• Sobota, 21 marca 2026

    imieniny: Benedykta, Filemona

Wielki fart Pomarańczowych

Niedziela, 6 lipca 2014 (01:00)

Holandia była bliska katastrofy, sensacyjnego pożegnania się z mundialem, ale w ostatniej chwili uciekła spod topora. Dopiero w serii rzutów karnych znalazła sposób na Kostarykę, a bohaterem okazał się rezerwowy bramkarz Tim Krul.

Holandia była faworytem, jednak Kostaryki nie lekceważyła. Drużyna skazywana na pożarcie, które odprawiła z kwitkiem Urugwaj, Włochy i Grecję, była zdolna do wszystkiego i Louis van Gaal doskonale zdawał sobie z tego sprawę. Mimo to chyba wszyscy się spodziewali, że jego podopieczni od początku zaatakują i znajdą sposób na „autobus”, jaki rywale zaparkują na własnym polu karnym. Sprawdziiło się jedno: „autobus” się pojawił. Kostaryka nie miała zamiaru odkrywać się i ułatwiać życia Pomarańczowym. Skupiła się na defensywie, szczęścia szukając w nielicznych kontrach. Od razu dodajmy: taka taktyka nie przynosiła jej ujmy. Broniła się mądrze, konsekwentnie, paraliżując poczynania największych gwiazd z talii van Gaala.

Holandia natomiast zawodziła. Nie radziła sobie z rywalami, atakowała jednostajnie, licząc na indywidualne umiejętności swych liderów. A ci akurat nie byli specjalnie dysponowani, szczególnie Wesley Sneijder, ale i Arjen Robben, którego szarże nie przynosiły oczekiwanego efektu. W pierwszej połowie Pomarańczowi stworzyli sobie dwie, może trzy sytuacje, ale nie zdołali pokonać Keylora Navasa. Rewelacyjny bramkarz obronił uderzenia Memphisa Depaya, Sneijdera i Robina van Persiego, potwierdzając, że znajduje się w fantastycznej formie. Jego koledzy w ofensywie byli natomiast prawie niewidoczni. Po przerwie Kostarykanie zagrali odważniej. Na tyle, że w 60 minucie mogli... mieć ogromne pretensje do sędziego. Po pięknej akcji Júniora Díaza piłkę w polu karnym otrzymał Joel Cambpell, ale padł popchnięty przez rywala. Rawszan Irmatow przewinienia się nie dopatrzył, a gdyby podyktował jedenastkę, nikt nie miałby do niego pretensji. Kontrowersja była spora.

Holendrzy obudzili się dopiero w ostatnim kwadransie, gdy dotarło do nich, że nieuchronnie zbliża się dogrywka, a co za tym idzie – niepewność. W 82. minucie Sneijder trafił z rzutu wolnego w słupek. Chwilę potem Navas kapitalnie obronił uderzenie Van Persiego. Ten sam zawodnik już w doliczonym czasie gry znów przegrał pojedynek z Navasem, by po chwili trafić w poprzeczkę! Sytuacji było sporo, ale gol nie padł i Irmatow zarządził dogrywkę. W dodatkowym czasie gry nie zmieniło się nic. Holandia atakowała, lecz była nieskuteczna. Niewiele brakowało, aby za to drogo zapłaciła. W 117. minucie Marco Urana znalazł się bowiem w świetnej sytuacji, lecz jego strzał obronił Jasper Cillessen. Tuż przed ostatnim gwizdkiem sędziego wynik mógł zmienić Sneijder, ale trafił w poprzeczkę! O wszystkim musiały zatem rozstrzygnąć rzuty karne. Przeczuwając to, van Gaal zmienił bramkarza, wpuszczając na boisko Tima Krula, lepszego specjalistę od jedenastek. I nos go nie zawiódł. Krul obronił bowiem dwa strzały rywali, jego koledzy byli bezbłędni, dzięki czemu nie doszło do megasensacji.

Holandia – Kostaryka 0:0 po dogrywce, karne 4-3. Żółte kartki: Bruno Martins Indi, Klaas-Jan Huntelaar - Júnior Díaz, Michael Umana, Giancarlo Gonzalez, Johnny Acosta. Sędziował Rawszan Irmatow (Uzbekistan). Widzów 51 179.

Holandia: Jasper Cillessen (120+1. Tim Krul) – Stefan de Vrij, Ron Vlaar, Bruno Martins Indi (106. Klaas – Jan Huntelaar) – Dirk Kuyt, Daley Blind, Wesley Sneijder, Georginio Wijnaldum – Memphis Depay (76. Jeremain Lens), Robin van Persie, Arjen Robben.

Kostaryka: Keylor Navas – Cristian Gamboa (79. Dave Myrie), Michael Umana, Giancarlo Gonzalez, Johnny Acosta, Júnior Díaz – Christian Bolanos, Yeltsin Tejeda (97. José Miguel Cubero), Celso Borges – Bryan Ruiz, Joel Campbell (66. Marco Urena).

Piotr Skrobisz