Dzień wstydu i hańby
Środa, 9 lipca 2014 (19:01)Nie będę pisać wcale o porażce Brazylii z Niemcami, chociaż po laniu, jakie pretendującym do zostania mistrzem świata Brazylijczykom sprawili wczoraj Niemcy, dzisiejszy dzień w kraju gospodarzy mundialu jest dla nich na pewno czasem wstydu i hańby.
Dzisiejszy dzień w Polsce jest bardzo symboliczny i bolesny dla każdego, kto kocha naszą Ojczyznę, Naród, Kościół i Boga. Polska i Polacy mają bowiem poważne powody do smutku i odczuwania wstydu, nie za siebie, ale za to, kto nami rządzi. Oto dokonuje się na naszych oczach rzecz straszna. Demontaż demokracji, której konsekwencje będziemy dopiero odczuwać z czasem. Do końca nie zdajemy sobie jeszcze sprawy z tego, jak się potoczy los naszego państwa.
Donald Tusk i jego dwór pustoszący kraj i uzależniający nas od założeń i dyspozycji Brukseli, Berlina i Moskwy zostają, natomiast prof. Chazan, wybitny lekarz, państwowiec, patriota, społecznik jest przez prezydent Warszawy Hannę Gronkiewicz-Waltz odwołany.
To bardzo znamienne. Patologia naszego kraju polega przede wszystkim na tym, że normalność, dobro, przyzwoitość nazywane są dzisiaj nienormalnością, złem, nieprzyzwoitością, zaś ludzie pozbawieni sumienia, niegodziwi karierowicze, niepraworządni cynicy sprawują nadal władzę i tryumfują, pozostając bezkarnymi przed wymiarem sprawiedliwości.
Lekcja dla młodych pokoleń?
Młodzi mają prawo pytać, jak to się dzieje, że skoro treści rozmów nagranych przez „kelnerów” ewidentnie wskazują na poważne nadużycia występujących na nich aktorów z czołówek gazet, premier Donald Tusk nie dymisjonuje ani ministra Sienkiewicza, ani ministra Sikorskiego, ani sam nie podaje się do dymisji? Jak im wytłumaczyć, że prawda istnieje, że sprawiedliwość tryumfuje, że warto być uczciwym, honorowym, odważnym, prawym? Co powiedzieć, gdy znani publicyści opisują Donalda Tuska i jego ekipę jako mężów opatrznościowych, mężów stanu zatroskanych o los Ojczyzny i rodaków?
Z kolei z drugiej strony, jak reagować, gdy prawda i dobro są dewastowane przez partykularne interesy ideologicznych, partyjnych i ekonomicznych zobowiązań i układów, gdy lansująca się na katoliczkę prezydent miasta odwołuje szlachetnego i mądrego człowieka, którego jedyną winą jest dobre zarządzanie szpitalem, postawienie go na nogi i uratowanie życia chorego dziecka przed bestialskim i zorganizowanym morderstwem?
Kiedy jeden z kluczowych ministrów uprawia rasizm, wspominając o „murzyńskości” Polaków, a inny wyzywa nas od „szamba”, i nadal piastują oni wysokie stanowiska w państwie, człowiek, który ratuje ludzi, nie tylko w Polsce, ale także w Afryce, budując w krajach „murzyńskich” studnie, jest odwoływany ze stanowiska dyrektora szpitala. To gdzie jest w takim razie Prawda? – pytają młodzi.
Jak to się dzieje i dokąd dotarliśmy, że porządni i uczciwi ludzie są publicznie karani, a mafiosi i karierowicze po cichu ratowani, dzięki czemu nadal karmią się wołowymi ogonami, ośmiorniczkami za pieniądze podatnika, szyderczo śmiejąc się do kamer i wesołkowato opowiadając dowcipy o głupich Polakach, którzy i tak ich wybiorą w następnych wyborach?
To chyba najboleśniejsze, że opinia publiczna jest poddawana totalnemu praniu mózgu przez rząd i jego media. Obrazek, jaki mi utkwił po dzisiejszej debacie na temat wniosku o konstruktywne wotum nieufności dla rządu premiera Tuska, to publiczne śmichy-chichy ministra Sikorskiego z byłym ministrem Jackiem Rostowskim rozwalonych na ławach poselskich. Ich arogancja i buta niosą nam wszystkim następujące przesłanie: – Nic nam nie zrobicie, jesteśmy bezkarni.
Czy rzeczywiście tak jest?
Dr Tomasz M. Korczyński