• Sobota, 21 marca 2026

    imieniny: Benedykta, Filemona

Siatkarze zachowali szanse

Piątek, 4 lipca 2014 (23:03)

Polscy siatkarze pokonali w Gdańsku Iran 3:1 w meczu grupy A Ligi Światowej. Dzięki temu zachowali nadzieję na awans do Final Six, ale wciąż nie wszystko od nich zależy.

Dla Biało-Czerwonych to był mecz ostatniej szansy. Tylko wygrana przedłużała ich nadzieję i tak naprawdę tylko wygrana za trzy punkty. W czwartek Brazylia, z którą nasi toczą korespondencyjny pojedynek o awans, pokonała bowiem 3:1 Włochy, dzięki czemu odskoczyła Biało-Czerwonym na dystans trzech punktów. Obie drużyny walczą o trzecie miejsce w tabeli grupy A. Pierwsze na pewno zajmą Włochy, gospodarz turnieju finałowego, a drugie niespodziewanie Iran. Z tą ekipą, niedocenianą, Polacy w ubiegłym tygodniu doznali dwóch bolesnych porażek, które szalenie skomplikowały ich sytuację.

Dlatego wychodząc w piątek na parkiet, czuli nóż na gardle, nie mogli pozwolić sobie na wpadkę, chwilę słabości. I zaczęli... fatalnie. W pierwszym secie nie istnieli. Do stanu 5:5 jeszcze walczyli, ale potem prowadzili już tylko rywale. Było 7:11, 11:16, a przy 12:19 stało się jasne, że nasi doznają upokarzającej porażki. Druga partia też nie rozpoczęła się dobrze, bo od wyniku 0:2 i 4:6. Potem jednak Biało-Czerwoni już nie odpuścili. Na boisku trwała niesamowita i niezwykle wyrównana walka, żadna ze stron nie odskoczyła na dystans większy niż dwa punkty. Prowadzenie ciągle się zmieniało, ale od stanu 20:19 na „plusie” byli już tylko podopieczni Stephane'a Antigi. Ostatni punkt efektownym blokiem zdobył Piotr Nowakowski. Trzeci set wreszcie zaczął się bardzo dobrze.

Irańczycy popełnili kilka błędów w ataku, co nasi wykorzystali. W efekcie wygrywali 11:6 i 15:10 i wydawało się, że spokojnie kontrolują przebieg wydarzeń na parkiecie. Niestety, pozwolili sobie na chwile słabości. Goście doszli na 16:14, potem na 18:16 i 21:20 po złym ataku Michała Winiarskiego. Zrobiło się nerwowo, ale w tym trudnym momencie Polacy pokazali charakter. Partię zakończył skuteczny atak Mariusza Wlazłego. Kolejna zaczęła się optymistycznie. Biało -czerwoni prowadzili 10:5, potem 13:7 i 16:11. Przy 22:18 kibice oczekiwali spokojnego postawienia kropki nad i, ale Polacy są mistrzami horrorów. Znów na własne życzenie doprowadzli do dramatycznej końcówki, ich przewaga stopniała do 24:23, ale na szczęscie w kolejnej akcji Irańczycy okrutnie się pomylili, dzięki czemu wszystko skończyło się dobrze.

To był mecz szarpany, nasi grali zrywali, ale najważniejsze, że wygrali. Można ich pochwalić za (fragmentami) grę w ataki i zagrywkę, która sprawiała rywalom sporo problemów.

Co dalej? Dziś Polacy zagrają z Iranem ponownie i ponownie muszą wygrać za trzy punkty. A potem w niedzielę będą nerwowo czekali na wynik meczu Brazylii z Włochami licząc, że Italia się postawi i przynajmniej nie pozwoli Canarinhos zgarnąć pełnej puli. Przy takim scenariuszu nasi awansują do Final Six. Przy innym, obejrzą go w telewizji.

Polska – Iran 3:1 (17:25, 26:24, 25:23, 25:23). Polska: Piotr Nowakowski, Michał Winiarski, Karol Kłos, Mariusz Wlazły, Fabian Drzyzga, Mateusz Mika, Krzysztof Ignaczak (L), Paweł Zatorski (L) – Rafał Buszek, Dawid Konarski, Łukasz Żygadło.

 

Piotr Skrobisz