• Sobota, 25 kwietnia 2026

    imieniny: Marka, Jarosława, Erwiny

Ruch po stronie lekarza

Sobota, 5 lipca 2014 (02:06)

Będzie odwołanie od kary około 70 tys. zł, jaką NFZ nałożył na Szpital Specjalistyczny im. Świętej Rodziny w Warszawie. Szef placówki odmówił uśmiercenia chorego dziecka, powołując się na klauzulę sumienia.

 

Jest oczywiste, że aborcja nie wypełnia żadnego z celów stawianych medycynie: nie leczy, nie zapobiega chorobom, nie przynosi ulgi w bólu i cierpieniu, nie zapobiega przedwczesnej śmierci. Do uśmiercania dzieci usiłują zobligować pracowników służby zdrowia ustawodawcy z niegodziwych względów pozamedycznych. Odwołują się w tym celu do takich narzędzi administracyjnych, jak chociażby kontrole i drakońskie kary. Co oznacza napuszczenie na szpital pięciu kontroli jednocześnie, przekonał się w ostatnim czasie prof. Bogdan Chazan, przeciw któremu rozpętała się prawdziwa nagonka.

W czwartek Narodowy Fundusz Zdrowia obłożył Szpital św. Rodziny karą w wysokości około 70 tys. zł za niepoinformowanie pacjentki o realnej możliwości wykonania aborcji przez innego lekarza lub w innej placówce medycznej. Ale to dopiero początek.

Oprócz NFZ kontrole w placówce prowadzili konsultant krajowy ds. ginekologii i Rzecznik Praw Pacjenta, a także rzecznik odpowiedzialności zawodowej Naczelnej Izby Lekarskiej. Pierwsze wnioski pokontrolne trafiły do prokuratury i właściciela szpitala, którym jest miasto Warszawa (w ślad za tym ratusz zlecił własną kontrolę). Profesor Bogdan Chazan odwoła się od decyzji NFZ w kwestii nałożonej kary, gdyż w jego przekonaniu jest ona niesprawiedliwa, a kwota represyjna.

Jak poinformował minister zdrowia Bartosz Arłukowicz, kontrola krajowego konsultanta w dziedzinie ginekologii wykazała m.in., że u pacjentki z ciążą wysokiego ryzyka nie wykazano należytej staranności w zakresie oceny badań USG.

Tymczasem w pierwszych publikacjach na temat odmowy przez prof. Chazana abortowania dziecka, u którego podejrzewano wystąpienie poważnej choroby, lekarzowi zarzucano, jakoby diagnoza pacjentki była specjalnie przeciągana, aby minął termin przeprowadzenia „legalnej” aborcji. Teraz dla odmiany zarzuca mu się mało dokładne i kompleksowe diagnozowanie. – Staranność w tej sytuacji była zachowana w najwyższym stopniu. Pacjentka była hospitalizowana trzykrotnie, była kierowana na konsultacje do Instytutu Matki i Dziecka. Podczas wizyty konsultanta krajowego omawialiśmy przebieg dalszego postępowania, okoliczności kierowania pacjentki w późniejszym czasie, w celu porodu do ośrodka referencyjnego, aby objąć dziecko od razu po urodzeniu intensywną opieką neonatologiczną, a także chirurgiczną. Klauzula sumienia dotyczy pojedynczych osób: lekarzy, pielęgniarek, położnych, ale również szpitala. O tym mówi rezolucja Rady Europy – tłumaczył prof. Bogdan Chazan w Telewizji Trwam.

Szpital jako podmiot sprzeciwu

Według ministra Bartosza Arłukowicza, klauzula sumienia dotyczy tylko i wyłącznie lekarza, nie ma możliwości, aby dotyczyła szpitala. Jednak 7 października 2010 r. Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy przyjęło uchwałę o sprzeciwie sumienia w opiece medycznej, która zadaje kłam tej tezie. Jak wyjaśnia prof. Oktawian Nawrot z Uniwersytetu Gdańskiego w analizie zamieszczonej na łamach „Zeszytów Prawniczych” (nr 3/35 z 2012 r.), już w punkcie pierwszym uchwały 1763 ZG Rady Europy rekomenduje państwom członkowskim – w tym Polsce – zasadę, zgodnie z którą „żadna osoba, szpital ani instytucja nie może być zmuszona, pociągnięta do odpowiedzialności lub dyskryminowana w jakikolwiek sposób z powodu odmowy wykonania lub udzielenia pomocy przy zabiegu przerwania ciąży, wywołaniu poronienia, eutanazji lub jakiegokolwiek działania, które mogłyby spowodować śmierć ludzkiego zarodka lub płodu”.

A zatem, zauważa Nawrot, uznać należy, że nie tylko każdy pracownik służby zdrowia, ale także instytucje ich zatrudniające „zachowują autonomię w zakresie podejmowania lub odstępowania od interwencji medycznych dotyczących kontrowersyjnych kwestii związanych z zapoczątkowaniem i końcem ludzkiego życia”. Nieprawdą jest więc, że szpital jako osoba prawna nie może odmówić aborcji.

Osobną kwestią pozostaje zabezpieczenie określonych świadczeń pacjentom, dotąd w naszym kraju wadliwie regulowane, na co Naczelna Rada Lekarska zwróciła niedawno uwagę Trybunałowi Konstytucyjnemu. Próby przerzucania tej odpowiedzialności na lekarzy naruszają prawo do wolności sumienia. – Nie jest moim zadaniem organizacja wykonywania aborcji w Polsce, ale myślę, że są pewne sposoby organizacyjne, żeby nie zmuszać lekarzy, nie zmuszać szpitali, w których tego typu tradycji nie ma, do wykonywania tych zabiegów – uważa prof. Chazan.

Kobieta, której dziecka lekarz nie chciał pozbawić życia, przeciwnie, obojgu oferował w tej trudnej sytuacji pomoc i opiekę, rozważa wystąpienie do sądu z pozwem. Jej pełnomocnik mec. Marcin Dubieniecki poinformował, że nastąpi to po zakończeniu śledztwa prokuratury. Rzecznik praw pacjenta Krystyna Kozłowska już deklaruje wsparcie. – Ta sprawa na pewno znajdzie się w sądzie i znajdzie się też zapewne w Strasburgu, bo myślę, że pacjentka jest na tyle zdecydowana, żeby doprowadzić tę sprawę do końca – ogłosiła wczoraj Kozłowska.

Izabela Borańska-Chmielewska