Wiceminister: Nakłady jak za komuny
Środa, 29 sierpnia 2012 (06:07)Wiceminister obrony Czesław Mroczek porównał wysiłek współczesnych polskich pilotów do "osiągnięć" z czasów komunizmu. Słowa padły w trakcie oficjalnych uroczystości związanych ze świętem polskich skrzydeł. Ale gwoździem programu było uhonorowanie Ikarem ppłk. Roberta Benedicta, członka skompromitowanej iluzją badania katastrofy smoleńskiej komisji Jerzego Millera.
Liderzy transformacji w wojsku - tak w ocenie dowództwa będzie niedługo mówić się o Siłach Powietrznych. W Święto Lotnictwa Polskiego, pod pomnikiem Lotników Polskich Poległych w latach 1939-1945 usłyszeliśmy zapewnienia, że środki lokowane w ten rodzaj Sił Zbrojnych to dobra inwestycja.
- Zapewniam, że miliardowe nakłady na Siły Powietrzne są dobrze lokowane, wzmacniają bezpieczeństwo wszystkich Polaków. Zmiany zachodzące w Siłach Powietrznych pozwalają nam wierzyć, że będziemy mieli jeszcze więcej powodów do dumy z bycia lotnikami i że będziemy liderami transformacji w Wojsku Polskim oraz w naszej części Europy - mówił wczoraj gen. Lech Majewski.
Dowódca Sił Powietrznych zapowiedział nowe zakupy: samolotów, śmigłowców, stacji radiolokacyjnych i zestawów przeciwlotniczych. Będzie też modernizacja kolejnych baz. W podobnym tonie, to znaczy w samych superlatywach, wypowiadał się wiceminister obrony. Czesław Mroczek, porównywał dzisiejsze sukcesy Sił Powietrznych do osiągnięć... w czasach komunizmu.
- Lotnictwo polskie miało swe wielkie dni z punktu widzenia nakładów, inwestycji, zakupów w latach 50. XX wieku. Drugi taki okres - to jest okres ostatnich lat, w których dokonaliśmy jako kraj zasadniczej przebudowy infrastruktury baz lotniczych, pozyskaliśmy nowe statki powietrzne, samolot wielozadaniowy, samoloty transportowe - wyliczał Mroczek.
Minister podkreślił, że resort obrony ma świadomość, iż Siły Powietrzne stanowią jeden z decydujących o wyniku wojen rodzaj Sił Zbrojnych.
- To jest dowód tylko na to, że sprawa najważniejsza, o którą MON powinno troszczyć się w szczególny sposób, a więc to czym jest morale Wojska Polskiego, przynajmniej dla tego pana ministra nie istnieje. Dlatego że nie można odrywać nakładów na jakikolwiek rodzaj uzbrojenia, nie odpowiadając na pytanie, do czego to uzbrojenie miałoby służyć - mówi dr hab. Romuald Szeremietiew, były minister obrony.
- Po pierwsze, w latach 50. XX wieku Polska nie była krajem niepodległym, a wojsko, które było, było przygotowane do wojny z Zachodem. I w związku z tym wydatki były znaczne, ale pod względem nakładów, związane z planowaną wojną - tłumaczy.
I zaznacza, że gdyby do niej doszło, nastąpiłaby całkowita, fizyczna likwidacja Polski, ponieważ główne uderzenie jądrowe miało być skierowane na nasze terytorium; przez nie na zachód miały przemieszczać się wojska sowieckie. - Naród Polski wówczas by zginął. W związku z tym nie wiem, czy pan minister Mroczek zdawał sobie w ogóle sprawę z tego, co opowiada - kwituje.
Podniebna defilada
Święto Lotnictwa Polskiego było w tym roku połączone z VI Światowym Zjazdem Lotników Polskich. Dlatego oprócz przedstawiciela prezydenta, ministra Krzysztofa Łaszkiewicza, zastępcy szefa BBN Zdzisława Lachowskiego, wicemarszałka Sejmu Jerzego Wenderlicha, wiceszefa sejmowej Komisji Obrony Narodowej Jadwigi Zakrzewskiej, szefa Sztabu Generalnego WP gen. Mieczysława Cieniucha - pod pomnik Lotników Polskich Poległych w latach 1939-1945 przybyli przede wszystkim weterani, kombatanci i byli żołnierze Sił Powietrznych z Kanady, Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii.
Uroczysty apel uświetniła podniebna defilada, przelot samolotów Iskra, Su-22, Mig-29 i F-16. Odbyło się również uroczyste przekazanie sztandaru polskich Sił Powietrznych do Muzeum Sił Powietrznych w Dęblinie oraz wręczenie pilotom odznaczeń i wyróżnień państwowych i resortowych. Wśród uhonorowanych statuetką Ikara był ppłk Robert Benedict, członek komisji Jerzego Millera badającej katastrofę smoleńską. Wręczył mu ją szef Sztabu Generalnego WP gen. Mieczysław Cieniuch.
Przypomnijmy, że Benedict był jedną z osób odpowiedzialnych za nieuprawnioną - jak się później okazało - atrybucję głosu gen. Andrzeja Błasika, dowódcy Sił Powietrznych, który zginął na Siewiernym. Biegli z krakowskiego Instytutu Ekspertyz Sądowych podważyli rozpoznanie komisji przyporządkowujące niezidentyfikowany głos w kokpicie Tu-154M generałowi Błasikowi, a inne frazy Instytut odczytał jako wypowiedziane przez drugiego pilota ppłk. Roberta Grzywnę, nie Błasika.
W tym roku przed pomnikiem Lotników Polskich Poległych w latach 1939-1945 w szczególny sposób wspominano płk. pil. Stanisława Skarżyńskiego, który przed kilkudziesięcioma laty obleciał Afrykę, a później w dwudziestogodzinnym locie awionetką RWD-5 bis samotnie pokonał Atlantyk.
W Dowództwie Sił Powietrznych odsłonięto też wczoraj tablicę pamiątkową poświeconą autorom "Marsza Lotników". Rano w intencji pilotów w katedrze polowej Wojska Polskiego odprawiona została uroczysta Msza św. pod przewodnictwem biskupa polowego WP Józefa Guzdka, a po niej odsłonięto w świątyni tablicę upamiętniającą płk. Skarżyńskiego. Ksiądz biskup przypomniał sylwetkę Skarżyńskiego, stawiając go za wzór dzisiejszym lotnikom.
- Niech żadnemu z was nie zabraknie zdolności do poświęcenia i ofiary oraz mądrości i odpowiedzialności. Niech te przymioty przyozdobią na co dzień pokora i poczucie humoru, które towarzyszyły naszemu bohaterowi. Niech spotkanie z legendą polskiego lotnictwa stanowi inspirację do pomnażania talentów i przekraczania tego, co zdaje się niemożliwe do przekroczenia - powiedział duchowny.
W uroczystościach uczestniczył syn pułkownika Maciej Skarżyński.
Piotr Czartoryski-Sziler