• Wtorek, 10 marca 2026

    imieniny: Cypriana, Marcelego

Dr Burakowski: Rumunię czeka trudna kohabitacja

Środa, 29 sierpnia 2012 (14:15)

Dr Adam Burakowski z Instytutu Studiów Politycznych Polskiej Akademii Nauk:

28 sierpnia Traian Băsescu powrócił do siedziby prezydenta, XIX-wiecznego Pałacu Cotroceni, opuszczonego wcześniej przez tymczasowego prezydenta Crina Antonescu, szefa Partii Narodowo-Liberalnej (PNL), która wraz z Partią Socjaldemokratyczną (PSD) tworzy koalicję rządową. Oznacza to zakończenie pierwszego etapu walki pomiędzy dwoma zwaśnionymi obozami politycznymi w Rumunii.

Bitwa rozpoczęta w lipcu zawieszeniem prezydenta przez parlament nie przyniosła jednoznacznych rezultatów, choć obecnie może się wydawać, że to Băsescu wygrał. Udało mu się ośmieszyć premiera Victora Pontę, a szczególnie tymczasowego prezydenta Antonescu, powrócić do sprawowanej funkcji i ogłosić „zwycięstwo demokracji”, gdyż właśnie pod hasłem „obrony demokracji” toczył swój bój o władzę.

Z drugiej strony rząd premiera Ponty nadal funkcjonuje i nie ma na razie możliwości go odwołać, w związku z czym Băsescu będzie zmuszony do bardzo trudnej kohabitacji z wrogim mu premierem. Najbliższe miesiące będą testem, czy rumuńscy politycy są w stanie współpracować dla dobra kraju, czy też przedkładają własne ambicje nad stabilizację państwa. Boje polityczne rozchwiały bowiem gospodarkę, obniżyły prestiż Rumunii na arenie międzynarodowej i doprowadziły do spadku kursu narodowej waluty – leja. Za taki stan rzeczy odpowiedzialne są obie strony konfliktu: Ponta faktycznie przekraczał dobre obyczaje demokratyczne, natomiast Băsescu, a szczególnie związani z nim politycy działający w Brukseli, ukazywali sytuację jako niemalże koniec świata, co oczywiście było dalekie od rzeczywistości. Nie bez winy jest też niestety rumuńskie społeczeństwo – nie wykazało ono realnego zainteresowania tą sprawą, której konsekwencje mogą ponieść nawet przeciętni obywatele.

Jesienią w Rumunii odbędą się wybory parlamentarne. Koalicja dowodzona przez Pontę i Antonescu ma szansę zdobyć ponad połowę mandatów i utworzyć naprawdę silny rząd. Jeżeli tak się stanie, nie można wykluczyć, że dojdzie do ponownej próby odwołania prezydenta.

Wydarzenia te warto bacznie obserwować, gdyż mogą one mieć wpływ na dalsze funkcjonowanie Unii Europejskiej. W trakcie kryzysu wielu polityków unijnych, a także przywódców państw (przede wszystkim chodzi tu o Angelę Merkel), poparło Băsescu, co niewątpliwie przyczyniło się do utrzymania go na stanowisku. Powstaje zatem pytanie, na ile czynniki unijne oraz inne państwa mogą oddziaływać na sytuację w danym kraju członkowskim UE.

Not. MM