Tomaszewski: W PZPN potrzeba komisarza
Wtorek, 28 sierpnia 2012 (20:01)Jan Tomaszewski, były bramkarz reprezentacji Polski w piłkę nożną, poseł Prawa i Sprawiedliwości:
Nie ma żadnego znaczenia, kto zastąpi Grzegorza Latę. Każdy z kandydatów musi wejść w układ z sześćdziesięcioma działaczami, którzy wcześniej wybrali Latę. Tym samym będzie uzależniony od tych samych ludzi, którzy doprowadzili polską piłkę na skraj przepaści. Nie rozumiem decyzji Romana Koseckiego i Ryszarda Czarneckiego. Zastanawiam się, czy oni zrezygnują z mandatu? To jest paranoja… nie można z jednej strony być posłem i jednocześnie działać dla dobra polskiej piłki, ponieważ dla jej dobra trzeba być prezesem 25 godzin na dobę.
Tylko komisarz wprowadzony do Polskiego Związku Piłki Nożnej zrobi w nim „czystkę”. Tym ludziom z zarządu i odpowiedzialnym za taki stan polskiej piłki postawi zarzuty łamania statutu Związku, że nie będą mogli kandydować. Co doprowadzi do nowych wyborów w okręgach, klubach, by byli nowi ludzie.
Moim idealnym kandydatem na komisarza jest nie kto inny jak Zbigniew Boniek. To on wraz z panią minister Joanną Muchą może zwrócić się do Michaela Platiniego, by nie było trzy miesiące, a sześć na zrobienie porządku w PZPN. Proszę zauważyć, że delegaci, którzy w październiku zbiorą się w Warszawie, najpierw wybiorą zarząd PZPN, czyli wybiorą siebie, ten sam skład zarządu i co wtedy będzie miał do powiedzenia prezes mający tylko jeden głos? Nic. Będzie on niewolnikiem zarządu. Będziemy widzieli jedynie zmianę szyldu, a wszystko pozostanie niezmienne. W dalszym ciągu będą afery, korupcja czy patologie, które są.
Apeluję do pani minister Muchy, aby rozpoczęła procedurę wprowadzenia komisarza do PZPN. To nie ona go wprowadzi, a Platini nic nie wskóra. Najpierw musi zrobić to niezawisły sąd. Dopiero wówczas rozpocznie się prawdziwe „oczyszczanie” polskiej piłki nożnej. W innym wypadku nic nie będzie.
Przykładem jest stan polskiej kadry narodowej, w której dokonano zmiany szyldu. Zamieniono Franciszka Smudę na Waldemara Fornalika i dlatego pytam się po co? Tylko dlatego, żeby mógł w reprezentacji grać Sebastian Boenisch? Gdyby Boenisch miał klub, też byłby powołany, więc nic nie uległo zmianie. Jeśli nie będzie powołanego komisarza, nic się nie zmieni. Bez niego za dwa lata obudzimy się z „ręką w nocniku”. Wówczas pan premier Donald Tusk i prezydent Bronisław Komorowski będą powtarzać: „Polacy, nic się nie stało, nic się nie stało. Przestańcie narzekać, odpadliśmy z eliminacji do mistrzostw świata, ale czekają nas eliminacje do mistrzostw Europy”. I tak będzie wkoło Donaldzie, wkoło Grzegorzu, wkoło Macieju.
Not. IK