkie jest ponad wszystkim tym, z czym spotykamy się na ziemi, a już z pewnością było ponad prawem. Prawo stanowione miało stać na straży życia, każdego życia ludzkiego.
Niestety, nadeszły czasy pomieszania pojęć i zasad, rzeczywistości i złudzeń. Zaczęto podporządkowywać życie różnego rodzaju egoistycznym zamysłom, którym przypisywano znamiona prawa. Ale żadne prawo nie może być ponad życiem. Tak jest od początku ludzkich dziejów. Tak jest od śmierci Abla. Niestety, pamiętamy niezbyt odległe czasy. Znalazły się państwa, które zaczęły wydawać rzekome „prawa” do zabijania ludzi. Przeznaczano na śmierć niektóre rasy, względnie narody. Ale Norymberga odrzuciła te praktyki. Surowe kary nałożone na tych, którzy stanowili „prawo” o uśmiercaniu człowieka z tej racji, że jest człowiekiem, być może odmiennej rasy.
Wreszcie niektórzy wpadli na pomysł, aby człowieka zacząć dzielić. Najpierw na człowieka przed narodzeniem, następnie po narodzeniu i przed śmiercią. Skoro nie można było wydawać „prawa” przeciw życiu człowieka, to zaczęto je wprowadzać przeciw życiu, ale przed narodzeniem. Pamiętamy dobrze czasy komunistyczne. W latach po drugiej wojnie światowej w Związku Sowieckim nie wolno było nawet pomyśleć o aborcji. Tymczasem po jakimś okresie sytuacja się zmieniła. Zimą roku 1956 wprowadzono „prawo” do zabijania człowieka przed narodzeniem, czyli do aborcji. W parę miesięcy później za Związkiem Sowieckim poszedł sejm Polski Ludowej, z nominacji jedynie mający tę nazwę. Ale rzecz stała się nadzwyczajna. Otóż pięciu posłów z kręgów katolickich, niezrzeszonych w szeregach trzech partii służalczych, zawetowało. Świat oniemiał. To pierwszy i właściwie jedyny przypadek, aby w socjalistycznym państwie, w parlamencie pojawiły się głosy sprzeciwu.
Ale to był ważny znak. Tuż za nim nadszedł czerwiec i październik. Uwolnienie Prymasa Polski. Zrobiło się jaśniej. Odwaga pięciu posłów odniosła moralne zwycięstwo nad przeszło czterystu pozostałymi. Jednak próby zamachu na życie zaczęły się powtarzać. Nadejdzie moment, że niektóre kraje zaczną wprowadzać rzekome „prawo” do eutanazji, a więc w okresie końcowym. Zastanawiając się choć tak krótko nad tymi wysiłkami poddania życia ludzkiego jakiemuś „prawu”, widać wyraźnie, że brakuje temu rzekomemu „prawu” jakiejkolwiek moralnej i zasadniczej podstawy. Prawo nie może być ponad życiem. Prawo bowiem zostało ustanowione przez Pana Boga dla obrony życia, i to w całości, i to w pełni! Przed laty ks. abp Jan Paweł Woronicz, Prymas Królestwa Polskiego, pisał, kierując się w modlitwie ku Panu Bogu:
Tyś im sam dziewosłębił
szczęsne zrękowiny
i serca nitem harcił
w nierozjemnym życiu,
Że się ojcom podobne
rozwnuczały syny;
Jeszcze te niemowlęta
kwiliły w powiciu,
A już wodzowie owi
strachem drżeli,
Którzy z ich ręku pęta
przyjąć mieli.
Czy nie warto nauczyć się na pamięć tej zwrotki? I zapamiętać, że życie ludzkie jest ponad wszelkim „prawem”. Gdyż każde prawo, jeśli ma być prawem, musi bronić życia, i to w całości. Inaczej nie ma racji bytu!
Ks. bp Antoni Pacyfik Dydycz OFMCap.