Zmowa cenowa?
Środa, 9 lipca 2014 (22:29)Minister rolnictwa wystąpił do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów o zbadanie sytuacji na rynku porzeczek. Rolnicy twierdzą, że przetwórnie dogadały się i sztucznie zaniżają ceny. Udowodnić zmowę cenową będzie jednak trudno.
Marek Sawicki chce, aby UOKiK zbadał, „czy zachowania rynkowe przedsiębiorców prowadzących skup porzeczek czarnych i czerwonych nie naruszają zasad konkurencji”. Minister rolnictwa powołuje się na informacje, jakie jego resort otrzymuje od plantatorów porzeczek, z których wynika, że „w ostatnim czasie miał miejsce radykalny spadek cen oferowanych przez zakłady przetwórcze”. Rolnicy przypuszczają, że firmy skupujące porzeczki mogą stosować zakazane przez prawo porozumienie, którego celem jest skup porzeczek po zaniżonych cenach. Według plantatorów, spadek cen do takiego samego poziomu nastąpił jednego dnia w największych regionach uprawy porzeczek. Nie ma więc – ich zdaniem – mowy o przypadku.
W piśmie do organu antymonopolowego Sawicki wskazuje też, że spadek cen nastąpił w sytuacji, gdy prognozowany jest w tym roku spadek zbiorów tych owoców. Sytuacja rzeczywiście jest dla producentów porzeczek katastrofalna. W tamtym roku za 1 kg porzeczek czarnych przetwórnie płaciły średnio 1,57 zł, a czerwona odmiana była o 10 groszy droższa. Teraz z kolei proponowana cena skupu porzeczek czerwonych wynosi 1,43 zł za 1 kg, ale dramatyczna jest sytuacja na rynku porzeczek czarnych – wynosi tylko od 56 do 70 groszy za 1 kg.
– Jest to najniższy poziom cen na przestrzeni ostatnich pięciu lat – argumentuje minister Marek Sawicki. I powołuje się na dane ekspertów Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej, że koszty produkcji 1 kg porzeczek wynoszą 2 zł przy założeniu, że przeciętne plony wynoszą 7 ton z 1 ha. Oznacza to więc, że przy obecnych cenach zbieranie tych owoców jest kompletnie nieopłacalne. Rolnicy nie mają zaś alternatywy, bo aż 80 proc. porzeczek trafia co roku do przetwórstwa, gdzie są przerabiane na koncentraty, soki i dżemy.
Przedstawiciele zakładów przetwórczych bronią się, że do żadnej zmowy cenowej nie doszło. Argumentują, że mniejszy jest popyt na porzeczki, zwłaszcza czarne, i to właśnie decyduje o spadku cen. Okazuje się bowiem, że przetwórnie mają duże zapasy owoców z poprzedniego sezonu i nie mają potrzeby, aby ich odnawiać. Ponadto, mniejszy jest popyt na porzeczkowe przetwory na rynku. Przypomnijmy, że powierzchnia uprawy porzeczek czarnych wynosi ponad 32 tys. ha, a średnie roczne zbiory przekraczają 142 tys. ton. Niewiele mamy za to porzeczek czerwonych – około 10 tys. ha i prawie 50 tys. ton rocznej produkcji.
Niewątpliwie UOKiK nie będzie miał łatwego zadania, aby udowodnić ewentualną zmowę cenową. Przed rokiem podobne działania podjęte zostały na rynku zbożowym, gdzie odnotowano gwałtowne spadki cen skupu, ale urząd nie znalazł wtedy dowodów na to, żeby firmy skupowe manipulowały notowaniami zbóż. W takich sytuacjach UOKiK zdobywa niezbite dowody najłatwiej w sytuacji, gdy ze zmowy cenowej wyłamie się jakaś firma i opowie inspektorom urzędu o szczegółach i mechanizmach nielegalnego porozumienia.
Niestety, podobne problemy jak plantatorzy porzeczek mają też właściciele sadów wiśniowych. Przed rokiem ceny skupu wiśni były dobre, bo wynosiły około 2,2 zł za 1 kg. Teraz spadły o połowę i to w sytuacji, gdy koszty produkcji owoców wynoszą 1-1,7 zł za 1 kg. Ale wzrostu cen skupu raczej nie będzie, mimo że zbiory wiśni nie będą za wysokie. Jednak nasi przetwórcy mogą sprowadzić duże ilości wiśni z Węgier i Serbii, gdzie zbiory będą wysokie, a ceny są niższe niż w Polsce.
Krzysztof Losz