Argentyna w finale!
Czwartek, 10 lipca 2014 (01:04)Lionel Messi spełnił swe marzenie i zagra o mistrzostwo świata. Argentyna okazała się bowiem lepsza od Holandii w rozegranym w São Paulo drugim półfinale mundialu, pokonując ją jednak dopiero w serii rzutów karnych. Ich bohaterem okazał się bramkarz Sergio Romero. W finale Albicelestes spotkają się z Niemcami.
Komentując wtorkowy mecz Brazylii z Niemcami, Alejandro Sabella, trener Argentyny, powiedział, że piłka nożna jest sportem wymykającym się logice. – Można i trzeba się w niej spodziewać wielu rozstrzygnięć trudnych do wytłumaczenia – podkreślał. Nikt jednak nie sądził, że 24 godziny po jednym z najbardziej szokujących pojedynków w dziejach futbolu dojdzie do powtórki. Louis van Gaal, selekcjoner Holandii, przyznawał wprost, iż jego zdaniem o wyniku wczorajszego meczu może zadecydować zwykłe szczęście. Komu dopisze, przy równym potencjale obu drużyn, ten awansuje do finału.
Wszyscy szykowali się na wojnę gwiazd, Lionela Messiego i Arjena Robbena. Pewne było, że obaj zostaną otoczeni wyjątkowo troskliwą „opieką”. Faktycznie, wokół asa Albicelestes zawsze było dwóch, czasem nawet trzech rywali. Po to, by nie dać mu sekundy swobody, nie pozwolić się rozpędzić, a nawet przyjąć piłki. Od początku na boisku trwała niezwykle wyrównana walka, w której nikt nie chciał odpuścić, a przede wszystkim popełnić najdrobniejszego błędu.
Mecz przypominał piłkarskie szachy, oczekiwanie na pomyłkę rywala, ale w pierwszych 45 minutach poziom koncentracji 22 zawodników był bardzo wysoki. Brakowało jednak strzałów, nie mówiąc już o bramkach. Do przerwy okazji było jak na lekarstwo, właściwie te groźniejsze (aczkolwiek wcale nie stuprocentowe) można by policzyć na palcach jednej ręki. Nie znaczy to oczywiście, że spotkanie było wybitnie słabe i pozbawione emocji. Te były, ale bardziej dla miłośników taktycznych zawiłości. Z dwójki wielkich gwiazd aktywniejszy był Messi, ale i on ani razu nie zagroził poważniej Jasperowi Cillessenowi. Z ciekawszych momentów można było wspomnieć o trzech.
W 25. minucie holenderski bramkarz postanowił podnieść ciśnienie kolegom, wdając się w ryzykowany drybling we własnym polu karnym. Efektownie go wygrał, ale burę od van Gaala na pewno usłyszał. Chwilę potem Javier Mascherano i Georginio Wijnaldum zderzyli się głowami, Argentyńczyk zatoczył się i padł na murawę, tracąc na chwilę przytomność. Wszystko wyglądało bardzo groźnie, ale na szczęście nic mu się nie stało i mógł wrócić do gry. Potem jeszcze kontuzji doznał Wesley Sneijder, ale i on nie musiał opuścić boiska. I to tyle, jeśli chodzi o ciekawsze sytuacje w pierwszej połowie. Argentyna oddała w niej jeden celny strzał, Holandia zero.
W drugiej połowie niewiele się zmieniło, nikt nie odważył się podjąć ryzyka. Emocji brakowało, a z czasem zniecierpliwieni kibice zaczęli wyrażać swe niezadowolenie gwizdami. W 90. minucie piłkę meczową miał Robben: wbiegł w pole karne, ale w ostatniej chwili jego strzał ofiarnie zablokował Mascherano. Także w dogrywce nie padła bramka, choć bliżsi byli Albicelestes. W 115. minucie Rodrigo Palacio w świetnej sytuacji próbował głową przelobować Cillessena, lecz uczynił to nieudolnie, praktycznie podając piłkę rywalowi. Chwilę potem po rajdzie Messiego dobrej okazji nie wykorzystał Maxi Rodriguez. O wszystkim musiały rozstrzygnąć rzuty karne. Ich bohaterem okazał się Romero, który obronił strzały Rona Vlaara i Sneijdera. Jego koledzy (Messi, Ezequiel Garay, Sergio Aguero i Rodriguez) nie pomylili się ani razu, dzięki czemu to Argentyna zagra w wielkim finale z Niemcami, a Holandia powalczy z Brazylią o trzecie miejsce.
Holandia – Argentyna 0:0 po dogrywce, karne 2-4. Żółte kartki: Bruno Martins Indi, Klaas-Jan Huntelaar – Martin Demichelis. Sędziował: Cuneyt Cakir (Turcja). Widzów: 63 267.
Holandia: Jasper Cillessen – Stefan de Vrij, Ron Vlaar, Bruno Martins Indi (46. Daryl Janmaat) – Dirk Kuyt, Daley Blind, Nigel de Jong (62. Jordy Clasie), Georginio Wijnaldum, Wesley Sneijder, Arjen Robben – Robin van Persie (96. Klaas-Jan Huntelaar).
Argentyna: Sergio Romero – Pablo Zabaleta, Martin Demichelis, Ezequiel Garay, Marcos Rojo – Javier Mascherano, Lucas Biglia, Enzo Perez (81. Rodrigo Palacio) – Ezequiel Lavezzi (101. Maxi Rodriguez), Lionel Messi, Gonzalo Higuain (82. Sergio Aguero).
Piotr Skrobisz