• Sobota, 25 kwietnia 2026

    imieniny: Marka, Jarosława, Erwiny

Nie ma zwycięstw bez walki

Czwartek, 10 lipca 2014 (23:09)

Jeżeli chcemy wygrać batalię o życie, batalię o dobro wspólne, batalię o Ojczyznę, o to społeczeństwo, musimy o Bogu przypominać sobie częściej, niż oddychamy – mówił dziś w archikatedrze św. Jana Chrzciciela w Warszawie ks. Robert Skrzypczak. Dziś, 10 lipca, została odprawiona Msza św. w intencji Ojczyzny oraz tragicznie zmarłych w katastrofie smoleńskiej.

 

Na początku Mszy św. ks. Bogdan Bartołd, proboszcz parafii, powiedział: – Tak jak każdego 10. dnia miesiąca od tego pamiętnego 10 kwietnia 2010 roku gromadzimy się w archikatedrze warszawskiej, by powierzać Panu Bogu i modlić się za tych wszystkich, którzy zginęli w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem. Modlimy się za śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego i jego małżonkę Marię. Powierzamy Panu Bogu prezydenta Ryszarda Kaczorowskiego i wszystkie ofiary. Prosimy dobrego Boga o miłosierdzie, o to, by mogli radować się chwałą niebieską. Naszą modlitwą otaczamy też ich bliskich, dla których to wydarzenie to wciąż otwarta rana, a którzy potrzebują naszego wsparcia modlitewnego, naszego daru miłości i nadziei.

W homilii ks. Skrzypczak podkreślił, że wiele spraw, które obecnie dzieją się w naszej Ojczyźnie, potrzebuje światła, abyśmy mogli dostrzec głęboki sens historii i zrozumieć mowę Boga do nas, bo „Bóg nas koryguje, przestrzega, naprowadza przez tzw. katechezę faktów”. Mówił, że tak było w przeszłości i tak jest także obecnie. – To jest światło i na naszą aktualną sytuację. Klucz do odczytywania bieżących wydarzeń, które nas wszystkich dotyczą i wszystkich nas głęboko obchodzą. Inaczej, popychani impulsami propagandy, będziemy pozwalali wodzić się korowodom autorytetów przechodzących z jednej stacji telewizyjnej do drugiej, przekonujących nas, że nic się nie stało, mówiących: „to, co widzisz nie istnieje, tylko to, co ci wmówię”, próbują nas przekonać, że chlew jest źródłem – mówił.

Kaznodzieja wyznał, że w jego głowie, kiedy patrzy na obecną rzeczywistość, rodzi się wiele pytań: Skąd ten drastyczny kryzys elit w naszej Ojczyźnie? Jak to się dzieje, że ludzie dawniej zasługujący na szacunek, obdarzeni społecznym zaufaniem tracą go na oczach milionów? Jak to możliwe, że ci, którzy w swych małych rolach zbierali świetne, doskonałe recenzje i wydawali się kryształowi i nieskazitelni, wyniesieni na wysokie stanowiska władzy i decydowania okazują się całkowicie nieodporni na pokusy tego świata, gubią swą cenną tożsamość i boleśnie zawodzą innych? Jak mam  sobie wytłumaczyć, że jeden praktykujący katolik pozbawia pracy innego praktykującego katolika, cieszącego się uznaniem za jakość pracy wykonywanej na rzecz innych, tylko dlatego, że tamten stanął w obronie życia nienarodzonego i podpisał deklarację wiary? Czym jest płynna kategoria, na którą się dziś wielu powołuje: „w zgodności z prawem”, o którą można rozbić ludzką uczciwość i wierność Ewangelii życia?

Kapłan pokazał kilka analogicznych przykładów ze świata. Przypomniał, że niedawno w Irlandii pozbawiono prawa do działalności gospodarczej piekarza, oskarżonego przez środowiska gejowskie  o dyskryminację i złamanie prawa, tylko dlatego, że odmówił upieczenia ciasta z hasłem „Poprzyj małżeństwa homoseksualne”. Z kolei niedawno kanadyjski minister zdrowia potwierdził informację, że szczątki zabitych podczas aborcji dzieci są używane do produkcji energii elektrycznej dla mieszkańców USA i zapewnił, że wszystko jest zgodne z prawem. Podobną wiadomość przekazał też niedawno „The London telegraf”, mówiąc o spalaniu ciał maleńkich ofiar aborcji, jako klinicznego odpadu w Wielkiej Brytanii, także w zgodzie z prawem. Ksiądz Skrzypczak przypomniał też słowa Ojca Świętego Franciszka, który w kwietniu tego roku nazwał aborcję „zbrodnią pełną obrzydzenia”, której każdy chrześcijan powinien przeciwstawić się z najbardziej zdecydowanym oporem. – Skąd się bierze wśród elit politycznych naszej Ojczyzny zarządzanie państwem bez etyki? – pytał i mówił, że nasz kraj nazywany jest po kryjomu „syfem”. – To już nie tylko zielone światło, a wręcz zachęta do tego, żeby nasi młodzi ludzie emigrowali. A przecież polityka jest, jak mawiał Papież Paweł VI, jedną z najwznioślejszych form miłości, gdyż jest służbą dobru wspólnemu – przypomniał.

Kaznodzieja zacytował także apel Papieża Franciszka, który mówił, że „dobry katolik winien mieszać się do polityki, dając z siebie to, co najlepsze”. – Ten, kto rządzi, musi kochać swój lud. Nie można rządzić bez umiłowania ludu i bez pokory. A każdy mężczyzna i kobieta, która ma objąć posługę rządzenia, powinna postawić sobie następujące dwa pytania: Czy kocham mój lud, by lepiej mu służyć? Czy jestem pokorny i słucham innych, różnych opinii, aby obrać najlepszą drogę – cytował Papieża kaznodzieja.

Kapłan zdradził także, na czym polega sekret chrześcijańskiej polityki. – Na sile świadectwa, które przemienia świat bez uciekania się do środków przymusu i masowego ogłupiania. Siła ta bierze się z wiary z ukrzyżowanego Króla Wszechświata – mówił.

Kaznodzieja ubolewał, że nie jesteśmy już pokoleniem, które nauczono umiejętności walki duchowej. – Stąd pomysły Polaków po sięganie po rozwiązania życiowe jak najbardziej pogańskie, a czasami nawet ateistyczne. Dziś potrzeba podjąć walkę z powracającym pogaństwem na poziomie własnej osoby – wskazywał i dodawał, że walka duchowa to nieustanne wezwanie do wolności,do wierności, by każdego dnia ruszać w kierunku ziemi obietnic, ku królestwu niebieskiemu. Podkreślał, że nie ma zwycięstw bez walki. – Tej walki chce od nas sam Bóg. Jest o wiele pożyteczniejsza dla człowieka niż płytki i podstępny święty spokój. Zignorowanie chrześcijańskiego wezwania do duchowych zmagań łączy się ze zlekceważeniem dewastującego skutku tej tchórzliwej kapitulacji i pozwoleniem, aby społeczeństwo powróciło do chaosu, dehumanizującej, społecznej ideologii – ostrzegał.

Małgorzata Pabis