• Sobota, 21 marca 2026

    imieniny: Benedykta, Filemona

Argentyna górą!

Sobota, 5 lipca 2014 (20:14)

Argentyna pokonała w Brasilii Belgię 1:0 i awansowała do pólfinału mistrzostw świata. Jedynego gola, najważniejszego w swej karierze, zdobył Gonzalo Higuain.

Argentyna do tej pory była krytykowana, choć na brazylijskim mundialu odniosła komplet zwycięstw. Belgia – do czasu – znajdowała się w podobnej sytuacji, jednak po meczu z USA nikt nie powiedział już o niej złego słowa. Marzyła o niespodziance, o wyrzuceniu za burtę Albicelestes marzących o tytule, potrzebujących go jak powietrza. Lepiej, zdecydowanie, rozpoczęli piłkarze z Ameryki Południowej. Od pierwszych minut zaatakowali i na efekty nie trzeba było długo czekać. Do przypadkowo odbitej piłki dopadł Gonzalo Higuain, huknął z linii pola karnego, pokonując Thibaut Courtoisa. Gol był efektowny, a bodaj najbardziej wyszydzany napastnik Argentyny przypomniał, że jest znakomitym piłkarzem. Belgowie próbowali odpowiedzieć, jednak nie potrafili znaleźć sposobu na dobrze zorganizowaną defensywę rywali. To też była nowość, bo wcześniej argentyńscy obrońcy nie stanowili monolitu i tylko słabości rywali drużyna zawdzięczała, że nie traciła wielu bramek. A teraz wreszcie stanowiła przeszkodę trudną do pokonania.

W 28. minucie bliski podwyższenia wyniku był Angel Di Maria, jednak w dobrej sytuacji jego strzał zablokował Vincent Kompany. Niedługo później pomocnik Realu Madryt padł na murawę i nie był w stanie kontynuować gry. Jego zejście było ogromnym osłabieniem, bo to obok Lionela Messiego człowiek, który ciągnie do przodu całą drużynę. W 37. minucie przed szansą stanął Messi, który wykonywał rzut wolny z 16 metrów. Uderzył bardzo mocno, ale ponad poprzeczką.

Po przerwie wydawało się, że Belgowie ruszą do szturmu, ale przynajmniej na początku, więcej z gry miała Argentyna. I mogła, i powinna zadac cios rozstrzygający. W 55. minucie Higuain przeprowadził piękną indywidualną akcję, równie ładnie uderzył, ale pomylił się o centymetry, bo piłka ostemplowała poprzeczkę. Sześć minut później wreszcie pokazali się Belgowie. Marouane Fellaini w dobrej sytuacji uderzył głową, jednak za wysoko. Okazja była bardzo dobra. W 66. minucie niewiele zabrakło, aby Ezequiel Garay skierował piłkę do własnej bramki. Uratował go Sergio Romero.

Wraz z upływającym czasem podopieczni Marca Wilmotsa grali coraz bardziej nerwowo, popełniali błędy, mając do siebie nazwajem pretensje. W 89. minucie mogli jednak pokusić się o wyrównującego gola, tyle że Nacer Chadli uderzył wprost w Romero. W emocjonującej końcówce swojego gola powinien strzelić Messi, ale w sytuacji sam na sam z Courtois próbował efektownie go przelobować, co okazało się fatalną decyzją. W odpowiedzi jeszcze z dystansu uderzył Fellaini, lecz niecelnie.

Argentyna wygrała i choć na pewno nie rozegrała jakiegoś nadzwyczanego meczu, pokazała wreszcie kawałek dobrego futbolu. Na awans zasłużyła. Belgowie za to trochę zawiedli, być może zgubiło ich zbyt małe doświadczenie i mimo wszystko presja.

Argentyna – Belgia 1:0 (1:0). Bramka: Gonzalo Higuain (8.). Żółte kartki: Lucas Biglia – Eden Hazard, Toby Alderweireld. Sędziował Nicola Rizzoli (Włochy). Widzów 68 551.

Argentyna: Sergio Romero – Pablo Zabaleta, Martin Demichelis, Ezequiel Garay, Jose Basanta – Lucas Biglia, Javier Mascherano, Ezequiel Lavezzi (71. Rodrigo Palacio), Lionel Messi, Angel Di Maria (33. Enzo Perez) – Gonzalo Higuain (80. Fernando Gago).

Belgia: Thibaut Courtois – Toby Alderweireld, Vincent Kompany, Daniel Van Buyten, Jan Vertonghen – Kevin Mirallas (60. Dries Mertens), Axel Witsel, Marouane Fellaini – Eden Hazard (75. Nacer Chadli), Kevin De Bruyne, Divock Origi (59. Romelu Lukaku).

Piotr Skrobisz